W wieku 96 lat zmarła wokalistka Maria Koterbska. Artystka znana z takich przebojów jak „Karuzela”, „Parasolki”, „Serduszko puka w rytmie cza-cza” czy „Augustowskie noce”.
fot. YouTube
Informację o śmierci artystki potwierdził prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski.
„Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci wielkiej damy polskiej piosenki, wspaniałej osoby, wybitnej bielszczanki – Marii Koterbskiej. […]”.
„W imieniu wszystkich bielszczan rodzinie Pani Marii i jej najbliższym składam wyrazy współczucia. Świat dziś wiele stracił… Dziękujemy za wszystko Pani Mario. Móc Panią znać, to był prawdziwy zaszczyt” – napisał w mediach społecznościowych prezydent Bielska-Białej.
Maria Koterbska to piosenkarka, której przeboje „Brzydula i rudzielec”, „Augustowskie noce”, „Karuzela”, „Parasolki” czy „Serduszko puka w rytmie cha-cha” były popularne w latach 50. i 60. ubiegłego wieku.
Miała studiować farmację, ale nim zaczął się pierwszy semestr, zaśpiewała w Katowicach podczas koncertu na odbudowę Warszawy. Usłyszał ją Jerzy Harald, szef orkiestry rozrywkowej w śląskiej rozgłośni Polskiego Radia, a także pianista i kompozytor. Zaprosił ją na przesłuchanie. Był rok 1950, wkrótce potem nie tylko całe Katowice co niedzielę siadały przed radioodbiornikami, by posłuchać „Melodii świata”, audycji, w której Koterbska była stałym gościem.
W krótkim czasie Maria Koterbska stała się sławna. Śpiewała nie tylko na estradzie i w radiu, ale także w filmach. W „Sprawie do załatwienia”, komedii z 1953 roku, wystąpiła u boku wielkich gwiazd – Adolfa Dymszy, Hanki Bielickiej, Edwarda Dziewońskiego, Kazimierza Opalińskiego i Ireny Kwiatkowskiej. „Irena do domu”, drugi film z jej udziałem, o dwa lata późniejszy, też był komedią. Znowu spotkała się tu z Dymszą i Bielicką, a także z Ludwikiem Sempolińskim.
Nigdy nie opuściła swojego rodzinnego miasta, Bielska-Białej. Całe życie mieszkała w kamienicy, którą 130 lat temu wybudował jej dziadek, przy ulicy Sempołowskiej.