Sonar Soul – “You Are My Sun” [RECENZJA]

Nasz ocena

W piątek 13 września premierę miała debiutancka solowa płyta Łukasza Stachurko, znanego szerzej jako Sonar Soul. Jak sama nazwa wskazuje album “You Are My Sun” nawiązywać będzie do lata oraz szeroko rozumianej miłości. Poznajcie naszą recenzję tego albumu.

Recenzja płyty “You Are My Sun” – Sonar Soul (2019)

Wszak przyznacie, że zwrot „jesteś moim słońcem” jest nad wyraz dobrym przekaźnikiem naszych miłosnych uczuć. Cała płyta zaczyna się niewinnie, gdyż utwór „Definition” wprowadza nas w stan ukojenia, a nawet uśpienia.

Wyczytać możemy z niego niewiele, gdyż całość okupuje melancholijna melodia skierowana gdzieś ponad nas – słuchaczy. Wyczuć w nim można natomiast potencjał na świetnie zapowiadający się album. I to trzeba mu oddać, że jako intro utwór wybrzmiewa świetnie, lecz jako osobna jednostka znacznie traci na jakości.  Stąd wybór jego na pierwszy singiel był… no dość mało trafiony.

Lećmy jednak dalej, gdyż historia „You Are My Sun” dopiero zaczyna się opowiadać. A jest tutaj nader ciekawie. „Vincent” przykuwa na tyle uwagi, że odtworzenie go tylko raz to nie lada przewinienie. Następnie zza rogu dostrzec możemy „Drzwi” z gościnnym udziałem Michała Sobierajskiego na wokalu. Tutaj zaobserwować możemy zdumiewająco dobrą chemię między artystami, co sprawia, że utwór obligatoryjnie domaga się być numerem #1 na tej płycie. Może wystąpić tu jednak mały problem, gdyż na tym albumie ciężko doszukać się słabej produkcji.

„White GTi” oraz „I Don’t Care” pierwszorzędnie pomagają nam zrozumieć klimat panujący na całym albumie. Miało być ciepło oraz nostalgicznie i to się zdecydowanie udało. Wakacyjna aura przesiąka tę produkcję wydaną we wrześniu, jakby celowo miała przypominać nam dźwięki, obrazy i zapachy lata.

Mimo, iż niektóre utwory są bez wokali, to same dźwięki syntezatorów jak i pocięte, ciekawie ułożone sample skupiają na sobie pełnie uwagi. Singlowe „Other Side” nagrane wspólnie z Rosalie., jak i „4U” z udziałem Igora Walaszka (Bass Astral x Igo) zaznaczają dość mocno udział gości na tym albumie. Rosalie. swoim wokalem pozwala rozpłynąć się nam na ponad 3 minuty trwania utworu, a Igor jak to Igor, po prostu ciężko nie zachwycać się barwą i umiejętnościami wokalnymi tego artysty. O sile obydwu utworów stanowi także solidny podkład muzyczny stworzony przez Łukasza, który przy pełni swobody rozwinął ten album w niesłychanie atrakcyjnym kierunku.

Następne dwie pozycje to nie lada gratka dla fanów Baascha jak i Justyny Święs (tajemniczo ukrytej pod pseudonimem Zofii Lubos). To właśnie oni znaleźli się na wokalu podanych kolejno utworów nazwanych „Try This” oraz „Tracę”. Budzi to skojarzenia z projektem Rysy, gdzie do kompletu brakuje nam tylko Wojtka Urbańskiego. Justyna i Bartek dali się zapamiętać jako przedstawiciele wokalni Rys, a gdy jeszcze w tym momencie dostaliśmy w ramach producenta Łukasza, to wszystko stało się bardzo intrygującym zabiegiem przywołującym pewne wspomnienia. Nie dziwi też fakt, że oba te utwory zostały dopięte do ostatniego dźwięku, a ich brzmienie stanowi podstawę do bycia wygraną tego albumu.

Krążek „You Are My Sun” kończy się w spokojnych warunkach, tak jakby pozwolono nam odetchnąć od bogatej palety dźwięków, które dostaliśmy w poszczególnych kompozycjach. Zamykający album „Playground Lost” swoją estetyką wręcz namawia, aby rozsiąść się wygodnie w fotelu, włączyć tę płytę jeszcze raz i powspominać minione, ciepłe lato.

Mateusz Kiejnig

 

Dodaj komentarz