,

Nie da się uciec od muzyki. Magda Piwowarczyk prezentuje „Falę” [RECENZJA]

Magda Piwowarczyk prezentuje nowy singiel „Fala”, który czekał na realizację aż 13 lat. To szczególnie osobista piosenka, napisana jeszcze w czasach zespołu Mano, już po nagraniu albumu „Kamienie”. Dziś artystka nadaje jej nowe życie, stawiając na żywe instrumenty, akustyczne brzmienie i szczery przekaz, bez oglądania się na aktualne trendy.

fot. okładka singla

Magda Piwowarczyk prezentuje nowy singiel „Fala”, który czekał na realizację aż 13 lat. To szczególnie osobista piosenka, napisana jeszcze w czasach zespołu Mano, już po nagraniu albumu „Kamienie”. Dziś artystka nadaje jej nowe życie, stawiając na żywe instrumenty, akustyczne brzmienie i szczery przekaz, bez oglądania się na aktualne trendy.

Magda Piwowarczyk, pamiętna wokalistka zespołów Siedem i Mano, powraca po wielu latach, stawiając na to, co dziś wydaje się dla niej najważniejsze – autentyczny przekaz, czystość kompozycyjną i kruchą wrażliwość. Tak można odczytać „Falę”, przypominającą o artystce, o której wielu słuchaczy zdążyło już zapewne zapomnieć. Okazuje się jednak, że od samej siebie i tego, co tkwi głęboko w środku, nie da się uciec. Dlatego ta czarująca propozycja wydaje się być oddechem, bez którego nie można funkcjonować. I choć taka wymowa artystyczna nie należy dziś do najpopularniejszych, jej siła tkwi w szczerości i pięknej melodii, czyli fundamentach dobrej piosenki.

Jak przyznaje sama twórczyni, wydawało jej się, że przestała tęsknić za muzyką, poświęcając się innym aktywnościom. Są jednak „fale, których nie da się powstrzymać”, i nawet jeśli singiel nie zwiastuje na razie całego albumu, staje się ważnym sygnałem, że nie warto porzucać własnej prawdy i pasji. W „Fali” czuć bowiem potrzebę tworzenia i mówienia własnym głosem, ujętą w bardzo osobistą formę. Można odnieść wrażenie, że czas nieco się tu zatrzymał, choć trafniej byłoby powiedzieć, że muzyka Magdy ma w sobie coś ponadczasowego. Tym bardziej, że sama kompozycja sięga jeszcze czasów Mano, choć otrzymała świeżą, współczesną aranżację, dzięki której nie traci swojego charakteru, a jednocześnie trafia bezpośrednio do dzisiejszego odbiorcy.

Umówmy się, to nie jest kompozycja spektakularna, nie wpisuje się w aktualne muzyczne mody i być może trudno będzie jej dotrzeć do młodszych słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z wartościową piosenką, w której tkwi odrobina magii i czegoś ujmująco niewinnego. Co ciekawe, głos wokalistki niemal nie zmienił się przez te lata – wciąż ma w sobie dziewczęcą delikatność, lekkość i szlachetność. To właśnie one nadają temu nagraniu subtelnego uroku, który nie potrzebuje efektownej aranżacji ani bogatych środków, by wybrzmieć przekonująco. Gitara, bas, pianino, wiolonczela i perkusja – tyle wystarczyło, by oddać to, co dla artystki najważniejsze. Nie bez znaczenia jest również fakt, że za produkcję nagrania odpowiada Leszek Łuszcz, znający Magdę od ponad 30 lat, a w przeszłości perkusista zespołu Siedem. Ta osobista więź i wspólna muzyczna historia sprawiają, że nagranie brzmi jak powrót do czegoś bliskiego, a zarazem wciąż żywego.

„Fala” nie próbuje niczego udowadniać ani nadrabiać straconego czasu. Jej pojawienie się ma sens samo w sobie, bo przypomina, że niektóre muzyczne wątki nigdy nie zostają naprawdę zamknięte. I dobrze.

rec. Łukasz Dębowski

*****

„Falę” Magda Piwowarczyk nosiła w sobie przez lata, zachowując w pamięci nawet szczegóły aranżacji, w tym solówkę pianina, którą słyszała w głowie przez cały ten czas. Powrót do nagrania piosenki okazał się dla niej wyjątkowym przeżyciem. Do studia zaprosiła zarówno muzyków związanych z Mano, jak i artystów, z którymi od dawna chciała współpracować.

W nagraniach udział wzięli: Maciek Salus (gitara), Bartek Rojek (perkusja), Bartek Szułakiewicz (pianino), Grzegorz Nosek (bas), Ania Podkościelna-Cyz (wiolonczela) oraz Magda Piwowarczyk (wokal, gitara). Produkcją nagrania zajął się Leszek Łuszcz, z którym artystka zna się od ponad 30 lat, a który w przeszłości był perkusistą zespołu Siedem.

Historia Magdy Piwowarczyk obejmuje kilka ważnych etapów. W 1998 roku dotarła do finału programu „Zostań Gwiazdą” i zajęła drugie miejsce w finale European Soundmix Show w Amsterdamie. Rok później ukazał się album „Siedem” jej zespołu, który w 2000 roku wygrał konkurs Debiuty podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 2003 roku grupa wydała płytę „Pomarańcze”, a w 2012 roku ukazał się album „Kamienie” zespołu Mano.

Po latach przerwy artystka wraca z piosenką, która od dawna czekała na swój moment. Jak sama podkreśla, jej realizacja nie była próbą dopasowania się do współczesnych trendów, lecz potrzebą, która w końcu musiała znaleźć ujście. „Fala” to osobisty powrót do muzycznych korzeni i historii, która przez 13 lat nie straciła dla niej znaczenia.


  • Grzegorz Pałka – „Heartbeats” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej