Ola Geppert i Ioanni prezentują „To nie ja” – pierwszy zwiastun debiutanckiej EP-ki, która w całości powstała w domowych warunkach. To opowieść o bliskości, emocjach i relacji, która potrafi zarówno uzależniać, jak i ranić. Za kompozycję, produkcję, miks i mastering materiału odpowiada Ioanni.
Choć Ola Geppert jest debiutantką, jej pierwsza propozycja porusza wyrafinowaniem i dojrzałością, których nie zawsze można spodziewać się po początkujących twórcach. Singiel „To nie ja” potwierdza tę obserwację, pokazując wokalistkę w jak najlepszym świetle. Sporo w tej muzyce emocjonalnie uporządkowanych treści i podskórnie płynącego impulsu, który stopniowo narasta, wyzwalając w odbiorcy głębsze odczucia. Tym bardziej interesujące jest to, że wszystko dzieje się tutaj przy użyciu stosunkowo prostych środków muzycznych. Artystka nie potrzebuje bogatej oprawy, żeby zbudować napięcie i nadać swojej wypowiedzi odpowiednią siłę.
Zapewne nic nie miałoby takiego oddziaływania, gdyby nie współpracujący z Olą Ioanni – kompozytor, pianista i producent, mający już na koncie pierwsze ważne projekty, w tym ścieżkę dźwiękową do filmu dokumentalnego „Sędzia z Auschwitz”. Nie dziwi więc oparcie tej kompozycji na motywach fortepianowych, które zostały otoczone sugestywnie poprowadzoną elektroniką. Ta nie dominuje jednak nad całością, lecz subtelnie ją ubarwia, bez przeładowywania muzyki nadmiarem sztucznie brzmiących elementów. Łatwo odnaleźć tutaj wyszukane harmonie, dzięki którym utwór nie zostaje sprowadzony do prostych rozwiązań. Przeciwnie, pozorna oszczędność środków pozwala wydobyć z niego znacznie głębszy koloryt.
Ola ma dosyć lekki, ale charakterystyczny wokal, który dobrze wyróżnia się na tle całej piosenki. W jej wykonaniu jest zwiewność i swoboda wykonania, a jednocześnie wyczuwalne zaangażowanie oraz mocne osadzenie w przekazie, który ma dla niej istotne znaczenie. Ta subtelność sprawia jednak momentami, że interpretacja nie narzuca się słuchaczowi, przez co wymaga od niego większego skupienia, aby dotrzeć do samej treści. Nie oznacza to oczywiście, że wokalistka nie ma nic ważnego do powiedzenia. Przeciwnie, już na tym etapie słychać w niej potrzebę świadomego budowania własnego języka. Dalsze pogłębianie warsztatu wokalnego i tekstowego może w przyszłości przynieść jeszcze ciekawsze efekty, choć już teraz trudno znaleźć w tej debiutanckim singlu coś, do czego można się przyczepić.
„To nie ja” jest więc propozycją, która nie potrzebuje nadmiernego rozmachu, żeby zaznaczyć swoją obecność. Ola Geppert ma pomysł na siebie i, co ważniejsze, potrafi przełożyć go na muzykę pozostawiającą po sobie coś więcej w naszej wrażliwości. Jak na początek jest to obiecujący kierunek, dający podstawy, by z zainteresowaniem przyglądać się jej dalszym poczynaniom. Tym bardziej, że w planach jest wydanie debiutanckiej EP-ki.
rec. Łukasz Dębowski
*****
Cały materiał na debiutancką EP-kę Oli Geppert i Ioanniego powstał we dwójkę, w domowym pokoju, przy jednym mikrofonie, statywie, interfejsie i klawiaturze. Bez wynajmowanego studia, bez producenta z zewnątrz, bez zegara tykającego za ścianą. Widać to w tym, jak nierówno rozłożył się czas: „To nie ja” dojrzewało dwa lata, a jeden z utworów na EP-ce napisał się w dwa dni, po kłótni, która nie dotyczyła ich dwojga.
Piosenki rzadko przychodziły gotowe. Poza pierwszym utworem żadna nie miała tekstu przed nagraniem. Teksty powstawały w trakcie, z notatek, które Ola Geppert gromadzi w telefonie – pojedynczych fraz i słów, które wydały jej się ciekawe. Spotykali się u Ioanniego i grali: on na fortepianie, ona śpiewała równocześnie, i z tego wychodziły linie melodyczne. Bywało, że jednego dnia powstawał refren i początek zwrotki, a reszta tydzień później.
Utwór otwierający wydawnictwo jest wyjątkiem, bo zaczął się bez niego. Ola Geppert nagrała go sama, na Erasmusie w Düsseldorfie, do czterech akordów chodzących w kółko. Prosiła tylko o dogranie żywego fortepianu; dostała z powrotem skończoną produkcję, w której wszystko, co Ioanni dopisał, złożyło się z wokalem nagranym wcześniej pod te cztery akordy. Jego decyzje słychać najwyraźniej w końcówce: głos Oli odtworzony od tyłu, brzmiący jak inny język, i dysonanse ukryte w tle. Ioanni odpowiada za kompozycję, produkcję, miks i mastering całego materiału.
EP-ka od początku była pomyślana jako całość, a nie zbiór utworów – jedna opowieść o bliskości, która uzależnia i rani. Dwa środkowe utwory sklejają się ze sobą, jeśli słuchać ich po kolei. Okładkę zaprojektowała sama artystka, absolwentka projektowania graficznego; jej głównym motywem jest pociąg – symbol drogi, którą Ola przez lata pokonywała między Łodzią a Gdańskiem.
*****
Ola Geppert to songwriterka i wokalistka z Gdańska. Tworzy mroczne, melancholijne i zmysłowe piosenki, w których delikatność i czułość spotykają się z napięciem i emocjonalną intensywnością; porusza tematy cierpienia, śmierci, autonomii, zniewolenia i miłości. Za jej subtelną interpretacją stoi pięć lat edukacji wokalnej oraz doświadczenia sceniczne i performatywne – od występów w Toruniu, Łodzi i Gdańsku, przez międzynarodowy festiwal chóralny Mundus Cantat, po Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych w Płocku. Jest absolwentką projektowania graficznego na łódzkiej ASP i sama projektuje oprawę wizualną swoich wydawnictw. Wcześniej wydawała muzykę jako Birim – od debiutu w 2022 roku opublikowała siedem singli, m.in. „Delikatnie” i „Wielkie Nic”.
Ioanni to kompozytor, pianista i producent z Gdyni, urodzony na greckiej części Cypru. Fortepian, dziś centrum jego muzyki, odkrył w 2023 roku i nauczył się na nim grać samodzielnie. Odpowiada za kompozycję, produkcję, miks i mastering całego materiału. Wyprodukował singiel „Malwa” Sebastiana Muntowskiego, jest również kompozytorem ścieżki dźwiękowej do filmu dokumentalnego „Sędzia z Auschwitz” w reżyserii Mirosława Ganobisa.
Słuchaj singla „To nie ja” na platformie SPOTIFY.

![Leszek Kułakowski – „Poland, My Homeland” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/07/Leszek-Kulakowski-Poland-My-Homeland-okladka.jpg)





Dodaj komentarz