Znany przebój, nowe emocje. Siostry Melosik w utworze „Nie liczę godzin i lat” [RECENZJA]

Siostry Melosik sięgają po jeden z najbardziej rozpoznawalnych przebojów Andrzeja Rybińskiego. „Nie liczę godzin i lat” otrzymało nową, gitarowo-taneczną aranżację Jana Smoczyńskiego, a w nagraniu gościnnie pojawił się sam autor oryginału.

Siostry Melosik sięgają po jeden z najbardziej rozpoznawalnych przebojów Andrzeja Rybińskiego„Nie liczę godzin i lat” otrzymało nową, gitarowo-taneczną aranżację Jana Smoczyńskiego, a w nagraniu gościnnie pojawił się sam autor oryginału.

Przywracanie blasku dawnym utworom, szczególnie takim, które były przebojami, to nie jest taka prosta sprawa. Trzeba znaleźć na to własny sposób, nie popadając w zachowawczość, a jednocześnie nadać im pierwiastek czegoś atrakcyjnego, co być może dla dzisiejszego słuchacza okaże się ciekawe. Z takimi założeniami podeszły do tematu Siostry Melosik, wyciągając z piosenki „Nie liczę godzin i lat” to, co najcenniejsze – charakterystyczną melodię, subtelny rytm i urok samej kompozycji, która w odsłonie autora, czyli Andrzeja Rybińskiego, zawsze miała swoje znaczenie.

Artystki poszły też o krok dalej – zaprosiły do wspólnego wykonania twórcę i pierwszego wykonawcę, nie wycofując jego obecności, lecz stając z nim na równi podczas odczytania tego szlagieru. Jednocześnie wciąż czuć indywidualizm sióstr, które z należytym zaangażowaniem i szacunkiem podeszły do interpretacji. Pomaga w tym ponadczasowy tekst Marka Dagnana, który zamknął w słowach refleksje, jak się okazuje, wciąż aktualne. Przy tej okazji należy dodać, że w 1983 roku Andrzej Rybiński zdobył z tym utworem główną nagrodę na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

Wracając do samej kompozycji, należy zwrócić uwagę, że twórczynie nie pozbawiły jej jeszcze jednego ważnego elementu – wciąż opiera się ona na motywie gitarowym, ale tym razem osadzonym w bardziej rytmicznym, żeby nie powiedzieć tanecznym podkładzie. To znów zasługa doświadczonego producenta Jana Smoczyńskiego, który w sposób nienadmiernie inwazyjny podszedł do tego, bądź co bądź, prostego motywu melodycznego. Przecież siła tej piosenki opiera się właśnie na nim, bo to głównie on operuje naszymi emocjami i jednocześnie wyzwala sentyment, przez co całość może jeszcze mocniej oddziaływać na naszą podświadomość.

Jest więc urokliwie, z zachowaniem należytych proporcji względem pierwowzoru, ale też z odrobiną znamiennej wrażliwości, do której Siostry Melosik zdążyły nas już przyzwyczaić. To wciąż utwór przebojowy, zagrany z lekkością, ale też z pierwiastkiem delikatnego artyzmu, unoszącego singiel „Nie liczę godzin i lat” ponad to, co obecnie jest modne w muzyce rozrywkowej. Nowa wersja nie próbuje rywalizować z oryginałem, lecz prowadzi własną narrację, zachowując jego najważniejsze walory i wpisując je w dzisiejszą estetykę. Dzięki temu znany przebój otrzymał drugie życie, ale nie stracił nic ze swojej wyjątkowości.

rec. Łukasz Dębowski

*****

Kiedy piosenka „Nie liczę godzin i lat” świętowała triumfy na Festiwalu w Opolu w 1983 roku, Sióstr Melosik nie było jeszcze na świecie. Ponadczasowe przesłanie i piękno sprawiły jednak, że po ponad 40 latach rzesze fanów utworu wciąż się powiększają, a nowe pokolenia twórców podejmują się jego przeróbki.

Utwór Andrzeja Rybińskiego to jeden z naszych ulubionych evergreenów, z porywu serca postanowiłyśmy więc nagrać go na drugiej płycie. Pomysł od razu podłapał producent Jan Smoczyński, w kilka chwil tworząc gitarowo-taneczną aranżację. Pierwotnie piosenkę zaśpiewałyśmy same, zaproszenie Andrzeja Rybińskiego do udziału w nagraniu wydawało nam się zbyt śmiałym marzeniem. Ku naszej radości, po zapoznaniu się z aranżacją, od razu zgodził się na gościnny udział.

Do nowej wersji utworu powstał wyjątkowy teledysk, uwieczniający w formie reportażu sesję nagraniową.

Siostry Melosik od lat istnieją na polskiej scenie muzycznej, głównie śpiewając w chórkach u Ani Dąbrowskiej. O Martynie po raz pierwszy zrobiło się głośno za sprawą zwycięstwa w telewizyjnym show “Fabryka Gwiazd”.

W 2010 roku Martyna powróciła wraz ze swoją siostrą Dagmarą. Wspólnie zaśpiewały utwór “C’est Chic” z repertuaru grupy Chic, który znalazł się na ścieżce dźwiękowej do filmu “Disco robaczki”. W styczniu 2011 roku światło dziennie ujrzał singiel “Żeńsko-męska gra”, nagrany z myślą o filmie pod tym samym tytułem. W lutym 2021 premierę miał singiel i teledysk „Endless“, napisany jako ścieżka dźwiękowa filmu dokumentalnego „Heading Liberty“. W 2022 roku ukazał się ich bardzo dobrze przyjęta płyta „Znam na pamięć dalszy ciąg”. Nowy album „MIĘTOWA” pojawi się jesienią tego roku.


  • Dżem – „Sobie potrzebni” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej