Progressive house w skondensowanej formie. Koon Moog przedstawia „Pretend” [RECENZJA]

Po kilku latach wydawniczej przerwy Konrad Mogiła wraca do muzyki w nowej odsłonie. Polski producent rozpoczyna kolejny rozdział swojej kariery pod aliasem Koon Moog, prezentując premierowy singiel „Pretend”. Do utworu powstała wizualizacja.

fot. materiały prasowe

Być może wcześniej nie mieliście okazji poznać Konrada Mogiły, gdyż artysta działa w pewnej niszy związanej z muzyką elektroniczną. Mowa o producencie, który powraca z nieco inną odsłoną jako Koon Moog. Jego nowy rozdział oznacza odważniejsze pójście w stronę alternatywnych odmian elektroniki, czerpiących z house’u, ale jednocześnie wyraźnie nawiązujących do klasycznych odniesień. W efekcie otrzymujemy muzykę sugestywną, działającą na wyobraźnię, a więc niezwykle obrazową. Twórca powołuje się na progressive house, stawiając na stopniowe budowanie nastroju w swoim nowym singlu „Pretend”.

Na pewno warto zwrócić uwagę na początek, ponieważ bardzo czytelnie wprowadza nas on w świat oparty na szerokich, klimatycznych przestrzeniach. To właśnie tutaj pojawia się wygenerowany kobiecy wokal, który dodatkowo nadaje utworowi określonego charakteru. Następnie kompozycja zaczyna się zagęszczać za sprawą mocniej eksponowanych dźwięków, mających w sobie odpowiednią siłę przebicia. Taneczny puls nabiera dynamiki, a melodia zostaje nasączona sporą dawką syntetycznych elementów. Przyciąga uwagę płynność przechodzenia pomiędzy kolejnymi etapami utworu, co stanowi jeden z jego największych atutów.

Być może wszystko dzieje się tutaj nieco szybciej, niż można by się spodziewać po muzyce określanej mianem progressive house, ale Konrad stawia na energetyczną pigułę, która nie ma ciągnąć się przez siedem minut, lecz stanowić skondensowaną prezentację tego, co obecnie najbardziej go interesuje. Kawałek trwa zaledwie dwie minuty i dwadzieścia trzy sekundy, dlatego reakcja na kolejne impulsy jest natychmiastowa. Można powiedzieć, że dostaliśmy konkret, który ma działać od pierwszych sekund i dokładnie tak się dzieje. Od początku słychać, jakimi środkami chce operować twórca, dzięki czemu nie mamy też wątpliwości ani co do autentyczności jego działań, ani profesjonalizmu, z jakim podchodzi do produkcji.

Taka formuła muzyczna skierowana jest do konkretnego odbiorcy, który rozumie tego typu twórczość i potrafi szybko się w niej odnaleźć. „Pretend” to utwór napędzany mocnym bodźcem, ale niepozbawiony głębszej wymowy, bez której ta muzyka nie miałaby większego sensu. Koon Moog pokazuje, że potrafi tworzyć świadomie, bez sięgania po banał czy producenckie skróty.

Jeżeli usłyszymy w tym numerze echa lat 90., nie ma w tym nic złego. Artysta korzysta z klasycznych inspiracji w sposób przemyślany i wyważony. Leftfield, Sasha czy John Digweed połączyli kiedyś klubowy rytm z elementami muzyki transowej i ambientowej, tworząc nową jakość na elektronicznej scenie. Dziś można odnaleźć ślady tamtego myślenia również w „Pretend”, choć Konrad kieruje je w stronę bardziej alternatywnych rozwiązań. Efekt jest interesujący i zdecydowanie działa na jego korzyść. Wkrótce usłyszymy więcej jego muzyki – warto więc śledzić dalszy rozwój tego projektu.

[rec. Łukasz Dębowski]

*****

Przez ponad sześć lat ciszy wydawniczej artysta, znany wcześniej jako MOGI, mierzył się z własnymi trudnościami i – jak sam przyznaje – „walczył z własnymi demonami”. Doświadczenia z tego okresu znalazły odzwierciedlenie w jego nowym utworze. W „Pretend” sięga po brzmienia z pogranicza progressive house, które najlepiej oddają emocje towarzyszące mu podczas wychodzenia z jednego z najtrudniejszych etapów życia.

Singiel stanowi nie tylko symboliczny powrót do działalności muzycznej, ale również zapowiedź nowego kierunku artystycznego. Koon Moog pracuje już nad kolejnymi premierami i przygotowuje plan wydawniczy na następne miesiące 2026 roku.

Słuchaj singla „Pretend” w serwisie SPOTIFY.

 

fot. okładka singla

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *