
Zespół AGE CONNECT zaprezentował materiał, który przez dekady pozostawał jedynie częścią muzycznej legendy. EP-ka „Winner” to sześć utworów nagranych i zmiksowanych już w 1987 roku z myślą o pełnoprawnym albumie. Teraz po latach ukazał się w serwisach cyfrowych, a poniżej można znaleźć naszą recenzję tego wydarzenia.
fot. okładka albumu EP
Recenzja płyty „Winner” – AGE CONNECT (1987, 2026)
Zespół AGE CONNECT ma długą historię, co potwierdza ich odnaleziony po latach materiał „Winner”. Na ten minialbum złożyło się sześć utworów nagranych i zmiksowanych już w 1987 roku z myślą o pełnoprawnym wydawnictwie. Niestety w tamtym czasie zabrakło korzystnych warunków, które pozwoliłyby na wydanie debiutanckiej płyty. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo właśnie teraz, po niemal 40 latach, możemy posłuchać tych propozycji, które bronią się w każdym aspekcie – od realizacji po wokal i świetne zgranie całości pod względem instrumentalnym.
Aż trudno uwierzyć, że tak dobry zestaw utworów nie zapoczątkował szerszej kariery zespołu, który od początku miał na siebie pomysł, tworząc niebanalne kompozycje wymykające się łatwej klasyfikacji. W latach 80. band miał już doskonale ukształtowany język artystyczny, nie posiłkując się błahością czy płytkimi motywami syntezatorowymi. Ich muzyka była głęboka, nasączona zawodowym brzmieniem instrumentów, które wraz z charyzmatycznym głosem Eriki M. Naidenov prezentowały się znakomicie (wokalna torpeda). Czuć w tym klimat tamtych czasów, ale nie jest on płytki, a przez to nie stracił nic ze swojej atrakcyjności. To muzyka, która nadal robi duże wrażenie, szczególnie dziś, gdy obserwujemy wyraźny powrót do tamtej wrażliwości. Lata 80. odzyskały swój blask, a dzięki takim projektom ta estetyka ma szansę jeszcze mocniej zaistnieć w świadomości nowych słuchaczy, którzy tamtych czasów nie pamiętają.
Mocnym punktem tego materiału pozostaje utwór tytułowy. „Winner” to przebojowy numer, mający dużą siłę przebicia i pokazujący, że grupa doskonale ze sobą współgra, tworząc kawałki, które mają znaczenie. Powtarzalny, lekko wykrzyczany motyw „winner” sprawia, że szybko zapada on w naszej pamięci.
Przy tej okazji warto wspomnieć o muzykach biorących udział w nagraniu całości. AGE CONNECT pochodzi z niemieckiego Wuppertalu i został założony w 1980 roku przez perkusistę Petera (Heinricha) Surraya, jego brata, basistę Thomasa Surraya, oraz gitarzystę Franka Treppmanna. Później do grupy dołączył klawiszowiec Bernd Goratsch, a skład uzupełnili wspomniana wokalistka oraz Volker Wirths, odpowiedzialny za instrumenty perkusyjne.
Warto zwrócić uwagę, jak dobrze współgra ze sobą cała sekcja. Wyczulenie rytmiczne jest tutaj na najwyższym poziomie, a znakomicie współistnieją z nim motywy gitarowe – wyostrzone solówki można odnaleźć nawet w spokojniejszych momentach (nastrojowy, jakże melodyjny „You Are the Greatest Friend in My Life”). Warto dodać, że zespół potrafił utrzymywać wszystkie emocje, bez względu na charakter danej propozycji. Choć trzeba przyznać, że energetyczne motywy bardziej wybijają się na tle tego albumu, co potwierdza także zmyślny, zawodowo poprowadzony kawałek „Cause We Are Young”, niosący w sobie funkowo-gitarowy vibe. Dobrym wprowadzeniem jest natomiast „America”, ukazująca od pierwszych chwil ich styl, który nigdy nie czerpał z uproszczeń i łatwych rozwiązań kompozycyjnych, co należy uznać za dużą wartość wszystkich piosenek. No i ten tekst, który nawet dziś niesie aktualne przesłanie.
Do tego grupa zachowywała umiar, nie starając się jednocześnie pokazać zbyt wiele, dzięki czemu nic nie zostało tutaj przerysowane. Po prostu zawodowstwo w pełnej krasie, choć przecież były to dopiero początki, które miały wytyczyć dalszy kierunek ich artystycznych działań.
Album „Winner” AGE CONNECT to doskonały projekt dla wszystkich, którzy tęsknią za brzmieniami lat 80., ale podanymi w przyzwoitej, dobrze ukazanej oprawie. Co ciekawe, w dzisiejszych czasach materiał ten wciąż zachowuje swoją siłę, potwierdzając, że dobrze przemyślana i odpowiednio przedstawiona kompozycja jest w stanie zaistnieć nawet po wielu latach. Teraz ma szansę oddać pełen koloryt dzięki remasterowi, który wyraźnie podkreślił nową dynamikę i przestrzeń nagrań, nie odbierając im jednocześnie ducha epoki. Tego trzeba posłuchać, żeby zrozumieć ideę muzyki nagranej w tamtej rzeczywistości, a przeniesionej do dzisiejszych realiów.
Łukasz Dębowski
Zaginiony album z lat 80. wreszcie ujrzał światło dzienne. AGE CONNECT i album „Winner”!





