OLD BRAND REBELS – „OLD BRAND REBELS” [RECENZJA]

Nasz ocena

Warszawski duet OLD BRAND REBELS stawia na klasyczne brzmienie hard rocka i heavy metalu w nowoczesnym wydaniu. Zespół, który od kilku lat zaznacza swoją obecność koncertową w całej Polsce, zamyka kolejny etap działalności debiutanckim albumem, którego recenzję można znaleźć poniżej..

fot. okładka albumu

Recenzja płyty „OLD BRAND REBELS” – OLD BRAND REBELS (2026)

OLD BRAND REBELS to hard rockowy zespół działający według własnych zasad, czerpiący z klasyki gatunku to, co najlepsze. Na ich debiutanckim albumie znajdziemy więc esencję takiego brzmienia, podaną jednak w surowej, niewygładzonej formie. I nawet jeśli produkcyjnie materiał ten wymagałby jeszcze większego doszlifowania, to czuć w nim organiczną energię, którą grupa zapewne potrafi wyzwolić podczas koncertów. Dzięki temu całość broni się w takiej odsłonie, a właściwie chciałoby się powiedzieć: zapomnijcie o tym, co dotąd słyszeliście – teraz przyszli oni!

Panowie nasłuchali się heavy metalu z lat 70. i 80., co nie oznacza jednak, że nie zadbali o własny koloryt swojej twórczości. Stąd nie będzie mylne skojarzenie z zespołami pokroju Judas Priest, Tygers of Pan Tang, Saxon, Holocaust, Raven czy Iron Maiden. i choć w niektórych miejscach czuć jeszcze pewne niedopracowanie, nie da się ukryć, że część tych niedoskonałości przykrywa bardzo dobre rozumienie takiej materii artystycznej.

Jedynym ograniczeniem w przypadku OLD BRAND REBELS wydaje się fakt, że są duetem. Jednak pomimo braku szaleńczo rozbudowanych partii i wielości śladów instrumentalnych band doskonale potrafi emanować energią takiej muzyki, stawiając przede wszystkim na dynamikę i motoryczność poszczególnych numerów. Niektóre z nich faktycznie bronią się również techniką wykonania – jak agresywnie zagrany „SIMPLE AND STONED” czy starannie ubogacony gitarowi niuansami „S.T.O.R.M.”. Nie czuć tutaj siłowania się z materią, nawet jeśli momentami pojawia się pierwiastek niedoskonałości, który ostatecznie nadaje tym kompozycjom żywego charakteru.

Zespół potrafi również budować klimat, tworząc czytelne napięcie wynikające nie tylko z samego przekazu („CALL THE PROHIBITION”). Łatwo wyłapać tutaj pierwiastek buntu i niepodporządkowania się obowiązującym regułom, a tym samym punkową nieogładę wpływającą właściwie na każdy aspekt tego projektu. Wciąż można odnieść wrażenie, że dałoby się pewne rzeczy zrobić lepiej, precyzyjniej i z większym rozmachem, co wcale nie nie zmienia faktu, że nie mamy do czynienia z wartościową, a momentami również emocjonalną muzyką („RULES… NO MORE”).

Niełatwą drogę wybrał sobie OLD BRAND REBELS, któremu w czasach podporządkowanych określonym schematom nie będzie łatwo funkcjonować. Z drugiej jednak strony – jeśli właśnie to daje im największą frajdę, a w konsekwencji rodzi twórczość może i mało okazałą komercyjnie, ale za to w pełni żywotną i autentyczną, to dlaczego mieliby z tego rezygnować?

To album przede wszystkim dla koneserów, a nie przypadkowego słuchacza, ale jednocześnie pozostawiający dużą otwartość na przyszłe działania zespołu. A te mogą przynieść materiał bardziej dopracowany, a przez to jeszcze bardziej wartościowy.

Łukasz Dębowski

 

Tradycja rockowego buntu. OLD BRAND REBELS z autorskim albumem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *