„Tworzenie historii na swoich przeżyciach i autentyczności to klucz do sukcesu” – Ronney [WYWIAD]

Ronney to niezależny artysta, który już 17 czerwca 2026 roku wystąpi jako support przed Black Eyed Peas w ramach festiwalu Warsaw Music Festiwal. Jego najnowszym singlem jest utwór „Czy mnie zaskoczysz?”. Z tej okazji zadaliśmy artyście kilka pytań.

fot. materiały prasowe

Twój nowy singiel „Czy mnie zaskoczysz?” opowiada o relacji pełnej znaków zapytania. Traktujesz ten utwór bardziej jako historię o kimś konkretnym, czy raczej o stanie, który zna niemal każdy – kiedy próbujemy odczytać więcej, niż ktoś naprawdę chce nam powiedzieć?

Myślę, że właśnie dlatego ten utwór jest tak uniwersalny, bo pomimo, że opowiada o konkretnej relacji / sytuacji, to każdy może się z nim utożsamić. Myślę, że każdy z nas analizował w niejednej relacji każde spojrzenie, słowo, brak odpowiedzi – próbował wywnioskować, co druga osoba myśli i jakie ma zamiary. Dostawaliśmy mylne sygnały, ciężko było odczytać, co druga osoba czuje. I „Czy mnie zaskoczysz?” jest trochę o tym napięciu między tym, co ktoś pokazuje, a co ukrywa. Niemniej jednak jest to bardzo osobista dla mnie piosenka oparta na moich doświadczeniach. 

W tym singlu słychać wyraźnie, że zależy Ci na komunikatywności, ale nie kosztem emocji. Jak znaleźć balans między przebojowością a autentycznym napięciem, żeby piosenka nie była tylko „ładna”, ale naprawdę coś ze sobą niosła?

Dla mnie największym wyzwaniem jest właśnie to, żeby emocje nie były za mocno „przebrane”. Można zrobić bardzo efektowny, chwytliwy numer, ale jeśli nie ma w nim prawdy, to ludzie to wyczują po kilku sekundach. Ja zawsze staram się zaczynać od emocji albo konkretnego zdania, które naprawdę coś we mnie uruchamia. Dopiero później buduję wokół tego melodię czy produkcję. Tworzenie historii na swoich przeżyciach i autentyczności to klucz do sukcesu. 

Twoja muzyka coraz mocniej balansuje między nowoczesnym popem a czymś bardziej osobistym i emocjonalnym. Masz poczucie, że dziś większym wyzwaniem jest napisać chwytliwy numer, czy taki, który naprawdę będzie dla kogoś ważny?

Chyba dziś najtrudniej jest połączyć jedno z drugim. Bo chwytliwy numer można napisać szybko, aby tylko melodia była stosunkowo prosta a słowa najlepiej zapętlały się w kółko. Stworzyć do tego coś, co niesie za sobą przekaz i emocje jest dużo trudniejsze. Mam wrażenie, że żyjemy w czasach ogromnej ilości bodźców i muzyka często działa przez kilka sekund. Ma zwrócić uwagę, pożyć kilka tygodni i zostać zastąpioną przez kolejną, praktycznie taką samą. Mnie interesują utwory, które oprócz tego, że dobrze zostają zapamiętane, zostawiają jeszcze jakieś emocje albo myśl po odsłuchu. Dlatego staram się nie wybierać między przebojowością a szczerością. Najbardziej inspirują mnie właśnie te popowe utwory, które są jednocześnie lekkie w odbiorze, ale mają w sobie jakiś ciężar emocjonalny. Zresztą większość moim kompozycji to mollowe tonacje z emocjonalnymi tekstami.

 

fot. materiały prasowe

Co dla Ciebie jest największym atutem singla „Czy mnie zaskoczysz?”? Czy jest coś, za co szczególnie lubisz ten utwór?

Najbardziej lubię w nim to niedopowiedzenie. Słuchając go nie ma jednej oczywistej odpowiedzi – tak naprawdę nie ma żadnej. Każdy usłyszy ją taką jaką sobie wyobraża, dopasowując do swojego aktualnego stanu i przeżyć. Co więcej, refren jest powtarzany nieco jak mantra, wprowadza w mini trans i czasem pozwala zapomnieć nawet o odpowiedzi na te wszystkie pytania.

„Czy mnie zaskoczysz?” to pytanie zadane komuś, ale równie dobrze można je odczytać jako pytanie do samego siebie. Wchodząc w ten etap, bardziej chcesz dziś zaskoczyć słuchacza czy samego siebie?

Ja zaskakuje siebie każdego dnia. Jestem zdziwiony momentami, gdy budząc się w dany dzień w głowie mam nowy pomysł na siebie, coś ewoluuje, dostaje nowej inspiracji albo pomysłu na produkcję utworu, który już jest w trakcie tworzenia. Chcę żeby mój słuchacz czuł się zaskakiwany z każdym moim utworem. Często słyszę, że muszę się określić, swój styl i wizerunek – a ja do końca jeszcze nie chcę. Szukam i zaskakuje się cały czas.

Pracujesz nad debiutanckim albumem. Na ile nowy singiel „Czy mnie zaskoczysz?” oddaje charakter całej płyty? Czego możemy spodziewać się po całym projekcie, jakim jest album?

Tak, zdecydowanie czuje, że „Czy mnie zaskoczysz?” bardzo dobrze pokazuje kierunek, w którym idzie cały album. Chcę, żeby ta płyta była utrzymana w klimacie dark popu z mocnym, nowoczesnym brzmieniem i wyraźnym bitem, ale jednocześnie tekstami, które zostawiają trochę przestrzeni do refleksji i emocji. Bardzo zależy mi, żeby to nie były tylko ładne piosenki do puszczenia w tle. Każdy utwór ma mieć swój klimat, napięcie i historię. Nie zabraknie też jak dla mnie mezaliansów, czyli gitarowych brzmień, dużo bardziej popowych, radiowych.

Jesteś artystą niezależnym, a jednocześnie wchodzisz na scenę dużego festiwalu przed Black Eyed Peas. Czujesz, że to ważny dla Ciebie moment? Jak w ogóle do tego doszło, że wystąpisz jako support?

Mega ważny. Tym bardziej, że jestem artystą niezależnym i wszystko buduję praktycznie własnymi siłami. Nie mam za sobą wielkiej machiny, tylko dużo pracy, determinacji i ludzi, którzy po prostu zaczęli wierzyć w to, co robię. Dlatego możliwość wyjścia na scenę przed Black Eyed Peas to dla mnie naprawdę coś dużego i taki sygnał, że to wszystko idzie w dobrą stronę.

A sama historia tego supportu jest w sumie dość szalona, bo wszystko zaczęło się od premiery mojego singla i teledysku „Rollercoaster” w jednym z klubów. Bardzo się wtedy w to zaangażowałem, dopinałem każdy detal i chyba było widać, ile serca w to wkładam. Właściciel klubu zauważył to i powiedział, że imponuje mu, że jako normalny chłopak z ulicy, bez znajomości i wielkiego zaplecza, potrafiłem zrobić taki projekt i zgromadzić ludzi wokół swojej muzyki.

Później odezwał się do mnie z propozycją koncertu, a po czasie okazało się, że jest też organizatorem tego festiwalu. I właśnie wtedy padła propozycja, żebym zagrał jako support. Totalnie się tego nie spodziewałem, ale chyba właśnie takie momenty są najlepsze – kiedy coś przychodzi naturalnie i jest efektem pracy, a nie przypadku.

Support przed tak dużym zespołem to dla młodego artysty ogromna szansa zaprezentowania się, ale też ryzyko, bo masz tylko chwilę, żeby zatrzymać uwagę publiczności. Myślisz o tym występie bardziej w kategoriach koncertu czy bardzo konkretnego sprawdzianu?

Chyba bardziej jako sprawdzian, przy takim koncercie masz tak naprawdę chwilę, żeby ludzie zwrócili na Ciebie uwagę. To jest taki moment prawdy – czy potrafisz wyjść na scenę i sprawić, żeby przykuć uwagę publiczności. 

Czego możemy spodziewać się nie tylko po Twoim występie podczas Warsaw Music Festival, ale też po Twoich regularnych koncertach?

To będzie bardzo intensywne 25 minut. Od początku chciałem zrobić z tego bardziej show niż zwykły support, dlatego stawiam mocno na energię, emocje i momenty. Będą tancerze, chór, trochę ognia i efektów specjalnych, ale wszystko w klimacie, który pasuje do mnie i mojej muzyki. Trochę dark-popowo, momentami emocjonalnie a chwilami po prostu mocno i koncertowo. Szykuje też duet z jedną z czołowych polskich artystek, więc to na pewno będzie jeden z mocniejszych momentów występu. Nie chcę jeszcze zdradzać wszystkiego, ale dokładam wszelkich starań, żeby te kilkadziesiąt minut zapadło ludziom w pamięć.

Masz za sobą różne doświadczenia sceniczne – od aktorstwa, modelingu po muzykę – i to można zauważyć w sposobie, w jaki budujesz swoją obecność. Która działalność jest dziś Tobie najbliższa? I czy nie masz obaw, że czasem musisz coś poświęcić, żeby sprawdzić się w innej działalności?

Zdecydowanie muzyka. To jest coś, co dziś siedzi we mnie najmocniej i czuję, że właśnie tam mogę być najbardziej prawdziwy. Chcę teraz mocno skupić się na tym projekcie i zamknąć ten etap debiutanckim albumem, nad którym cały czas pracuję. Mam dużo pomysłów i czuję, że to dopiero początek tego, co chcę pokazać. Intensywnie szukam też managementu, który pomoże mi wyjść z tym wszystkim szerzej, bo mam wrażenie, że momentami już trochę wychodzę poza skalę działania „jednej osoby”. Dużo rzeczy robiłem do tej pory sam albo z niewielkim gronem osób i jestem z tego dumny, ale wiem też, że jeśli chcę wejść poziom wyżej, trzeba mieć obok siebie odpowiednich ludzi.

Modeling dalej jest gdzieś obok i bardzo to lubię, szczególnie, że aktualnie jestem częścią kampanii jednej z największych marek kosmetycznych w Polsce, ale dziś numerem jeden jest zdecydowanie muzyka.

 

Między przebojowością a emocją. Ronney prezentuje „Czy mnie zaskoczysz?” [RECENZJA]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *