
Zespół By Million Wires wraca po kilku latach przerwy z nowym materiałem. Już 1 maja 2026 ukazała się EP-ka „NOT OVER”, zapowiadająca kolejny rozdział w ich działalności. Poniżej można znaleźć naszą recenzję tego wydarzenia.
fot. okładka albumu
Recenzja EP „Not Over” – By Million Wires (2026)
Tarnowski zespół By Million Wires powraca po wielu latach nieobecności na polskim rynku muzycznym. Po bardzo dobrze przyjętej płycie „Letters to the Absent” i odejściu wokalistki grupa zniknęła – z perspektywy czasu można powiedzieć, że dojrzewała w nich nowa, spójna perspektywa, choć fundament oniryczno-progresywnego brzmienia pozostał nienaruszony. Dowodem na to jest EP-ka „Not Over”, będąca rzeczowym urzeczywistnieniem ich obecnego kierunku artystycznego.
Pięć przygotowanych na tę okoliczność utworów odznacza się zaraźliwą energią – nieprzesadnie podniosłą czy nadmiernie ekspansywną, ale na tyle wciągającą, by łatwo zatracić się w tym materiale. Przy tym to raczej spojrzenie w stronę klasyki rocka alternatywnego z domieszką progresywnych pasaży niż próba wpisania się w jego współczesne odmiany, co nie oznacza braku świeżości. Do tego przyzwoita realizacja i klimatycznie ukształtowane kompozycje sprzyjają budowaniu więzi ze słuchaczem. Być może to zasługa magnetycznej nostalgii i głębokiego, choć kameralnie prowadzonego nastroju, który ułatwia oswojenie się z tym materiałem, przyjmując go jako wyraźną deklarację tożsamości bandu.
Ważne miejsce w tej strategii zajmuje założyciel zespołu, wokalista i gitarzysta Mirek Skrok. Jego głos jest przeważnie subtelny, a jednocześnie dobrze zakorzeniony w rockowej frazie, a więc unika ostentacyjnej ekspresji, stawiając na kontrolowaną, łagodną narrację. Zamiast siły pojawia się precyzja w wyrażaniu myśli i doskonałe wyważenie środków (dobrym przykładem jest „Runaway”, gdzie powtarzalne motywy budują napięcie utworu). Z kolei otwierający całość „Over” stanowi zmyślnie zaprezentowaną wizytówkę grupy – zdyscyplinowanie formy nie tłumi tu ich charakteru ani sprawności w konstruowaniu wytrawnych kawałków (świetnie rozpisane w gitarowej dynamice refreny).
Na uwagę zasługuje jeszcze jeden atut tego materiału, bezsprzecznie wpływający na jego ostateczny odbiór. Nie ma tu przesadnego sentymentalizmu, a przestrzennie rozpisane utwory zachowują lekkość, nie tracąc przy tym kontaktu ze słuchaczem, angażując jego uwagę („I Know Better”). Czy jednak konieczne było sięgnięcie wyłącznie po język angielski? To kwestia dyskusyjna, choć nie zmienia to sposobu, w jaki płyta funkcjonuje, czyli krótka setlista, która stworzona jest po to, by w pełni wybrzmieć podczas koncertów.
Pomimo kilkuletniej przerwy w działalności By Million Wires, zespół nie stracił werwy ani artystycznego polotu, by tworzyć rzeczy wartościowe. Nie będzie im jednak łatwo dotrzeć z „Not Over” do szerszej publiczności – to muzyka, która rzadko przebija się do głównego obiegu. A przecież mamy tu do czynienia z solidnie zaprezentowaną rockową „wirtuozerią”, gdzie każdy motyw został świadomie i konsekwentnie poprowadzony. Ten zestaw utworów wciąga bez większego oporu – nawet jeśli najpełniej przemówią one do słuchacza z sentymentem zwróconego ku klasycznie rozumianej, melodyjnej estetyce gitarowego grania.
Łukasz Dębowski
*****
By Million Wires przerywają ciszę. Album EP „NOT OVER” – nowy rozdział alternatywnego zespołu



