Rok po premierze drugiego studyjnego albumu, Kaśka Sochacka z zespołem weszła do studia i zarejestrowała specjalną sesję utworów z płyty „Ta druga” w nieco odmienionych aranżacjach, z udziałem instrumentów dętych. Poniżej prezentujemy naszą recenzję tego wydarzenia.
fot. okładka albumu
Recenzja płyty „Ta druga na bis” – Kaśka Sochacka (Jazzboy, 2025)
Album „Ta druga na bis” autorstwa Kaśki Sochackej to projekt, który trudno traktować jako klasyczne wydawnictwo studyjne. To raczej świadoma reinterpretacja materiału z płyty „Ta druga”, nagrana w formule live session i wzbogacona o nowe aranżacje oraz jeden premierowy utwór. W praktyce oznacza to powrót do znanych kompozycji, ale w bardziej organicznej, surowej i emocjonalnie bezpośredniej odsłonie.
Największą siłą albumu jest jego autentyczność. Forma nagrania „na żywo” sprawia, że głos Sochackiej wybrzmiewa pełniej, a emocje są mniej filtrowane przez produkcję studyjną. Całość pozostaje przy tym bardzo spójna, zarówno brzmieniowo, jak i nastrojowo, co buduje doświadczenie bardziej kontemplacyjne niż przebojowe. Na uwagę zasługują również rozszerzone aranżacje, szczególnie obecność sekcji dętej, która nadaje utworom głębi i nowego charakteru, choć bywa odbierana ambiwalentnie.
I tu pojawiają się główne zastrzeżenia. „Ta druga na bis” nie wnosi znaczącej ilości nowego materiału, przez co dla części odbiorców może sprawiać wrażenie projektu skierowanego głównie do już istniejącej publiczności. Jednolity, melancholijny klimat, choć konsekwentny – momentami ociera się o monotonię, a same reinterpretacje, mimo że dopracowane, pozostają raczej zachowawcze niż przełomowe.
Z perspektywy artystycznej to jednak wydawnictwo udane. Sochacka nie traci swojej tożsamości, a wręcz ją wzmacnia, pokazując, że jej twórczość dobrze funkcjonuje poza ramą studyjnej produkcji. Można odnieść wrażenie, że album powstał bardziej z potrzeby pogłębienia emocjonalnego przekazu niż z kalkulacji rynkowej i właśnie w tym tkwi jego największa wartość.
Podsumowując: to nie jest krok naprzód w dyskografii, lecz świadome zatrzymanie się i przyjrzenie własnemu materiałowi z innej perspektywy. Dla nowych słuchaczy może to być propozycja wymagająca, ale dla odbiorców już zaznajomionych z twórczością artystki – spójne i wartościowe rozwinięcie.