,

JuMa – „Between Tides” [RECENZJA]

30 sierpnia 2026 roku ukazał się „Between Tides” – najnowszy album trójmiejskiego zespołu JuMa, prowadzonego przez saksofonistę i kompozytora Maksymiliana Wilka. Nowe wydawnictwo rozwija dotychczasowe poszukiwania formacji, łącząc współczesny jazz, kolektywną improwizację, otwarte formy kompozycyjne oraz przestrzenne brzmienia inspirowane estetyką skandynawską.

fot. okładka płyty

Nasza ocena:

30 sierpnia 2026 roku ukazał się „Between Tides” – najnowszy album trójmiejskiego zespołu JuMa, prowadzonego przez saksofonistę i kompozytora Maksymiliana Wilka. Nowe wydawnictwo rozwija dotychczasowe poszukiwania formacji, łącząc współczesny jazz, kolektywną improwizację, otwarte formy kompozycyjne oraz przestrzenne brzmienia inspirowane estetyką skandynawską. Więcej w naszej recenzji tego wydarzenia.

Recenzja płyty „Between Tides” – JuMa (2026)

„Between Tides” to album młodej trójmiejskiej formacji JuMa, kierowanej przez saksofonistę i kompozytora Maksymiliana Wilka. Zespół znakomicie łączy pierwiastek muzyki skandynawskiej z szerokimi fakturami kompozycyjnymi, a zarazem opiera proces powstawania utworów na spontanicznej pracy całej grupy, bez wcześniejszego przygotowania partytury czy scenariusza. Co ciekawe, całość wydaje się jednak przemyślana, głęboka, uporządkowana w pewnej materii i niepozbawiona elementów melodycznych, które nadają kierunek formie współczesnego jazzu.

JuMa chętnie sięga po kontrasty, budując w ten sposób własny język wypowiedzi artystycznej – stąd pomiędzy zapisaną strukturą (w tym melodyjnym tematem) a spontaniczną, otwartą improwizacją odnajduje to, co ma dla nich prawdziwą wartość. Tak ważne wydaje się też zachowanie balansu pomiędzy poszczególnymi instrumentami, bo tylko takie podejście jest w stanie w pełni ukazać zamysł niestandardowego myślenia o utworze, który łączy w sobie nieograniczoną wolność twórczą z precyzją wykonawczą. Przy tej okazji należy wyróżnić pozostałych muzyków wchodzących w skład formacji, czyli pianistę Dawida Kamińskiego, kontrabasistę Jana Mieleszko-Myszkę oraz perkusistę Michała Korsaka.

Kluczem do sukcesu związanego z tym albumem jest więc głębokie wzajemne słuchanie, responsywność i zaufanie między poszczególnymi uczestnikami. A to wyczulenie oddają nie tylko dynamicznie, a przy tym finezyjnie i wciągająco poprowadzone motywy („Ice Bridge”), ale też te bardziej przestrzenne, z nutą napięcia i poruszającej nastrojowości („Ukulyaba”). Natomiast kolektywna improwizacja wyraźnie buduje zamysł intrygującej opowieści w „Cadmium”. W ten sposób szaleństwo poruszania się „pomiędzy” przybiera na sile, stając się faktyczną wizytówką bandu, posiadającego zmysł do nadawania nieoczywistej formy swoim nietuzinkowym pomysłom.

„Between Tides” tak naprawdę wydaje się dopiero jednym z pierwszych znaczących przystanków w budowaniu własnej koncepcji. Już teraz słychać jednak świadomość obranej drogi JuMy, a także odwagę potrzebną do tego, by nie zamykać się w jednym sposobie myślenia o kompozycji. To debiut pokazujący potencjał zespołu, który nie próbuje na siłę udowadniać swojej wartości, lecz pozwala muzyce mówić własnym głosem. Pozostaje więc z zaciekawieniem obserwować, dokąd zaprowadzą ich kolejne poszukiwania i jak rozwiną się idee, których pierwsze ślady odnajdujemy na tym albumie.

Łukasz Dębowski


  • Leszek Kułakowski – „Poland, My Homeland” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej