„You Can Still Find Love” to debiutancka EP-ka Alesii Dubrowski – kameralna muzyczna opowieść łącząca współczesny jazz, minimalizm, improwizację i autorską narrację. Poniżej prezentujemy naszą recenzję tego wydarzenia.
Recenzja płyty „You Can Still Find Love” – Alesia Dubrowski (2026)
Gdy muzyka pozostaje niejednoznaczna, potrafi otwierać wyobraźnię, tworząc przestrzeń, w której możemy odnajdywać własne emocje i znaczenia. Zdecydowanie pozwala na to album „You Can Still Find Love” Alesii Dubrowski, gdzie improwizacja, będąca jednym z przejawów jazzowego pulsu, spotyka się z subtelnym eksperymentem, dając możliwość pełnego zanurzenia się w nieoczywistych strukturach muzycznych. To właśnie one uruchamiają wspomnienia, refleksje i dawne przeżycia, nie narzucając przy tym jednej, zamkniętej interpretacji. Pomaga w tym emocjonalne podejście samej artystki do twórczości, która z dużą wrażliwością oddziałuje na wyobraźnię słuchacza, docierając także do bardziej ukrytych pokładów jego świadomości.
To niezwykle nastrojowy materiał – twórczyni postawiła na spokojny, wręcz kontemplacyjny repertuar, jednak z charakterystycznym zobrazowaniem całości. Czujemy, że nie są to utwory anonimowe, lecz silne urzeczywistnienie autorskiej wizji. Nie oznacza to jednak, że zabrakło tu miejsca dla znakomitego – i niestety jedynego – utworu w języku polskim, a mianowicie „Tu jestem w niebie” z repertuaru… zespołu Republika. Takiej odsłony dokonań Grzegorza Ciechowskiego jeszcze nie słyszeliśmy, a okazuje się, że do tak doskonałej propozycji można podejść z namaszczeniem, ale też inną ideą, ukazaną w delikatnej aranżacji.
Szkoda, że artystka postawiła na krótką formę, jaką jest minialbum (uzupełnionym krótkimi impresjami), bo pomysły na nim zawarte są zjawiskowe, zupełnie niebanalne, a jednocześnie na tyle osadzone w świadomości i dojrzałości twórczej, że od początku mamy poczucie obcowania z czymś niezwykle wartościowym.
Zaskakująca jest wokalna wprawność połączona z głęboką interpretacją, która pozwala nam znaleźć się w zupełnie innym czasie i miejscu. To siła obrazowej, choć dosyć minimalistycznej muzyki. Nic nie mogłoby się w tym przypadku udać, gdyby nie współpraca Alesii z pianistą Josefem Pankiewiczem oraz saksofonistą Robertem Wypaskiem. To ich obecność wytworzyła poczucie naturalności wśród wyłącznie organicznych brzmień, w których twórczyni czuje się całkowicie swobodnie. Jej wokalizy przyjmują chwilami formę dialogu z pozostałymi muzykami, wyczulonymi na wzajemną interakcję (popularna kompozycja z 1939 roku – „What’s New”).
Alesia Dubrowski potrafi zachwycać, ale też po prostu wzruszać, wykorzystując oszczędną formę i niewydumany język artystyczny, który niesie ze sobą konkretną treść. „You Can Still Find Love” nie próbuje imponować rozmachem – jego siła tkwi w uważności, autentyźmie i umiejętności budowania znaczeń z pozornie niewielu elementów. To zaledwie początek artystycznej drogi, ale już teraz wyraźnie słychać w nim własny kierunek i świadomość tego, jak wiele można powiedzieć poprzez subtelność.
Album staje się więc swoistym sygnałem wysłanym do publiczności, że wciąż istnieje muzyka otwarta na słuchacza, szukająca z nim porozumienia bez potrzeby epatowania nadmiarem. I właśnie dlatego ten materiał pozostawia po sobie znacznie więcej, niż sugerowałaby jego długość. Pozostaje jednak niewielki niedosyt, bo chciałoby się usłyszeć znacznie więcej.
Łukasz Dębowski

![Dżem – „Sobie potrzebni” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/08/Dzem-Sobie-potrzebni.jpg)





Dodaj komentarz