,

„Boję się życia w niezgodzie z samą sobą” – Magda Dola [WYWIAD]

Magda Dola prezentuje nowy singiel „You’re Gonna Get Burned” – symboliczną opowieść o odwadze, wewnętrznej przemianie i cenie, jaką czasem trzeba zapłacić za życie w zgodzie z samym sobą. O nowej kompozycji, a także o szerszych aspektach związanych z muzyką, inspiracjami i procesem twórczym artystki można przeczytać w naszym wywiadzie.

fot. materiały prasowe

Magda Dola prezentuje nowy singiel „You’re Gonna Get Burned” – symboliczną opowieść o odwadze, wewnętrznej przemianie i cenie, jaką czasem trzeba zapłacić za życie w zgodzie z samym sobą. O nowej kompozycji, a także o szerszych aspektach związanych z muzyką, inspiracjami i procesem twórczym artystki można przeczytać w naszym wywiadzie.

Na ile nowy singiel „You’re Gonna Get Burned” jest odzwierciedleniem tego, co najbardziej interesuje Cię w muzyce? I na ile definiuje on Twoje artystyczne poszukiwania?

Zawsze najbardziej interesowała mnie opowieść – historia, którą niesie utwór, oraz emocje, które potrafi wywołać. Muzyka jest dla mnie sposobem opowiadania o tym, co często trudno wyrazić słowami. Moje artystyczne poszukiwania są nieustające. Z biegiem czasu stają się coraz bardziej świadome i wnikliwe – coraz mocniej zaglądam zarówno w siebie, jak i w otaczający mnie świat. Szukam nowych sposobów opowiadania i przekazywania emocji, ale jednocześnie staram się pozostać autentyczna. Mam poczucie, że każda kolejna piosenka jest kolejnym etapem tej drogi.

Kiedy tworzy się piosenkę opartą na tak silnym przekazie, co przychodzi jako pierwsze – emocja, tekst czy brzmienie? Jaka była geneza jej powstania?

W przypadku tej piosenki wszystko zaczęło się od pierwszego zdania: „Let me tell you a story”. Później już trudno mi powiedzieć, jak powstał tekst i melodia – to dzieje się trochę poza mną. Nie mam nad tym pełnej kontroli. Mam wrażenie, że te rzeczy po prostu same przychodzą. Każda piosenka rodzi się jednak inaczej. Każda potrzebuje jakiejś iskry, inspiracji. Czasem wystarczy jedno zdanie usłyszane od drugiego człowieka, moment, w którym z czyichś ust wypada prawdziwe złoto. Nie jestem instrumentalistką. Muzyka nie powstaje u mnie przy pianinie czy gitarze – ona nieustannie rozgrywa się w mojej głowie, a potem w trudach przekazuję to muzykom. 🙂

Czy pisząc ten utwór, bardziej zależało Ci na opisaniu własnej drogi i osobistych emocji, czy bardziej na stworzeniu historii, w której inni będą mogli odnaleźć siebie?

Każdy utwór jest w jakiś sposób częścią mnie, ale to nie znaczy, że jest o mnie. Bardziej wynika z potrzeby opowiedzenia o pewnych uniwersalnych myślach, uczuciach i doświadczeniach, które są bliskie wielu ludziom. To co dla mnie jest najważniejsze to aby zostawiać w swoich piosenkach przestrzeń, żeby każdy mógł odnaleźć w nich własną historię i nadać im osobiste znaczenie.

Przy okazji tego utworu mówisz o wolności jako o czymś, co wymaga odwagi i wiąże się ze stratą. Skąd potrzeba podjęcia takiego tematu?

To dla mnie bardzo głęboki i ważny temat. Dzisiaj życie postrzegam jako drogę, którą chciałabym przejść z jak największą uważnością – tak, żeby nie przeoczyć momentów, które przybliżają mnie do bycia człowiekiem i artystką. Wierzę, że żeby dotrzeć do samego sedna, do istoty bycia człowiekiem i twórcą, trzeba w pewnym sensie siebie unicestwić. Nie dosłownie, ale symbolicznie – spalić swoje ego, odrzucić wszystko, z czym się utożsamiamy i co nas definiuje: to, skąd pochodzimy, jak zostaliśmy wychowani, czego od nas oczekiwano, jakie role nam przypisano. To wszystko często oddziela nas od innych ludzi i od nas samych. Ta piosenka właśnie o tym opowiada. Wierzę, że dopiero kiedy odważymy się spalić to, co nie jest naszą prawdziwą istotą, możemy doświadczyć prawdziwej wolności.

Czy według Ciebie można dojść do wolności bez doświadczenia symbolicznego „spalenia”, czy taka przemiana zawsze musi coś kosztować?

Tego nie wiem. Myślę, że każdy człowiek przechodzi swoją przemianę na swój własny sposób. Nie wierzę, że istnieje jedna droga do wolności. Dla mnie ten proces był i wciąż jest trudny. Często zmusza do podejmowania decyzji, które bolą – czasem nas samych, a czasem także innych. To nie są łatwe wybory, ale mam poczucie, że każda prawdziwa przemiana ma swoją cenę. Tak po prostu jest w życiu. Nie wiem, czy wolność zawsze wymaga symbolicznego „spalenia”, ale wiem, że wymaga odwagi, żeby stanąć w prawdzie przed samym sobą i zostawienia tego, co nie jest nasze, co nam nie służy.

W jaki sposób warstwa muzyczna miała oddać proces przemiany? Szukałaś raczej napięcia i niepokoju czy poczucia wyzwolenia? Co w warstwie muzycznej było dla Ciebie najważniejsze do uchwycenia?

Od początku prowadziło mnie napięcie. Nie zależało mi na tym, żeby muzyka przynosiła ukojenie czy poczucie wyzwolenia. Chciałam uchwycić niepokój – ten moment, kiedy coś w człowieku zaczyna pękać, ale jeszcze nie wiadomo, co z tego się narodzi. Najważniejsze było dla mnie właśnie to narastające napięcie. Ono miało współistnieć z tekstem i prowadzić słuchacza przez ten wewnętrzny proces przemiany, nie dając prostych odpowiedzi ani poczucia bezpieczeństwa. Finał utworu również pozostaje otwarty. Celowo nie zamykam tej historii w jednej interpretacji. Dla jednych może to być opowieść o kolejnej „głupiutkiej dziewczynie”, która poniosła konsekwencje swoich wyborów. Dla innych będzie to historia o znacznie głębszej przemianie i cenie, jaką płacimy za próbę odnalezienia siebie. To już należy do odbiorcy. Lubię, kiedy słuchacz staje się współtwórcą znaczeń, a nie tylko ich odbiorcą.

Czy dziś bardziej boisz się porażki, czy życia niezgodnego z własnymi wartościami?

Zdecydowanie bardziej boję się życia w niezgodzie z samą sobą. To było jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń, jakie przeżyłam, i mam nadzieję, że już nigdy więcej sobie na to nie pozwolę. Jeśli na końcu drogi czeka porażka, to trudno. Wolę ponieść jej konsekwencje, niż jeszcze raz zdradzić własne wartości i to, kim naprawdę jestem. Dzisiaj wiem, że życie w zgodzie ze sobą jest warte każdej ceny.

Który fragment „You’re Gonna Get Burned” jest dla Ciebie najważniejszy i dlaczego właśnie on najlepiej oddaje sens tej piosenki?

Najważniejszy jest dla mnie moment śmierci Suzanne. Nie dlatego, że jest tragiczny, ale dlatego, że jest symboliczny. To chwila zapłacenia ceny może za przemianę, może za naiwność, może za ciekawość. W moim odczuciu właśnie tam najpełniej wybrzmiewa sens tej piosenki. Śmierć nie jest tutaj końcem, ale metaforą odrzucenia starego „ja” – wszystkiego, co nas ogranicza, definiuje i oddziela od naszej prawdziwej natury.

Jak to się stało, że zaczęłaś tworzyć własne utwory jako sposób opowiadania o tym, co jest dla Ciebie ważne? Gdzie należy szukać początków Twojej muzycznej drogi?

Moja droga do śpiewania była długa i wyboista. Bardzo długo szukałam swojego głosu i pewności, że w ogóle mam prawo śpiewać. Śpiewałam właściwie od zawsze i od zawsze pisałam, ale przez wiele lat brakowało mi odwagi, żeby pokazać światu własne utwory. Śpiewanie daje mi nadzieję na przetrwanie w dzisiejszym świecie. W pewnym momencie przyszedł chyba kryzys wieku średniego i powiedział: „sprawdzam”. Zrozumiałam, że nie mogę już dłużej tłumić głosu, który od lat próbował się ze mnie wydostać. Nie chciałam już śpiewać cudzych historii ani cudzym głosem. Postanowiłam zaryzykować i opowiedzieć własne. Ogromne znaczenie miało też spotkanie Lee Allisona ze Scream Audio. To człowiek, który uwierzył we mnie i w moje piosenki. Pomógł mi nadać im ostateczny kształt jako producent, ale przede wszystkim dał mi poczucie, że warto było zrobić ten pierwszy krok.

Kto, oprócz Ciebie, odgrywa najważniejszą rolę w realizacji Twoich muzycznych pomysłów? Jak wyglądała ta współpraca przy „You’re Gonna Get Burned”?

Najważniejszą osobą w realizacji mojej muzyki jest Lee Allison – producent, z którym współpracuję od początku mojej solowej drogi. To ktoś, kto potrafi usłyszeć to, co mam w głowie, i pomaga przełożyć to na język muzyki. Bardzo cenię jego wrażliwość, doświadczenie i zaufanie, którym obdarzył mnie i moje utwory. Ogromną rolę odgrywają również muzycy, z którymi współpracuję. Każdy z nich wnosi do utworów swoją wrażliwość i umiejętności, dzięki czemu piosenki nabierają życia. Jednocześnie od początku wiedziałam, że ostateczne decyzje muzyczne należą do mnie. To ja mam końcowy głos w kwestii brzmienia i kierunku, w którym podąża utwór. Współpraca jest dla mnie dialogiem i wymianą pomysłów, ale bardzo świadomie dbam o to, żeby muzyka pozostała wierna mojej wizji. Przy „You’re Gonna Get Burned” właśnie tak wyglądał ten proces. Przyniosłam piosenkę z jej historią, melodią i emocjami, a wspólnie szukaliśmy sposobu, by wydobyć z niej narastające napięcie i niepokój.

Co najbardziej fascynuje Cię w muzyce? Gdzie szukasz inspiracji i którzy artyści odegrali najważniejszą rolę w kształtowaniu Twojej muzycznej wrażliwości?

Najbardziej fascynują mnie emocje oraz możliwość opowiadania historii w nieoczywisty sposób. Szukam utworów, które zaskakują – zarówno pod względem tekstów, jak i brzmienia. Inspiruje mnie łączenie różnych stylów i gatunków oraz odwaga w przekraczaniu muzycznych schematów. Ogromny wpływ na moją muzyczną wrażliwość mieli PJ Harvey i Nick Cave. Cenię ich za autentyczność, głębię tekstów i umiejętność budowania wyjątkowego klimatu. To artyści, którzy pokazali mi, że muzyka może jednocześnie poruszać, prowokować i pozostawiać przestrzeń do własnej interpretacji.

Jakie są Twoje najbliższe plany muzyczne? Czy „You’re Gonna Get Burned” jest zapowiedzią większego projektu, na przykład debiutanckiego albumu?

Najbliższe miesiące będą dla mnie bardzo intensywne. Obecnie skupiam się na promocji EP-ki „Salt and Fire” oraz singla „You’re Gonna Get Burned”. Zależy mi na tym, aby muzyka dotarła do jak najszerszego grona odbiorców, również za pośrednictwem rozgłośni radiowych. Równolegle pracuję nad materiałem na debiutancki album. „You’re Gonna Get Burned” jest jego zapowiedzią i kolejnym krokiem w budowaniu mojego muzycznego świata. Chcę, aby album był spójną opowieścią, ale jednocześnie zaskakiwał różnorodnością brzmień i emocji.


  • Lunatic Soul – „Transition II” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej