
„Na chwilę” to autorski singiel Piotra Scholza nagrany wspólnie z Kasią Osterczy. To nastrojowa propozycja, w której subtelność łączy się ze szczerym, emocjonalnym przekazem. O kulisach powstania utworu oraz o szerszym spojrzeniu na muzykę można dowiedzieć się więcej z naszego wywiadu z artystą.
fot. materiały prasowe
Dosyć nieoczekiwanie powrócił Pan, prezentując utwór „na chwilę”. Jaka była idea jego powstania i czy jest on zapowiedzią większego projektu?
Od pewnego czasu fascynuje mnie gitara w kontekście songwritingu. Obserwuję, jak wielu artystów – zwłaszcza artystek – tworzy dziś niezwykle oryginalną muzykę, wykorzystując alternatywne strojenia i niestandardowe podejście do instrumentu. Bardzo cenię twórczość Emmy Harner, Elli Ziriny – mocno osadzonej w jazzie, ale na swojej najnowszej EP-ce idącej w stronę piosenki – Maddie Ashman, a także Jacoba Colliera, który wydał piękną, minimalistyczną płytę opartą głównie na gitarze.
Zresztą mój poprzedni album „Sirens” zamykała pierwsza w moim życiu autorska piosenka i wtedy poczułem, że to może być dla mnie nowa, bardzo inspirująca odnoga twórczości. Daje mi ogromną radość i świeżość. Jedynym ograniczeniem jest to, że nie śpiewam – a wszyscy wspomniani artyści robią to znakomicie, akompaniując sobie na gitarze. Na szczęście jest Kasia, która ma fenomenalny głos i naturalną muzykalność.
Na ten moment traktujemy „na chwilę” jako osobną historię, ale jesteśmy bardzo ciekawi reakcji słuchaczy. Bardzo podoba nam się ta współpraca i obrana konwencja, więc niewykluczone, że okaże się to zapowiedzią większego projektu.
„na chwilę” zdaje się balansować między ulotnością a trwałością. Czy podczas komponowania kierował się Pan raczej emocją czy koncepcją formalną?
Najważniejsza była dla mnie harmonia – z jednej strony prosta, wręcz pozornie banalna, z drugiej pełna wyrafinowanych detali. Zależało mi na akordach wykorzystujących puste struny, które nadają brzmieniu naturalnej przestrzeni i lekkości. Chciałem stworzyć melodię piękną, ale nieoczywistą, oraz subtelnie wpleść elektronikę, w którą ostatnio bardzo mocno się zagłębiam.
Emocja była punktem wyjścia, ale forma – świadomie i precyzyjnie dopracowana – nadała jej ostateczny kształt.
W jakim stopniu proces tworzenia tej kompozycji był dla Pana eksperymentem, a w jakim naturalnym przedłużeniem wcześniejszych poszukiwań artystycznych?
Na mojej poprzedniej płycie jazzowej znalazła się piosenka „Aparat”, która spotkała się z bardzo dobrym odbiorem. To sprawiło, że zacząłem poważniej myśleć o tej formie. „na chwilę” jest więc naturalnym przedłużeniem tamtych poszukiwań, choć wciąż bardzo świeżym i aktualnym.
To początek nowej drogi – jeszcze nie w pełni zdefiniowanej, ale intuicyjnie bardzo mi bliskiej.
W „na chwilę” tekst i muzyka zdają się wchodzić w subtelny dialog – czy konstruował Pan kompozycję w myśl konkretnej narracji wokalnej, czy raczej dopuszczał swobodę interpretacji dla wokalistki Kasi Osterczy?
Z Kasią wypracowaliśmy twórczy kompromis. Zaproponowałem wstępną melodię i swoją wizję frazowania, ale od początku byliśmy otwarci na wspólne poszukiwania. Ostateczna linia melodyczna jest efektem dialogu – bardzo przemyślana, precyzyjnie zaaranżowana i dopracowana w detalach.
Jesteśmy z niej naprawdę dumni, bo łączy moje harmoniczne myślenie z jej naturalną wokalną ekspresją.
Czy świadomie pozostawia Pan w swojej muzyce „przestrzeń dla słuchacza”, czy jest to efekt naturalnego kształtowania materiału dźwiękowego? Jak to było w tym przypadku?
Dla mnie na tym polega istota sztuki – by przy każdym kolejnym odsłuchu, obejrzeniu czy przeczytaniu odkrywać coś nowego. Wartość dzieła polega na tym, że nie wyczerpuje się po pierwszym kontakcie.
Mam wrażenie, że współczesny rynek często upraszcza przekaz do granic dosłowności. W wielu produkcjach filmowych czy serialowych już po kilku minutach można przewidzieć ich przebieg i zakończenie. Brakuje zaskoczenia i wieloznaczności. Tego właśnie staram się unikać – chcę, by moje piosenki zostawiały przestrzeń i nie podawały wszystkiego wprost.

fot. okładka singla
Czy w subtelności i niedopowiedzeniu kompozycji kryje się dla Pana pewna filozofia podejścia do muzyki, czy jest to po prostu efekt konkretnego klimatu, który chciał Pan osiągnąć?
To zdecydowanie mój świadomy pogląd na sztukę. Chcę pozostawiać słuchaczowi jak najwięcej miejsca na własne emocje, skojarzenia i interpretacje. Muzyka nie powinna zamykać znaczeń – raczej je otwierać.
Gitara w tym utworze zdaje się „materializować” ulotne akcenty – czym dla Pana jest ten instrument, który w tym przypadku pozwolił osiągnąć taki efekt?
Zdecydowanie tak. Gram na gitarze od siódmego roku życia, więc to dla mnie instrument absolutnie naturalny. Najswobodniej komponuję właśnie przy jej użyciu i mam poczucie, że moje najbardziej osobiste tematy rodzą się z gitary.
Przez pewien czas próbowałem tworzyć w oderwaniu od niej, ale zrozumiałem, że artyści, których podziwiam – także w świecie jazzu – bardzo często komponują poprzez swój główny instrument. To słychać w ich muzyce.
Dodatkowo alternatywne strojenia otworzyły przede mną zupełnie nową przestrzeń brzmieniową. W kontekście jazzu raczej nie zdecydowałbym się na takie rozwiązania, ale w piosence mają one ogromny sens – nadają świeżości i organiczności. To właśnie harmonia i melodia, zakorzenione w brzmieniu gitary, „materializują” te ulotne akcenty.
Czy tworząc ten utwór, myślał Pan o jego przyszłej interpretacji na żywo i o tym, jak przestrzeń sceniczna może zmienić odbiór subtelnych detali?
Utwór od początku był przez nas intensywnie ogrywany w warunkach domowych – również z myślą o wersji koncertowej. Nawet na żywo jestem w stanie kreować elektronikę w czasie rzeczywistym, szczególnie w najbardziej newralgicznych momentach.
Wersja sceniczna będzie bardzo zbliżona do studyjnej, ale naturalnie wzbogacona o energię chwili i interakcję z publicznością.
Za co osobiście ceni Pan utwór „na chwilę”?
Za jego delikatność i niepowtarzalną energię. Za melodię i harmonię, które są wypadkową moich inspiracji – od muzyki klasycznej, przez jazz, minimalizm, aż po alternatywny pop. To utwór bardzo osobisty, a jednocześnie otwarty.
W jaki sposób wsparcie z KPO realnie wpłynęło na Pańskie podejście do tworzenia „na chwilę”?
Dzięki stypendium mogłem zakupić wysokiej jakości sprzęt, który realnie wpłynął na brzmienie utworu. Nowy instrument oraz efekty elektroniczne nie tylko poszerzyły moje możliwości produkcyjne, ale wręcz zainspirowały mnie do stworzenia właśnie takiej, a nie innej formy piosenki.
Sam proces edycji i produkcji był bardziej świadomy i dopracowany niż wcześniej. Jestem przekonany, że kolejne utwory to kwestia czasu – a zdobyta wiedza i narzędzia będą procentować jeszcze przez wiele lat po zakończeniu projektu stypendialnego.
Uważność zamiast efektu. Piotr Scholz prezentuje utwór „na chwilę” [RECENZJA]


![Najlepsze rapowe płyty 2025 roku [RANKING]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/01/Najlepsze-rapowe-plyty-2025-roku-RANKING-300x300.png)



