„Teraz czuję większą odwagę, by mówić to, co naprawdę czuję” – Ineska Winter [WYWIAD]

Ineska Winter zaprezentowała nowy singiel „DejaVu bez snu”, którego premiera na żywo w Warszawie zgromadziła wielu fanów jej energetycznej i pełnej pasji muzyki. Z okazji premiery tego utworu zadaliśmy artystce kilka pytań.

fot. materiały prasowe

Jak sama mówisz: „moja tożsamość muzyczna dojrzewa długo, jak wino, które potrzebuje czasu, by nabrać głębi”. Czy w takim razie nowy utwór „Dejavu bez snu” uważasz za swoją najdojrzalszą odsłonę, która faktycznie odzwierciedla w pełni Ciebie?

„DejaVu bez snu” jest zdecydowanie jedną z moich najbardziej świadomych odsłon. Czuję, że w tym utworze udało mi się połączyć emocjonalną głębię z dźwiękiem, który naprawdę mnie definiuje, bo to odbicie tego, kim jestem teraz jako artystka. To moja najpełniejsza i najbardziej dojrzała muzyczna wersja, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Tytuł utworu „DejaVu bez snu” odwołuje się do doświadczenia powtarzających się wzorców. Czy możesz opowiedzieć o tym, jak osobiste doświadczenia wpłynęły na konstrukcję tej metafory w tytule piosenki?

Tytuł to metafora stanu, w którym powtarzane wzorce życia zaczynają przypominać deja vu – takie sytuacje, które znamy aż za dobrze, ale wciąż próbujemy je rozumieć. W „DejaVu bez snu” ten koncept odnosi się do emocjonalnych pętli i tego, jak trudno jest przerwać cykl, nawet gdy jest toksyczny. To osobisty obraz tego, jak człowiek potrafi wpadać w te same rytuały, mimo świadomości ich ciężaru.

Co dla Ciebie znaczy bycie autentyczną w kontekście tego utworu? I czy to znaczy, że wcześniej nie byłaś w pełni sobą w kontekście własnej działalności artystycznej?

Bycie autentyczną oznacza dla mnie opowiedzieć swoją historię bez upiększeń i bez chowania się za konwencją. To nie znaczy, że wcześniej nie byłam sobą, ale teraz czuję większą odwagę, by mówić to, co naprawdę czuję i myślę, bez obaw o wrażenie czy oczekiwania. Ta piosenka brzmi tak, jakbym odnalazła swój prawdziwy głos.

 

fot. materiały prasowe

W utworze kontrastujesz ciężar tematu z pulsującym, klubowym beatem. W jaki sposób szukasz muzycznych pomysłów, które będą dla Ciebie interesujące? I co w ogóle jest dla Ciebie najważniejsze w konstruowaniu formy muzycznej?

Inspiracje muzyczne szukam w tym, co mnie porusza, zarówno w rytmie, jak i w emocjach, które dźwięk powinien nieść. W procesie twórczym najważniejsze jest dla mnie, aby forma muzyczna była nośnikiem emocji, a nie dekoracją, bo to właśnie uczucia sprawiają, że utwór rezonuje z ludźmi. W „DejaVu…” zestawiam ciężkie tematy z energią, która skłania do tańca, bo wierzę w siłę wyzwalania przez ruch.

Opowiedz o swoich inspiracjach kulturą Burning Man. Skąd wzięło się to zainteresowanie i w jaki sposób starasz się taką fascynację przekładać na to, co tworzysz?

Burning Man to dla mnie inspiracja wolnością ekspresji i odwagą w tworzeniu bez granic. To środowisko, w którym sztuka nie jest ograniczona regułami i to nauczyło mnie, jak ważne jest tworzenie wizualnych i dźwiękowych światów, które mogą być intensywne i nieoczywiste. Ta filozofia odwagi i ekspresji jest obecna w mojej muzyce i performance.

Produkcja Jakuba Liszki wnosi światową jakość do tego singla – jednocześnie jego brzmienie nie gubi osobistych emocji. Jak pracujecie nad zachowaniem równowagi między emocjami a uniwersalnym przekazem? I jak to się stało, że w ogóle zaczęliście razem współpracować?

Z Jakubem pracujemy nad tym, aby muzyka była zarówno emocjonalnie prawdziwa, jak i uniwersalna, tak, żeby każdy mógł w niej znaleźć coś dla siebie. On wnosi światową jakość produkcji, a jednocześnie dba, by emocja nie została zgubiona w miksie. Nasza współpraca zaczęła się od naturalnego porozumienia artystycznego – on rozumiał, co chcę przekazać, i umiał to ubrać w dźwięk.

Za co Ty osobiście najbardziej cenisz utwór „DejaVu bez snu”? Co według Ciebie jest jego największą wartością?

Najbardziej cenię „DejaVu bez snu” za to, że łączy introspekcję z energią, która porusza ciała i emocje jednocześnie. To utwór, który opowiada prawdziwą historię, a jednocześnie chce się go tańczyć i to jego największa siła: równowaga między ciężarem a celebracją.

Czy ten utwór zdradza kierunek muzyczny, w którym dalej będziesz podążać? I czy jest to zapowiedź całego albumu, nad którym być może pracujesz?

Ten utwór pokazuje kierunek, w którym chcę iść, jeszcze bardziej świadomy, jeszcze pełniej łączący futurystyczne brzmienia z osobistymi treściami. Tak, jest to zapowiedź większej całości, bo pracuję nad kolejnymi projektami, które będą rozwijać ten świat dźwięków i emocji.

Jesteś wszechstronną artystką młodego pokolenia – nie tylko wokalistką, ale też tancerką i fotomodelką. Gdzie w takim razie w Twoich osobistych priorytetach znajduje się muzyka? Czy nie masz obaw, że poświęcając się jednej z tych dziedzin, inna może na tym ucierpieć, bo nie poświęcisz jej odpowiedniej ilości czasu i zaangażowania?

Muzyka jest dla mnie sercem tego, co robię, jest centrum, wokół którego krążą taniec, obraz i performance. Nie boję się łączyć różnych dziedzin, bo każda wnosi unikalny element do mojej sztuki, i wierzę, że to wzajemne przenikanie daje pełniejszy wyraz mojej tożsamości artystycznej.

Jakie są Twoje najbliższe plany artystyczne? Czy koncerty będą także ważną częścią Twojej działalności artystycznej?

Moje najbliższe plany to przede wszystkim koncerty i doświadczenia live, bo tam ta energia, którą tworzę, zyskuje pełnię sensu. Chcę, aby muzyka istniała na scenie i w relacji z publicznością, bo to właśnie te spotkania są dla mnie najważniejsze w rozwijaniu mojej działalności artystycznej.

Oficialna strona web: ineskawinter.pl

Linki do streamingów i social media artystki: linktr.ee/Ineska.Winter

 

fot. okładka singla

Świadomy pop bez kompromisów. Ineska Winter z utworem „DejaVu bez snu” [RECENZJA]

Zostaw odpowiedź