
Hiroszyma prezentuje nowy album „ROOM 237”, który miał premierę 30 stycznia 2026 roku. To materiał zanurzony w mrocznej, zmysłowej atmosferze, oparty na minimalistycznych rytmach, surowych syntezatorach i hipnotycznie rozwijanych strukturach. Poniżej można znaleźć naszą recenzję tego wydarzenia.
fot. okładka albumu
Recenzja płyty „ROOM 237” – Hiroszyma (Requiem Records, 2026)
Hiroszyma to artysta, który z ogólnie dostępnych narzędzi charakterystycznych dla muzyki syntezatorowej potrafi stworzyć własną, nieco niszową, ale niezwykle intrygującą opowieść, osadzoną w estetyce dark wave. Potwierdza to jego drugi solowy album „ROOM 237”, nacechowany niebanalnymi rozwiązaniami opartymi na powtarzalności motywów oraz chłodnym, momentami wręcz tnącym, surowym rytmie.
Najważniejsze jednak, że stoi za tym wyraźna, indywidualna myśl artystyczna, która oddala ten materiał od przewidywalności i nie pozwala mu zbyt łatwo zbliżyć się do schematów typowych dla współczesnej sceny elektronicznej. To raczej subtelne puszczenie oka w stronę lat 80. niż podążanie za aktualnymi trendami – choć trzeba przyznać, że świeżość tego brzmienia jest wyraźnie odczuwalna.
Imponujące jest to, w jaki sposób artysta operuje dynamiką – nie robi niczego na siłę, nie forsuje środków wyrazu, lecz cierpliwie buduje napięcie, które w jego ujęciu jest raz niepokojące, a innym razem bardziej zmysłowe. Powierzchownie można odnieść wrażenie, że konstrukcje kompozycyjne są toporne czy zbyt sztywne, jednak gdy zagłębimy się w ich specyfikę, dostrzeżemy w nich sznyt wyrafinowania, a nawet pewną elegancję.
Analogowe syntezatory prezentują się naturalnie, bez nadmiernego eksponowania melodyki – choć ta i tak z czasem subtelnie się wyłania, jak choćby w utworze „Glass”. Pojawiające się miejscami rozerotyzowanie nie budzi niesmaku; przeciwnie, wprowadza momenty bardziej magnetyczne, wciąż jednak pozostające w sferze niedopowiedzeń. Potwierdza to znakomity numer „Komm Zu Mir” z gościnnym udziałem DAISY K., byłej wokalistki Das Moon, którego przecież artysta był współliderem.
Ważną rolę odgrywają również hipnotyczne kawałki, oparte na silnym ładunku emocjonalnym, które poszerzają emocjonalne spektrum tej twórczości – jak choćby „Darkness”. Powtarzalność pewnych założeń w budowaniu utworów, gdzie zapętlone sekwencje układają się w czytelny, konsekwentnie kreślony obraz, nie powoduje znużenia. Przeciwnie – cały czas towarzyszy nam poczucie wyostrzenia zmysłów, co w przypadku takiego projektu staje się jego nadrzędną wartością.
Można spierać się, która z propozycji wypada najlepiej, bo zapewne nie wszystkie z nich są sobie równe. W ostatecznym rozrachunku album „ROOM 237” należy jednak postrzegać jako spójną całość. Udało się więc stworzyć muzyczną projekcję o subtelnie filmowym charakterze – transową, nieco tajemniczą, a przez to wyjątkowo frapującą. Takiego oderwania od pospolitych, utartych, chwilami wręcz nudnych schematów płynących z pseudoalternatywnego głównego nurtu zdecydowanie nam potrzeba.
Łukasz Dębowski
Hiroszyma z albumem „ROOM 237”. Posłuchaj elektryzującego singla „Komm Zu Mir” ft. Daisy K.


![Najlepsze rapowe płyty 2025 roku [RANKING]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/01/Najlepsze-rapowe-plyty-2025-roku-RANKING-300x300.png)



