
„London Manifest” to najnowszy album zespołu Tomasz Zyrmont Quartet, obejmujący osiem autorskich kompozycji oraz dwa standardy jazzowe. To współczesny jazz czerpiący z szerokiej palety nastrojów i stylistyk. Poniżej prezentujemy naszą recenzję tego wydarzenia.
fot. okładka albumu
Recenzja płyty „London Manifest” – Tomasz Zyrmont Quartet (Soliton, 2026)
Słuchając albumu „London Manifest”, ma się nieodparte wrażenie, że wszystkie kompozycje Tomasza Zyrmonta zostały idealnie skrojone pod akustyczny kwartet, choć to fortepian lidera w naturalny sposób kształtuje artystyczną wymowę całości. Nie ma tu jednak dominacji któregokolwiek z muzyków – projekt funkcjonuje jako spójny organizm, wyraźnie nawiązujący do tradycji, lecz jednocześnie realizujący współczesną wizję jazzu: wielobarwną, dynamiczną, a momentami także bardziej intymną, osadzoną w emocjonalnych rejestrach pogłębiających wartość tego przedsięwzięcia. Co istotne, brak eksperymentalnego rysu nie odbiera tej muzyce świeżości ani przemyślanego spojrzenia na czystą formę kompozycyjną.
Zespół sprawnie porusza się po niebanalnie rozpisanych harmoniach, budując własną formułę opartą zarówno na erudycji, jak i emocjonalnym zaangażowaniu, co fascynuje trafnym doborem środków wyrazu. Dzięki temu całość brzmi naturalnie, bez potrzeby konstruowania przesadnie rozbuchanych pejzaży dźwiękowych. Wszystko na tej płycie zdaje się mieć swoje uzasadnione miejsce – nie oznacza to jednak zestawu utworów ugrzecznionych, nudnych czy przewidywalnie rozwijających jedną wizję. Wręcz przeciwnie: w obrębie każdej kompozycji dzieje się zaskakująco wiele, a ta intensywność przekłada się na próbę uchwycenia wielokulturowości i tempa życia Londynu. Inspiracje tym miastem kształtują ekspresję nie tylko samego Zyrmonta, lecz także całego zespołu, który w pełni rozumie i realizuje nadrzędną ideę projektu.
Ta muzyka subtelnie wtapia się w miejską tkankę, zamiast być jedynie przypadkowym śladem na jazzowej mapie – czego znakomitym przykładem jest sugestywnie poprowadzona improwizacja w „Linebreaker”. Co ważne, ów rozmach nie powtarza się tu według jednego schematu, lecz za każdym razem przybiera inną postać, ukazując pomysłowość w uwalnianiu poszczególnych dźwięków. Najlepiej słychać to w wielokierunkowym „Take The Lift”, kompozycji podszytej subtelnym, swingującym pulsem.
Pojawiają się tu również bardziej osobiste, chwilami spokojniejsze akcenty, czego przykładem jest oszczędny, w pełni organiczny motyw poświęcony żonie lidera – „Jagoda Intro”. Utwór ten przechodzi w intensywniejszą „Jagodę”, połyskującą wieloma odcieniami klasycznego jazzu, gdzie dialog wszystkich instrumentów, z saksofonem na czele, prezentuje się wyjątkowo imponująco. Smaczkiem są dwa standardy, które dopełniają fabułę całej płyty: z polotem zaprezentowane „Nardis” Milesa Davisa oraz „One Finger Snap” Herbiego Hancocka, idealnie wpisujące się w przyjętą estetykę albumu.
Nawet jeśli album „London Manifest” może wydawać się odrobinę zbyt ugładzony, czy też – mówiąc inaczej – przystępny, nie odbiera mu to istotnej wartości, jaka się za nim kryje. W istocie jest to materiał reprezentujący światowy poziom, który w każdym miejscu na globie będzie prezentował się równie przekonująco. Tym bardziej że stoją za nim – obok Tomasza Zyrmonta – czołowi muzycy londyńskiej sceny jazzowej: Sean Khan (saksofon), Ben Hazleton (kontrabas) oraz Filippo Galli (perkusja). Całość tworzy intrygujący zestaw muzycznych projekcji, odpornych na próbę czasu, niosących w sobie ponadczasową elegancję i czar.
Łukasz Dębowski



![Najlepsze rapowe płyty 2025 roku [RANKING]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/01/Najlepsze-rapowe-plyty-2025-roku-RANKING-300x300.png)



