Swiernalis z drugim nowym singlem „Żeby mieć za czym tęsknić”
Swiernalis działa obecnie niezależnie, a kolejną odsłoną jego nowej twórczości został singiel „Żeby mieć za czym tęsknić”.
Po dobrze przyjętym “Nie zmieniłbym wiele”, Swiernalis nie odpuszcza z energią i szczerością. Artysta goni dalej w swoje najmocniejsze rejony, utrzymując stylistykę mezaliansu gitar i syntezatorów śpiewa, a nawet momentami krzyczy o tym, co mu najbliższe. O miłości i uzależnieniach. Słyszymy konsekwencję w brzmieniu za sprawą jego zespołu i kontynuację postpunkowego klimatu.
fot. Adrian Kaczmarek
„Żeby mieć za czym tęsknić” przybliża słuchaczy do nowego kierunku w jakim naturalnie podąża Swiernalis wraz z zespołem, kolejny raz stawiając na piosenkowość i przekaz – tym razem unikając baroku i szerokich produkcji z którymi mogliśmy go kojarzyć na poprzednich albumach. Dziś górę biorą prostota i emocje, materiał daje przedsmak tego, co szykował muzyk przez ostatnie miesiące.
Swiernalis dojrzał, spojrzał na siebie z dystansem i – jak sam przyznaje – nauczył się znajdować radość w życiu. Przeszedł długą drogę – zarówno zawodowo, jak i prywatnie.
Artysta kieruje swoją muzykę zarówno do dotychczasowych fanów, jak i nowego pokolenia. Jego teksty poruszają tematy tożsamości, zagubienia i samotności. Ci, którzy znają go od lat, mogą być zaskoczeni – to już nie chłopak w kapeluszu i krawacie, ani zagubiony outsider. Wokalista, dojrzalszy i bardziej świadomy, tworzy na własnych zasadach – bez presji, ale z pełnym przekonaniem o wartości swojej muzyki.
Po zakończeniu współpracy z Kayaxem po raz pierwszy wydaje materiał niezależnie. Współpraca z zespołem pod okiem PawłaCieślaka zaowocowała albumem o spójnej, emocjonalnej narracji – rockowym, mocnym, momentami wulgarnym, ale bardziej przystępnym. Swiernalis nie szuka już potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz – zyskał spokój i pewność siebie. To nowy, ekscytujący rozdział jego twórczości.