Niebanalny styl i rozmach. Maks Kubiś z nowym singlem „Zgłośnij” [RECENZJA]

„Zgłośnij” to już szósty singiel Maksa Kubisia. Tym razem wokalista postawił na popową balladę o dynamicznym charakterze, wzbogaconą subtelnymi partiami gitary i nośnym refrenem. Do piosenki powstał teledysk.

Maks Kubiś konsekwentnie materializuje własne pomysły, coraz mocniej zaznaczając swoją obecność na polskiej scenie muzycznej. Gdzieś pomiędzy piosenkową przystępnością a wyszukaniem artystycznym istnieje przestrzeń, którą wokalista umiejętnie wypełnia własnym kunsztem i ideą tworzenia rzeczy ważnych. I to nie tylko dla niego, ale też dla potencjalnego słuchacza, który będzie miał możliwość natrafić na jego utwory. Potwierdzeniem tego jest singiel „Zgłośnij”, będący mocnym urzeczywistnieniem pasji, ale też pewnej idei, która się za nią się kryje.

fot. Kasia Gargul Photo

Właśnie to balansowanie na granicy komercyjnej otwartości a czymś bardziej angażującym sprawia, że kolejne projekty artysty stają się niezwykle ciekawe, wręcz ujmujące. Ten utwór zaskakuję przyjaznym charakterem, ale też większym rozmachem, co tylko potwierdza jego niebanalny koloryt. Do tego dochodzi śpiewny – jakby subtelnie wykrzykiwany – refren ze słowem „zgłośnij”, nadający samej piosence mocniejszego wyrazu.

W realizacji tego utworu wspomógł wokalistę ceniony Michał Lange (autor wielu projektów, w tym Martin Lange, Rosalie., Kasi Lins, ostatnio także Natalii Nykiel). Tutaj odpowiada on za produkcję, a także partie instrumentów klawiszowych, piano i bas. Co ciekawe, motywy gitarowe należą do samego Maksa. Całość posiada więc zawodowy sznyt, dodatkowo podbity wrażliwością samego twórcy. Gdzieś na końcu słychać więc, że jest to spersonalizowana propozycja, a nie przedsięwzięcie stworzone pod jakieś zapotrzebowanie. I chyba tym autentyzmem niezmiennie wygrywa artysta, oddając nam cząstkę własnego siebie. Nie można nie wierzyć w to, co śpiewa Kubiś swoim ciepłym, emocjonalnym i dosyć wyraźnie wybijającym się głosem.

„Zgłośnij” to nie jest typowa propozycja popowa, choć doskonale odnalazłaby się w rozgłośniach radiowych. Jest w tym pierwiastek elegancji, ale też swobody i ładnie urzeczywistnionej dynamiki. Przy tej okazji warto też zwrócić uwagę na wielogłosy (chórki), które dodają kompozycji niebanalnego stylu. Stąd nie można mieć wątpliwości, że Maks Kubiś jest już gotowym artystą, który powinien porwać za sobą tłumy nie tylko na koncertach. Zresztą zaglądając w jego CV, wcale nie powinno to dziwić.

[rec. Łukasz Dębowski]

*****

Miejscami utwór emanuje delikatnym klimatem rodem z „Króla Lwa”, a w warstwie wokalnych harmonii może przywoływać skojarzenia z Mumford & Sons czy The Lumineers.

Piosenka opowiada o wspólnej przeszłości – o pustce w sercu, o tym, co bezpowrotnie minęło, choć za wcześnie aby to realnie oswoić. To historia wspomnień, które nieustannie pojawiają się w nowej, samotnej codzienności.

Maks Kubiś to aktor i muzyk z bogatym dorobkiem na scenach teatralnych i muzycznych, szczególnie w USA, gdzie spędził niemal osiem lat. W 2017 roku wystąpił na Broadwayu w „Peter Shaffer Memorial” u boku Aleca Baldwina i Christine Ebersole. Współpracował z legendarnym perkusistą Sterlingiem Campbellem, Samem Underwoodem oraz Johnem Matarazzo. W ostatnim czasie Maks wystąpił w warszawskiej Progresji, dzieląc scenę z Igorem Herbutem, Klaudią Sobotką i innymi artystami.

Słuchaj singla „Zgłośnij” w serwisach cyfrowych: https://hypeddit.com/makskubis/zglosnij

 

Leave a Reply