,

Nie wszystko trzeba wykrzyczeć. FanaticHuman i „End Of Pain” [RECENZJA]

FanaticHuman odsłania kolejne karty i prezentuje trzeci singiel zwiastujący nadchodzący album „Who Is The Trash Now?”. Najnowsza kompozycja „End Of Pain” to potężne, a zarazem niezwykle intymne zanurzenie w dźwięki alternatywnego metalu, podszyte głęboką melancholią.

fot. materiały prasowe

FanaticHuman odsłania kolejne karty i prezentuje trzeci singiel zwiastujący nadchodzący album „Who Is The Trash Now?”. Najnowsza kompozycja „End Of Pain” to potężne, a zarazem niezwykle intymne zanurzenie w dźwięki alternatywnego metalu, podszyte głęboką melancholią.

Nowy singiel „End Of Pain” stanowi pomost między klasycznym alternatywnym metalem a nowoczesnym, melodyjnym brzmieniem. FanaticHuman potrafi żonglować różnymi gatunkami, spajając je we własną wizję artystyczną, która pod wieloma względami okazuje się interesująca. Utwór potwierdza tę umiejętność, ukazując twórcę o szerokich horyzontach, potrafiącego oddać emocjonalny wymiar zawartego w nim przekazu. I nawet jeśli język angielski nie do końca mu w tym pomaga, nie mamy poczucia, że cokolwiek istotnego tracimy.

Kawałek rozpoczyna się dość subtelnie, od wyłaniających się zimnych dźwięków i wycofanego wokalu, który po chwili wysuwa się na pierwszy plan. Struktura muzyczna stopniowo nabiera kształtów, coraz mocniej zaznaczając swój charakter. Cały czas pozostajemy też w centrum tego, co artysta stara się nam przekazać. Powolne budowanie napięcia okazuje się tu największą wartością, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę zaangażowanie samego wokalisty, który przy udziale producenta i współkompozytora crackwave’a oddał nam jedną ze swoich lepszych propozycji.

Całość jest przemyślana, a wyłaniające się w końcowej części motywy gitarowe zdecydowanie robią wrażenie. Tym bardziej że ich siła nie polega na dobitnej eksploatacji, lecz na budowaniu klimatu, który skutecznie przykuwa naszą uwagę. W tym wszystkim pozostawiono sporo przestrzeni dla słuchacza, mogącego odnaleźć w utworze własne wątki i znaczenia, co ostatecznie wydaje się niezwykle istotne. Słowa „At the end of our pain” stają się wręcz drogowskazem dla tego utworu, którego wymowę warto odczytywać przez pryzmat wszystkich wcześniej opisanych aspektów.

FanaticHuman nie próbuje przy tym zagłuszyć emocji nadmiarem środków ani przykryć ich efektowną metalową fasadą. „End Of Pain” pokazuje, że czasem więcej można powiedzieć, pozostawiając odpowiednio dużo miejsca na wybrzmienie własnej opowieści. Jest w tej kompozycji coś z osobistego rozrachunku, ale też próba spojrzenia poza własne ograniczenia. I właśnie w tym napięciu między ciężarem a powściągliwością kryje się ostatecznie jej ważny atut.

rec. Łukasz Dębowski

*****

To najbardziej osobista propozycja w dotychczasowym dorobku artysty. Wraz z metaforycznym tekstem niesie ogromny ładunek nadziei. Opowiada o ucieczce w stronę światła, odnajdywaniu bliskości w chaosie oraz wierze, że po drugiej stronie bólu czekają oczyszczenie i wolność. Metafora feniksa („My phoenix will burn it all”) podsumowuje przesłanie kompozycji – z każdego kryzysu i końca świata można narodzić się na nowo, odzyskując własną tożsamość.

„To utwór o tym, że na końcu naszego cierpienia nienawiść i gniew w końcu nas opuszczą. Zostanie tylko czysta prawda o tym, kim jesteśmy. To hymn dla każdego, kto walczy o to, by wbrew opinii innych móc po prostu być sobą” – zapowiada FanaticHuman.

Słuchaj singla „End Of Pain” w serwisach cyfrowych: https://mugo.lnk.to/EndOfPainFanaticHuman


  • Aleksander Dębicz – „12 Dreams for Piano” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej