,

The Freuders nie tracą mocy rażenia. Posłuchaj singla „TCV” [RECENZJA]

The Freuders prezentują nowy singiel „TCV”, który zapowiada ich czwarty album, zatytułowany „PROTOKRYPTONATURISMO”. Premiera wydawnictwa planowana jest na 2027 rok, ale zespół już w październiku rusza w trasę koncertową.

fot. Lesław Kopecki

The Freuders prezentują nowy singiel „TCV”, który zapowiada ich czwarty album, zatytułowany „PROTOKRYPTONATURISMO”. Premiera wydawnictwa planowana jest na 2027 rok, ale zespół już w październiku rusza w trasę koncertową.

Jeżeli ktoś myśli, że zespół The Freuders wystrzelał swoje najlepsze naboje na poprzednich albumach, jest w błędzie. Grupa wciąż posiada ogromną moc rażenia, która w świeżej, bardziej współczesnej odsłonie wręcz zyskuje na atrakcyjności. Potwierdza to ich nowy singiel „TCV” – silny cios niosący soczystą dawkę rockowej ekspresji, a zarazem precyzyjnie uporządkowany za sprawą instrumentalnych motywów, które uwypuklają kompozycyjną stronę tej propozycji.

Jest w tym odrobina wariactwa, dzięki której muzyka The Freuders wyłamuje się ze schematycznego podejścia do takiej formy artystycznej, mimo że sam utwór niesie ważny przekaz. Na uwagę zasługują soczyste solówki gitarowe, znakomite rozwinięcia instrumentalne w dalszej części kompozycji oraz umiejętność pełnego wykorzystania ich potencjału. To właśnie zawodowstwo sprawia, że muzycy nie gubią obranego kierunku, nawet gdy świadomie odchodzą od utartych schematów. Poruszanie się na styku rocka alternatywnego, prog rocka i lekkiej psychodelii, która w tym utworze ociera się wręcz o „psychozę”, wychodzi im co najmniej przekonująco.

The Freuders oddają nam konkret, ponieważ nie ma tu miejsca na rozmycia czy bezkształtne plamy brzmieniowe. Ich muzyka ma silne fundamenty, na których opiera się dalsza konstrukcja utworu. Zwrotki są ostro ciosane, z wystrzeliwanymi pojedynczymi słowami, natomiast refreny stają się bardziej melodyjne i nieco lżejsze, pozwalając wybrzmieć refleksji, która pojawia się przecież ostatecznie w tej kompozycji.

„TCV” pokazuje, że The Freuders potrafią łączyć niepokorność z dojrzałym podejściem do budowania muzycznej narracji. Grupa nie szuka łatwych rozwiązań, pozwalając numerowi rozwijać się własnym rytmem i zaskakiwać kolejnymi zwrotami akcji. Dzięki temu utwór nie pozostaje jedynie demonstracją instrumentalnych umiejętności, ale zyskuje wyrazistego charakteru, w którym forma idzie w parze z treścią. To propozycja dla tych, którzy w rocku szukają czegoś więcej niż sprawdzonych patentów, a więc przestrzeni na eksperyment, napięcia oraz nieoczywistych emocji. I wcale nie ma w tym „boomerstwa”. Po prostu ogień.

rec. Łukasz Dębowski

*****

O swojej twórczości The Freuders mówią z charakterystycznym dystansem: „muzyka boomerska jak zdjęcia z instaxa ale – taką lubimy. Kompozycje tak mroczne, że zrobilibyśmy sobie zdjęcie na cmentarzu, ale nie chce nam się iść. Nowa, czwarta płyta, będzie miała tyle wspólnego z muzycznym barokiem co wiktoriański kac”.

Zespół określa swoją muzykę jako surfing na pograniczu prog rocka i psychodelii ostatnich czterech dekad, w ich najśmielszych i najbardziej melodyjnych odmianach. To minimalistyczny kolektyw stawiający na solidną sekcję rytmiczną, gitarowe brzmienia i charyzmatyczne wokale. Nie brakuje tu mroku, czarnego humoru i nieoczywistych skojarzeń. Jak sami podkreślają, są „zbyt cisi dla fanów TOOL, za głośni i mroczni dla fanów Myslovitz i Arctic Monkeys, zbyt piękni dla samego VOGUE”. Na nowej płycie, zgodnie z zapowiedzią muzyków, ponownie pojawi się też motyw węży.

The Freuders mają już na koncie występy na wielu ważnych krajowych festiwalach, w tym Męskim Graniu, Soundrive Festival, Fląder Festiwal, Cieszanów Rock Festiwal i Olsztyn Green Festival. Grali również w Kazimierzu Dolnym u boku Lady Pank oraz w warszawskiej Stodole z T.LOVE.

Nowy singiel „TCV” to kolejny krok w stronę albumu „PROTOKRYPTONATURISMO”, którego premiera została zaplanowana na 2027 rok.

Słuchaj singla „TCV” na platformie SPOTIFY.


  • Aleksander Dębicz – „12 Dreams for Piano” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej