„Nieśmiertelni” to emocjonalny duet Kazanieckiego z Anną Iwanek – zwyciężczynią 15. edycji „The Voice of Poland” i laureatką ubiegłorocznego konkursu Premier podczas Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. O nowym singlu, dalszych planach oraz muzycznej drodze rozmawiamy z artystą.
Jaka była geneza nagrania nowego singla „Nieśmiertelni”? Co było dla Ciebie najważniejsze podczas procesu jego tworzenia?
Wszystko zaczęło od muzyki, która dostałem od Roberta Cichego. Bardzo mi zależało żeby nie zmarnować tego bitu, chciałem żeby był to numer o czymś. Pomysł z mantrą, która może każdemu przydać się w trudnych momentach, wydał mi się w dzisiejszych czasach trafiony.
Przy premierze singla wspomniałeś, że refren „Nieśmiertelnych” jest dla Ciebie czymś, do czego sam wracasz. Czy napisanie tego utworu było więc również próbą uporządkowania własnych emocji, czy bardziej świadomym stworzeniem uniwersalnej historii, w której każdy może odnaleźć siebie?
Każdy miał w życiu jakiś kryzys, moment zwątpienia, i chociaż radzenie sobie z tym jest sprawą indywidualną, to mogę sobie wyobrazić, że akurat ten konkretny utwór komuś pomoże. Chciałbym, żeby moja muzyka była pożyteczna.
Lęk często odbieramy jako coś, co nas ogranicza. Ty próbujesz pokazać go raczej jako doświadczenie, przez które można przejść. Czy muzyka była dla Ciebie od początku przestrzenią pozwalającą oswoić takie emocje?
Wydaje mi się, że dla osób doświadczających trudnych emocji, nie jest oczywiste ani to jak sobie radzić, ani to, że będzie lepiej. Chciałem się tym doświadczeniem podzielić.
Do nagrania zaprosiłeś Annę Iwanek. Co usłyszałeś w jej głosie, że właśnie jej powierzyłeś drugą perspektywę tej historii?
Od początku wiedziałem, że koniecznie w tym utworze musi się znaleźć również żeński punkt widzenia. Miałem dużo szczęścia, że tak wspaniałą artystka jak Ania Iwanek zgodziła się dograć. Wniosła dużo wrażliwości, brzmienia i dopełniła ten utwór idealnie.

fot. okładka singla
Wasze głosy nie funkcjonują tutaj jedynie jako klasyczny duet. Można odnieść wrażenie, że prowadzą ze sobą pewien dialog. Jak wyglądało budowanie tej relacji podczas nagrań?
Nie znaliśmy się wcześniej. Ania ma, poza pięknym głosem, również wspaniałą wyobraźnię muzyczną. W praktyce wyglądało to tak, że kiedy miałem gotową swoją część, utwór został przesłany do Ani i po prostu czekałem na odpowiedź, która przyszła dość szybko. Nie ukrywam, byłem zachwycony kiedy zgodziła się na współpracę, a jeszcze bardziej kiedy usłyszałem jej interpretację.
Jak ważna była dla Ciebie warstwa produkcyjna? Czy aranżacja miała przede wszystkim budować napięcie wokół tekstu, czy chciałeś, żeby sama w sobie była nośnikiem emocji?
To jeden z moich ulubionych bitów, uważałem że akurat tutaj tekst nie może być o rzeczach błahych. Myślę, że wyszła nam zgrabna całość. Uważam, że jest w tym numerze dobra energia.
Teledysk Sebastiana Obary rozwija temat lęku i wewnętrznej walki. Na ile obraz odpowiada Twojemu wyobrażeniu o tej piosence, a na ile pozwoliłeś reżyserowi stworzyć własną interpretację?
Pomysł był Sebastiana, miał konkretną wizję i jest to reżyser z krwi i kości, więc to co oglądamy to jest jego interpretacja piosenki. Sebastianowi zależało na tym by obraz opowiadał o czymś, by pojawiła się w tym historia, by zdjęcia miały określoną kolorystykę itd. Dużo fajnych szczegółów, które dopiął i myślę, że finalny obraz idealnie pasuje do utworu.
„Nieśmiertelni” to kolejny singiel zapowiadający Twój solowy album. Czy ten utwór pokazuje coś istotnego o kierunku całej płyty – również pod względem tematów, które chciałeś na niej poruszyć?
Ponieważ to już drugi singiel, to mając dwa punkty już możemy kreślić linię. Bardzo bym chciał, żeby to była spójna płyta, i z tego co mam już zrobione, to mam takie odczucie. W kontekście tekstowym – jak sądzę – będzie dojrzale, ale nie zabraknie przymrużenia oka na pewne tematy. Muzyka to słyszalny już w dotychczasowych singlach świat hip-hop’u, soulu, jazz’u i taki kierunek chcę kontynuować.
Co chciałbyś, żeby słuchacz zabrał ze sobą po wysłuchaniu „Nieśmiertelnych”? Czy najważniejsze jest dla Ciebie konkretne przesłanie, czy raczej emocja, która pozostanie w nim już po zakończeniu utworu?
Wyobrażałem sobie, że ten utwór może akurat być praktyczny. Oprócz tego, że jest to oczywiście doświadczenie muzyczne, to może taka akurat formuła mogłaby być dla kogoś przydatna w trudniejszym momencie, kto wie.
Skoro „Nieśmiertelni” są próbą przypomnienia sobie o własnej sile w momentach zwątpienia, to czy muzyka jest dla Ciebie również sposobem na przypominanie sobie, kim jesteś, kiedy na chwilę tracisz tę pewność?
Dla mnie to raczej rodzaj dobrej rady dla słuchacza, którego lubię – w ten sposób staram się wspierać, niż jakaś forma autoterapii. Chociaż pewnie mantra z refrenu mi też się nieraz przyda.
Na jakim etapie artystycznym jesteś dzisiaj? I jakie są Twoje najbliższe plany związane z muzyką?
Przygotowujemy następne single, marzy mi się płyta na wiosnę 2027 roku. Wcześniej byłem współtwórcą różnych formacji, a teraz po raz pierwszy działam solowo i jak się okazało, mam sporo do opowiedzenia, a praca nad płytą sprawia mi dużo przyjemności.

![Leszek Kułakowski – „Poland, My Homeland” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/07/Leszek-Kulakowski-Poland-My-Homeland-okladka.jpg)





Dodaj komentarz