Rumore powraca z nowym singlem „Na zabój”, pokazując mocniejszą stronę swojej twórczości. To utwór zanurzony w intensywnych emocjach, gdzie namiętność przeplata się z gniewem, a indie punk-rockowa forma staje się nośnikiem opowieści o skomplikowanej naturze relacji.
Rumore czerpie garściami z klasycznego punk rocka, ale robi to na własnych zasadach, zbliżając się do muzyki alternatywnej i piosenkowej wyrazistości. Dlatego ich nowy singiel „Na zabój”, mimo gęstego gitarowego brzmienia, opartego na prostym napędzie – wręcz agresywnej ścianie dźwięku – zachowuje przejrzystość oraz czytelną melodykę. To całkiem przebojowy numer, który po kilku przesłuchaniach zaczyna zapętlać się w naszej głowie.
Zespół posiada już spore doświadczenie i to słychać. Nie ma tu przesadnego podkręcania brzmienia wyłącznie po to, by wywołać hałas. Zamiast tego otrzymujemy sporo zmyślnych, dobrze ukształtowanych akcentów, które przełamują stereotyp, że harmonia punkowej kompozycji musi opierać się na skrajnie uproszczonych rozwiązaniach. Wystarczy zresztą posłuchać samej końcówki numeru, by przekonać się, że muzycy mają fach w ręku i potrafią uderzyć czymś znacznie bardziej wyszukanym pod względem aranżacyjnym. Mówiąc prościej – dobrze to wyszło.
Dodatkową siłą „Na zabój” pozostaje jednak jego przekaz. Wokalista Sebastian Sikora nie opowiada o miłości w sposób naiwny ani jednoznaczny, pokazując, że najsilniejsze uczucia potrafią jednocześnie budować i ranić. Tytuł celnie oddaje tę dwoistość, bo oznacza bezgraniczne oddanie, ale niesie też skojarzenia z niebezpieczeństwem, jakie rodzi się wtedy, gdy uczucia wymykają się spod kontroli. Nie jest to jednak utwór pozostawiający słuchacza w poczuciu beznadziei. Wręcz przeciwnie. Przypomina, że nawet najbardziej skomplikowane relacje wymagają zaangażowania, prawdy i gotowości do zmierzenia się z własnymi emocjami. To właśnie dzięki tej autentyczności kawałek wybrzmiewa znacznie mocniej niż kolejna historia o miłości podana według dobrze znanego schematu. Tekst należy więc ocenić pozytywnie, nawet jeśli momentami okazuje się zbyt prosty i bezpośredni.
„Na zabój” nie próbuje niczego udowadniać na siłę. To utwór szczery, bezpośredni i emocjonalnie wiarygodny, a przy tym muzycznie dopracowany. Rumore pokazuje, że potrafi połączyć punkową energię z melodyjnością i przemyślaną konstrukcją, tworząc utwór, który równie mocno działa przy pierwszym odsłuchu, jak i zyskuje przy kolejnych spotkaniach. Pozostaje mieć nadzieję, że koncertowe wykonania tylko wzmocnią jego siłę.
rec. Łukasz Dębowski
*****
Tytuł „Na zabój” gra na dwóch znaczeniach naraz. Z jednej strony to polskie określenie miłości absolutnej, bezgranicznej, takiej której nie da się kontrolować. Z drugiej dosłowne zagrożenie, które czai się w tej relacji. Utwór opowiada o dwojgu ludzi, którzy czują do siebie wszystko naraz – bliskość i wrogość, tęsknotę i gniew, a między nimi jedynie cienka bariera oddziela ich od tego, by zrobić sobie krzywdę naprawdę. To kawałek o emocjach zbyt mocnych, by je nazwać wprost, i o miłości, która potrafi być równie niebezpieczna co piękna. To numer dla tych, którzy mają dość plastiku, schematów i przewidywalności.
Rumore powstał w 2016 roku, gdy jeszcze jako licealiści zaczęliśmy spontanicznie jamować w garażu. Tam właśnie odnaleźliśmy nasz język indie punk rock pełen emocji, buntu, miłości i refleksji nad otaczającym światem. Od tamtej pory regularnie gramy koncerty i przeglądy muzyczne, budując wokół siebie społeczność słuchaczy, którzy w naszych dźwiękach odnajdują coś prawdziwego.
*****
Skład zespołu:
Sebastian Sikora – gitara prowadząca / wokal
Bartosz Broda – bass / wokal wspierający
Bartosz Bróg – perkusja / wokal wspierający

![Lunatic Soul – „Transition II” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/07/Lunatic-Soul-Transition-II-2026.jpg)





Dodaj komentarz