Koncert „Premiery” 2026 podczas KFPP w Opolu. Co poszło nie tak? [RELACJA]

63. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu zapowiadał się jako wydarzenie pełne muzycznej różnorodności. Niestety koncert „Premiery” nie spełnił tych oczekiwań. Spośród ponad 250 zgłoszeń wybrano dziesięć utworów uznanych za najlepsze, jednak poziom większości z nich pozostawiał wiele do życzenia.

fot. Tomek Kuczma

Można było wręcz odnieść wrażenie, że rodzima scena znajduje się w głębokim kryzysie, choć każdy, kto na bieżąco śledzi polską muzykę, doskonale wie, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dobór artystów wydawał się wręcz kuriozalny, bo nie odzwierciedlał tego, co w dzisiejszych czasach ma faktyczną wartość.

Do tego dochodzi słabe wykonawstwo poszczególnych piosenek. Utonął być może w stresie albo w nieudolnie napisanej kompozycji „Wołam” Maciek Skiba, którego mam wrażenie w ostatnim czasie próbuje się na siłę promować (wystąpił wcześniej także na sopockiej scenie festiwalu organizowanego przez telewizję Polsat). Chłopak ma wiele uroku, ale na żywo wypada kiepsko.

Zupełnie nie obroniła się propozycja „Porto” Kuby Szmajkowskiego – utwór bez polotu, strasznie nudny, mało istotny nawet na tle jego wcześniejszych dokonań. Nieco lepiej wypadł na tym tle numer „Halo Houston” Jaśka Piwowarczyka, który jednak nie ustrzegł się wokalnych niedociągnięć. Zwycięzca 16. edycji programu The Voice of Poland zaprezentował się poprawnie, ale trudno mówić o występie, który na dłużej zapadł w pamięć. Już znacznie ciekawsza wydaje się odsłona „Starej duszy” Vix.N-a, który przecież kilka lat temu był raperem. Teraz śpiewa i to całkiem przyzwoicie, choć nie wyróżniał się aż tak bardzo na tle pozostałych wykonawców.

*****

fot. materiały prasowe TVP

Niewiele dobrego można też powiedzieć o utworze „Fale” zaśpiewanym w tercecie – Patrycja Markowska, Kamil Bednarek i Andrzej Krzywy. Błahej w swej prostocie propozycji nie uratowało nawet dobre wykonanie. Obok tych banalnych numerów pojawiły się także kompozycje ociekające patosem. Bardzo dobrze poradził sobie z balladową „Ziemią” Sargis (wyróżnienie jury oraz publiczności), natomiast przytłaczający okazał się kawałek „Zatrzymaj się” Krzysztofa Iwaneczko – również pod względem wokalnym.

Poparzeni Kawą Trzy od lat bazują na tych samych patentach, co potwierdziły „Twoje oczy”. Trzeba jednak przyznać, że nie było to złe. Michał Wiśniewski zaprezentował „Do moich dzieci”, piosenkę tak głęboko natchnioną, że momentami aż trudną do zniesienia – choć wielbiciele jego charakterystycznej barwy głosu być może odnajdą w niej coś dla siebie. Uszy puchły natomiast od słuchania wykrzykującej w duecie z Sebastianem Fabijańskim Darii („Nieidealna”).

Nie jest moją rolą ocenianie talentu poszczególnych wykonawców, bo wielu z nich udowodniło już wcześniej, że coś potrafi. Opiniowaniu podlega wyłącznie ten konkretny moment, w którym wszyscy mieli okazję zaprezentować swoje premierowe utwory. Problem jest też w tym, że niemal wszystkie propozycje okazały się przeciętne, pozbawione wyrazistego charakteru i oryginalności.

Po raz kolejny okazało się, że napisanie naprawdę dobrej piosenki wciąż nie jest łatwe, nawet w czasach niemal nieograniczonych możliwości technologicznych. Co najważniejsze, koncert „Premiery” nie odzwierciedlił rzeczywistego obrazu polskiej sceny muzycznej, która jest dziś znacznie bardziej różnorodna, odważna stylistycznie i interesująca niż mogłoby to wynikać z konkursowych prezentacji.

Tym większy kontrast stanowił jubileuszowy koncert Justyny Steczkowskiej. Świętująca 30-lecie działalności artystycznej wokalistka przypomniała, jak wiele dzieli przeciętne festiwalowe premiery od prawdziwej scenicznej charyzmy i muzycznej jakości.

Łukasz Dębowski

 

60. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Niski poziom „Premier” i udany koncert „Czas ołowiu” [RELACJA]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *