
63. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu zapowiadał się jako wydarzenie pełne muzycznej różnorodności. Niestety koncert „Premiery” nie spełnił tych oczekiwań. Spośród ponad 250 zgłoszeń wybrano dziesięć utworów uznanych za najlepsze, jednak poziom większości z nich pozostawiał wiele do życzenia.
fot. Tomek Kuczma
Można było wręcz odnieść wrażenie, że rodzima scena znajduje się w głębokim kryzysie, choć każdy, kto na bieżąco śledzi polską muzykę, doskonale wie, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dobór artystów wydawał się wręcz kuriozalny, bo nie odzwierciedlał tego, co w dzisiejszych czasach ma faktyczną wartość.
Do tego dochodzi słabe wykonawstwo poszczególnych piosenek. Utonął być może w stresie albo w nieudolnie napisanej kompozycji „Wołam” Maciek Skiba, którego mam wrażenie w ostatnim czasie próbuje się na siłę promować (wystąpił wcześniej także na sopockiej scenie festiwalu organizowanego przez telewizję Polsat). Chłopak ma wiele uroku, ale na żywo wypada kiepsko.
Zupełnie nie obroniła się propozycja „Porto” Kuby Szmajkowskiego – utwór bez polotu, strasznie nudny, mało istotny nawet na tle jego wcześniejszych dokonań. Nieco lepiej wypadł na tym tle numer „Halo Houston” Jaśka Piwowarczyka, który jednak nie ustrzegł się wokalnych niedociągnięć. Zwycięzca 16. edycji programu The Voice of Poland zaprezentował się poprawnie, ale trudno mówić o występie, który na dłużej zapadł w pamięć. Już znacznie ciekawsza wydaje się odsłona „Starej duszy” Vix.N-a, który przecież kilka lat temu był raperem. Teraz śpiewa i to całkiem przyzwoicie, choć nie wyróżniał się aż tak bardzo na tle pozostałych wykonawców.
*****

fot. materiały prasowe TVP
Niewiele dobrego można też powiedzieć o utworze „Fale” zaśpiewanym w tercecie – Patrycja Markowska, Kamil Bednarek i Andrzej Krzywy. Błahej w swej prostocie propozycji nie uratowało nawet dobre wykonanie. Obok tych banalnych numerów pojawiły się także kompozycje ociekające patosem. Bardzo dobrze poradził sobie z balladową „Ziemią” Sargis (wyróżnienie jury oraz publiczności), natomiast przytłaczający okazał się kawałek „Zatrzymaj się” Krzysztofa Iwaneczko – również pod względem wokalnym.





