“Pracuję w bardzo szerokim spektrum, jeśli chodzi o sztukę” – nasz wywiad z J.Wise

J.Wise pochodzi z Poznania, ale długie lata spędził w Wielkiej Brytanii, gdzie, oprócz tworzenia muzyki, zajmował się również sztukami wizualnymi. Jego najnowszy singiel zapowiadający album nosi tytuł “California”. Mieliśmy okazję zadać kilka pytań artyście, nie tylko na tematy muzyczne, czego efektem jest poniższy wywiad.

Dotychczas poznaliśmy trzy, dosyć spójne muzycznie solowe utwory J.Wise’a. Czy one wyznaczają kierunek, w którym podążasz jako artysta i odzwierciedlają, to, co znajdzie się na płycie?

Faktycznie dwa pierwsze single mają podobną energię. Odpowiadając na to pytanie, niedawno ukazał się mój nowy singiel zatytułowany “California”, który trochę odbiega od poprzednich. Ten utwór jest o wiele lżejszy brzmieniowo jak i tekstowo i opowiada raczej o miłości do miejsca i nie podważa problemu egzystencji czy walki z własnymi uczuciami. Jeśli chodzi o resztę płyty, to jest raczej podzielona pół na pół na utwory oparte na brzmieniach gitarowych bądź klawiszowych, zaś jeśli chodzi o tematykę, to znajdują się na niej zarówno radosne kawałki, jak i te cięższe gatunkowo. Ta płyta to takie zwierciadło życia, gdzie każdy zapewne znajdzie coś, co jest bliższe jego dotychczasowej drogi.

Utwory „Tears” i „Crying For Help” w emocjonalny sposób odnoszącą się do relacji między dwojgiem ludzi i są próbą odnalezienia siebie. W przekazie wydają się smutne. Czy dobrze odczytuję ich kontekst? I czy faktycznie odnoszą się do Twoich osobistych przeżyć?

Cała płyta jest oparta na prawdziwych historiach, które doświadczyłem na własnej skórze, bądź doświadczam cały czas. Stąd pewnie mało oryginalna nazwa „Stories”. Utwory, o które pytasz, mogą się wydawać na pierwszy rzut oka smutne, ale są swojego rodzaju terapią, czy nawet formą medytacji dla mnie. Sam fakt nazwania problemu jest już jakimś krokiem w kierunku znalezienia odpowiedzi na poruszane przeze mnie problemy. Dla mnie te utwory raczej niosą nadzieję i są budujące, niż mają nas skłaniać do smutku i frustracji. W obu tych piosenkach można znaleźć kilka znaków, które wskazywałyby na pozytywny przekaz utworów. Trzeba się w nie wsłuchać. Jest też tam ukrytych kilka słów czy zwrotów, które mogą nakierować słuchacza na moich muzycznych bohaterów.

 

Czy pisząc teksty ważyłeś w jakiś sposób słowo, żeby nie powiedzieć czegoś za dużo? Czy w Twojej twórczości istnieje coś w rodzaju autocenzury?

Pisanie przychodzi mi z łatwością i myślę, że wszystkie słowa, które znalazły się na płycie, miały się na niej znaleźć. Jeżeli występuje u mnie swojego rodzaju autocenzura, to w nieświadomy sposób ginie zanim tusz pobrudzi papier.

Wszystkie piosenki napisałeś z Andrzejem Izdebskim. Czy możesz opowiedzieć jak na siebie trafiliście i skąd pomysł współpracy?

Bardzo podobały mi się jak zostały wyprodukowane utwory Ralpha Kaminskiego. Postanowiłem więc napisać do Andrzeja na Facebooku. Wysłałem mu parę utworów a reszta jest już historią. Od pierwszej wizyty w studiu dobrze rozumieliśmy siebie i o nasze oczekiwania względem siebie nawzajem, więc świetnie nam się pracowało nad tym projektem.

Wcześniej współpracowałeś z zespołem The Suns. Czy solowy projekt wyklucza dalszą współpracę z zespołem? Dlaczego ten materiał nie powstał jako The Suns?

Solowy projekt tego nie wyklucza. Powiem więcej, już zaczęliśmy próby jako J.Wise & The Suns. Wszytko wyglądało bardzo obiecująco do momentu pojawienia się Covid19. Jesteśmy w pełnej gotowości, żeby wznowić przygotowania do koncertów, jak tylko będzie taka możliwość. Na scenie będzie można usłyszeć mój solowy materiał oraz utwory The Suns. A co do wspominanej współpracy, ja jestem członkiem The Suns, zespół założyłem wraz z przyjaciółmi Antonim Taczanowskim, Maciejem Kazimierukiem i Jarosławem Weidnerem.

Spójną całością Twojej twórczości wydają się klipy, które powstały wszystkich singli. Jaki był Twój wkład w te teledyski Ile tam jest Twoich pomysłów, które korespondują z muzyką?

Teledysk do „Tears” oddałem w ręce utalentowanych Nataszy Parzymies i Filipa Pasternaka, którzy są twórcami serialu „Kontrola”. W główną rolę wcieliła się cudowna Wiktoria Kruszczyńska, więc całość nie mogła wyjść lepiej. Jeżeli chodzi o klip do utworu “Crying For Help” to również z naszej strony został rzucony pomysł na wideo z wykorzystaniem tańca jak i lokacje. Całość została wyreżyserowana i nakręcona przez Adama Tarasiuka i Oskara Łęczyckiego. Oczywiście dobieram takie osoby do współpracy, których stylistyka mi odpowiada. Naturalnie byłem też obecny podczas planów zdjęciowych, więc można powiedzieć, że podczas realizacji miałem cały czas rękę na pulsie.

Pracując nad muzyką, nie porzuciłeś swojej innej pasji, jaką jest plastyka. Czy wciąż pracujesz także w tym kierunku? Która pasja wyrażania siebie jako artysty jest dla Ciebie ważniejsza – rzeźbienie czy muzyka?

Kształciłem się na artystę i działania artystyczno-manualne były dla mnie bardziej oczywiste i we wcześniejszej fazie mojego życia mi bliższe. Już od jakiegoś czasu ta granica się zatarła. Obie dziedziny sztuki są częścią mnie i dziś nie wyobrażam sobie dnia bez jednego bądź drugiego. Te dziedziny, mimo wszystko, bardzo się różnią i zaspokajają moje inne twórcze i emocjonalne potrzeby, więc nie jestem w stanie określić, która z nich jest dla mnie ważniejsza. Jeszcze tylko w ramach wyjaśnienia, rzeźba to tylko jedna z form, z którymi mam do czynienia. Pracuję w bardzo szerokim spektrum, jeśli chodzi
o sztukę.

Wiele lat spędziłeś w Wielkiej Brytanii, gdzie wystawiałeś własne prace. Czy teraźniejsza praca w Polsce nie zawęża Twoich działań artystycznych? A może wciąż będziesz starał się wystawiać własne prace chociażby w Londynie?

Dziś muszę się skoncentrować na projekcie muzycznym i pracy, dzięki której mam za co zjeść. Pracuję cały czas nad wystawą, ale nie jestem w stanie poświęcić się wszystkiemu w stu procentach, więc potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby wrócić do sztuki komercyjnej.

Nie myślałeś, żeby pokazać się na tamtym rynku także od strony muzycznej?

Pracujemy nad tym wraz z wytwórnią, ale jak zdajesz sobie sprawę, jest to przedsięwzięcie, które jest praktycznie niewykonalne. Jeżeli będzie mi to dane, to tylko poprzez wielkie szczęście i niewiarygodny zbieg okoliczności.

Czy rynek muzyczny w Europie można jakoś porównać z tym, co dzieje się w Polsce? Czy wciąż Polska jest jedynie przedsionkiem tamtego świata artystycznego?

Przedsionek do dużo powiedziane, jeżeli mówimy o aspekcie komercyjnym muzyki. Jeżeli jednak chodzi o poziom, to myślę, że bardzo nie odstajemy. Jest wielu utalentowanych artystów.

Jakbyś określił swoje obecne położenie jako artysty?

I am just getting started.

 

Jedna odpowiedź do ““Pracuję w bardzo szerokim spektrum, jeśli chodzi o sztukę” – nasz wywiad z J.Wise”

Dodaj komentarz