Robert DrySkull Krawczyk – “OD:DO” [RECENZJA]

Nasz ocena

Robert Krawczyk, znany w muzycznym środowisku jako DrySkull, prezentuje debiutancki solowy album “OD:DO”, którego premiera przypadła na 18 grudnia 2020 roku. Dziś prezentujemy recenzję tego wydarzenia.

fot. okładka płyty

Recenzja płyty “OD:DO” – Robert DrySkull Krawczyk (2020)

Pod pseudonimem Dryskull kryje się postać Roberta Krawczyka, którego możecie kojarzyć z produkcji dla najpopularniejszych artystów rodzimej sceny (MROZU, Dawid Podsiadło/Sokół, Pokahontaz, Afromental). Teraz producent i muzyk powraca w nowej roli, czyli jako twórca własnego repertuaru, a także jako wokalista. I jak się okazuje na tym polu też ma wiele do powiedzenia.

Pierwszym zwiastunem albumu „OD:DO” był utwór „Światłowstręt”, który jeszcze dosyć nieśmiało zapowiadał, to co może wydarzyć się na debiutanckiej płycie niezwykle kreatywnego artysty. Ta nastrojowa, wciągająca ballada to tylko jeden z odcieni tych wciągających opowieści. Alternatywna elektronika pogłębia nastrój tej jakże rzetelnie skonstruowanej kompozycji. Łagodnie snujące się dźwięki przyjemnie współgrają z przekazem, a pogłębia go następująca po nim instrumentalna kompozycja tytułowa „OD:DO”, gdzie oprócz wciągającej melodii, możemy jeszcze wyraźniej dostrzec warsztat DrySkulla jako kompozytora i producenta.

Artysta nie boi się też bardziej piosenkowej formy („Yolo”), ale nie ucieka też od rockowej energii („Pytania”), a nawet od bardziej eksperymentalnych niuansów, które ubarwiają jego twórczość („Doba”). Za każdym razem mamy do czynienia z przemyślaną strategią rozplanowywania tego, jak dana kompozycja ma wyglądać. Warto też dodać, że pojawiające się gdzieniegdzie psychodeliczne subtelności, dodają charakteru całemu albumowi.

Klimat tych piosenek trudno umiejscowić w konkretnej dekadzie, bo nie da się ukryć, że Robert potrafi łączyć wiele znanych patentów w jedną całość, nadając jej przy tym własnej indywidualności. Inspiracje sięgają nawet lat 80., lecz przeplatają się one ze współczesnymi rozwiązaniami muzycznymi, które pokazują rozwój Dryskulla jako producenta. Natomiast jeśli pojawia się większy rozmach, to kryje się on za czymś bardziej wysublimowanym i niejednoznacznym („Wszystko jest wszystkim”). Być może dla kogoś stojącego twardo po jednej, bardziej konkretnej stronie artystycznej wypowiedzi, ten album będzie niewystarczający, jednak to jest jego własna przestrzeń, w której artysta czuje się doskonale.

Na pewno ten album wymaga naszego zaangażowania, po to, by poczuć jego niewątpliwą głębię, chociaż całość została zaprezentowana w nieprzesadnej i na swój sposób przyjaznej formie. Umiejętność DrySkulla objawia się na tej płycie nie tylko w zmyślnej formie tych piosenek, ale też w umiejętnym łączeniu wielu przestrzeni muzycznych. „OD:DO” to międzygalaktyczna podróż, która mogłaby trwać jeszcze dłużej. Warto zapętlić ten album i nauczyć się czerpać z niego niemałą przyjemność.

Łukasz Dębowski

 

fot. materiały prasowe

Dodaj komentarz