Urszula – “Cud nadziei” [RECENZJA]

Nasz ocena

Okolicznościowy, świąteczny album pełen autentyczności, pastorałek i klasycznych kolęd, powstał we współpracy z poznańskimi muzykami. Świąteczne wydawnictwo “Cud nadziei” Urszuli to mieszanka folku i popu we współczesnym brzmieniu przenikającym się z polską tradycją. Poznajcie naszą recenzję tego wydarzenia.

fot. okładka albumu

Recenzja płyty “Cud nadziei” – Urszula (Magic Records, 2020)

Recenzowanie płyt z pastorałkami i kolędami nie należy do najłatwiejszych, bo piosenek świątecznych, a także interpretacji kolęd, które są głęboko osadzone w polskiej tradycji powstało bardzo wiele. I bez względu na interpretacje, jesteśmy do nich przywiązani.

Tym razem o album (i to podwójny!) z utworami okolicznościowymi i kolędami pokusiła się Urszula. „Cud nadziei” czaruje nie tylko świątecznym klimatem, ale zawodowym podejściem do takiej formy artystycznej.

Na pierwszej płycie zgromadzono pastorałki czy też utwory świąteczne, które powstały na przestrzeni wielu lat. Znalazły się jednak też zupełnie premierowe piosenki, które w żaden sposób nie ustępują miejsca tym znanym. Szczególną uwagę warto zwrócić na dwie kompozycje Marcina Nierubca do słów Grażyny Orlińskiej („Pokój ludziom i zwierzętom”, „Zagrają dziś dzwony”). Każda z nich poprzez tekst w pełni oddaje charakter świąt Bożego Narodzenia, miękko wtapiając się w minimalistyczną, wyraźnie specyficzną formę kompozycji.

Na albumie z pastorałkami znalazły się także utwory nagrane przed laty chociażby przez Krzysztofa Krawczyka, które już trochę zapomniane, zasługują na przypomnienie („Tak chciałbym znów dzieckiem być” czy „Australijska kolęda”). Pośród wielu utworów znajdziemy też nieśmiertelną piosenkę Czerwonych Gitar („Dzień jeden w roku”), która zupełnie nie straciła swego pierwotnego uroku.

Drugą płytę wypełniły znane kolędy, od lat będące sercem polskiej tradycji. Urszula podeszła do nich w sposób nieprzekombinowany, nadając im lekkości, dzięki własnym, z szacunkiem podanym interpretacjom. Głos wokalistki wydaje się w każdym momencie niezwykle świeży, młodzieńczy i wciąż przykuwający uwagę swoją nie do podrobienia charakterystyką.

Właściwie ciężko jest znaleźć słabsze momenty tego projektu, bo całość została zaprezentowana w gustowny i wysublimowany sposób. Do tego wszystkie piosenki i kolędy nagrano na żywych, często akustycznych instrumentach. To ma swój niewątpliwy urok, co przy doskonałej produkcji broni się samo w sobie. Takie wydawnictwo doskonale umili nam świąteczny czas, bo w sposób w pełni profesjonalny i nieprzekombinowany prezentuje to, co jest esencją takiej muzyki. A poprzez wrażliwość Urszuli i należyte podejście do tematu ma nową jakość i subtelny puls współczesności.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz