Paweł Tur – “Wilk” [RECENZJA]

Nasz ocena

20 października pojawił się w sprzedaży debiutancki solowy album pt. „Wilk” Pawła Tura, zawierający 15 porywających historii muzycznych. Więcej spostrzeżeń na temat płyty znajdziecie w naszej dzisiejszej recenzji.

Teksty utworów stworzył Wojciech Nowak, a tytułowy tekst do „Wilk” napisał samodzielnie Paweł Tur, za muzykę odpowiadają m.in. Paweł TurKrzysztof WitosAdrian Owsianik i Paweł Jakimiak.

Recenzja płyty “Wilk” – Paweł Tur (2020)

„Wilk” to pierwsza solowa płyta Pawła Tura, który z dużą determinacją i zaangażowaniem pracuje na własną pozycję na polskim rynku muzycznym. Album składający się z klasycznie brzmiących pop-rockowych piosenek z przebojowym potencjałem może mu w tym pomóc.

Zwraca uwagę przywiązanie do melodii i nowocześnie prezentujących się dźwięków, które jednak wyciągnięte zostały z różnych okresów muzycznych. Poprzez starannie wplecione syntezatory słychać lekkie nawiązania do lat 80. („Wilk”), jednak częściej to melodyka, którą znamy głównie z lat 90. („Tanki”). Do tego dochodzi doskonała produkcja sprawiająca, że premierowe piosenki dobrze odnajdują się we współczesności.

Przywiązanie do drobiazgów, budujących klimat tego albumu sprawia, że mamy do czynienia z czymś istotnym w swoim gatunku muzycznym. Nie należy doszukiwać się innowacyjnych rozwiązań, bo Paweł umiejętnie czerpie z tego wszystkiego, co już znamy. Korzysta jednak z tego bez kompleksów i poprzez wyraziste partie wokalne zaznacza własną osobowość. Tym bardziej, że artysta jest charakterystycznym wokalistą, który znacząco uwypukla każdą kompozycję. Przez to kilka z propozycji prezentuje się faktycznie intrygująco, a do nich można zaliczyć gradację emocji w „Kroplach”. Nie gorzej wypadają momenty jeszcze bardziej balladowe („Czarne serce”), ale także te, w których znajdziemy więcej przestrzeni i niebanalnie zaprezentowanej melodyki („Dwa ognie”). Znajdziemy też mocniejsze elementy zaszczepione na tle fortepianu („Dotyk grzechu”). Warto sprawdzić.

Nie każdy z tych utworów dopomina się zauważenia w jednakowy sposób, niemniej każdy z nich prezentuje styl, w którym Paweł Tur czuje się bardzo dobrze. Gdzieś pomiędzy De Mono, Kombii, i kilku innymi pop-rockowymi wykonawcami odnajduje się świetnie on – Paweł Tur. Pewien rozmach widoczny jest nie tylko w produkcji, ale także całej oprawie związanej z płytą. To jedno z ciekawszych wydań fizycznych, jakie pojawiły się na przestrzeni ostatnich miesięcy. Album znajduje się w zamszowym pudełku, a w nim znajdziemy – oprócz płyty – kilka dodatków (warto sprawdzić samemu).

Nie da się ukryć, że „Wilk” to propozycja skierowana do słuchacza poszukującego wartościowych piosenek radiowych. Gatunek, który wydawał się już swego czasu dosyć wyeksplorowany, wciąż może być inspirujący i można do niego podejść ze świeżym spojrzeniem. Nie jest to album rewolucyjny, ale przypominający, że prosta piosenka pop z gitarowym sznytem też może być wciąż interesująca. Tym bardziej, że Paweł jest nie tylko wokalistą, ale od lat gra na gitarze, która w jego życiu zajmuje szczególne miejsce.

Łukasz Dębowski

 

Jedna odpowiedź do “Paweł Tur – “Wilk” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz