Ptakova – “Suma wszystkich dźwięków” [RECENZJA]

Nasz ocena

Na płytę „Suma wszystkich dźwięków” Ptakovej składa się trzynaście historii. Każdy z utworów to zapis osobistych emocji, myśli i przeżyć. Więcej na temat albumu w naszej dzisiejszej recenzji.

 „To mój pamiętnik, moje emocje, głowa i serce. To suma ostatnich lat przyodziana w wielobarwne słowa oraz dźwięki. To lekcja i niezwykła przygoda, którą przeżyłam i przeżywać będę za każdym razem, gdy odsłuchacie tych historii” – mówi Ptakova.

Recenzja płyty “Suma wszystkich dźwieków” – Ptakova (Sony Music Poland, 2020)

Ptakova już od jakiegoś czasu w swoich utworach łączy świat popu z alternatywnymi brzmieniami. „Suma wszystkich dźwięków” wydana na początku listopada 2020 to zdecydowanie album na długie jesienne wieczory, gdyż przez swoją różnorodność potrafi wielokrotnie zachwycić.

Ponadto przez 40 minut odsłuchu możemy doszukać się wykorzystania dużej palety dźwięków i instrumentów, ciekawych tekstów oraz dobrze zagospodarowanej wokalnie przestrzeni. Nie ma tu miejsca na nudę. Są tylko żywsze i spokojniejsze utwory.

Można odnieść wrażenie, że (prawie) każda kolejna piosenka przynosi za sobą coś wartościowego, niezależnie czy spojrzymy na warstwę tekstową, muzyczną, melodyjną czy rytmiczną. Instrumentem wiążącym i spinającym cały krążek jest dźwięczny wokal Natalii, który przewodzi większości utworów. Nie bez przyczyny teksty są mocną częścią całości. Albowiem stworzone zostały w składzie: Ptakova, Marek Dziedzic, Jacek Szymkiewicz, a utwór „Bez nas” napisany został z Kubą Karasiem.

Analizując to wydawnictwo jesteśmy w stanie dostrzec duży progres ze strony wokalistki, zarówno ma to odniesienie do pisania tekstów, ale i otwartości na wszelkie nowe pomysły. Faktem jest, że Natalia nigdy nie bała się eksperymentować, lecz teraz przy połączeniu tego z bardzo jakościowymi podkładami, jesteśmy w stanie spojrzeć na to bardziej przychylnym okiem. My jako słuchacze chcemy żeby nam się coś po prostu spodobało. Ta płyta zyskuje z czasem. Wydaje się, jakby z każdym kolejnym odsłuchem była coraz przyjemniejsza i bardziej wciągająca.

Znajdziemy tutaj także elementy nieco słabsze jak instrumentalny „Wiosenny deszcz”, który miał być zapewne zamknięciem podstawowej części płyty, gdyż po nim znajduje się jedynie utwór stworzony z Kubą Karasiem. Tym mniej zachęcającym elementem jest też skit „Suma”, wprowadzający do następnej części płyty, ale i niemrawe „Za dużo słów” czy przekombinowane „Kastaniety”.

Na szczęście następne utwory pozostawiają po sobie tylko dobre lub bardzo dobre wrażenie. Najlepsze utwory z „Sumy wszystkich dźwięków” to bezapelacyjnie brzmiące bardzo singlowo, żywe, z doskonałym instrumentalem „Telebimy kłamstw”, a także nieco bardziej organiczna, świetnie budująca się, ciekawa tekstowo „Siksa i dama”. Poza nimi na płycie znajdziemy lekki, wręcz chilloutowy „Filozoficzny kamień”, wyciszające „A gdybym”, piosenkowy i posiadający ujmujący refren „Labirynt” czy wolniejszy, bujający „Wiór” oraz „Pannę Cotte”.

Z utworem „Corazón” miałem trochę większy problem, gdyż do obłędu brzmi on jak żywcem wyjęty z najnowszego albumu Lanberry „Co gryzie panią L?” Ocenić go jednak należy bardzo pozytywnie. Budujący, melodyjny, z chwytliwym refrenem, a także przemyślany tekstowo utwór jest jednym z lepszych na tym wydawnictwie. Kończące krążek „Bez nas” to natomiast namiastka muzyki The Dumplings, zamknięta w części melodyjnej i perkusyjnej. Miłe dla ucha, ale mało zaskakujące. Na szczęście Natalia wypada tutaj należycie, więc nie można narzekać.

Płyta opiewa w dobre teksty, eksperymenty wokalne i jakościowe brzmienia. Ptakova chyba jak nigdy wcześniej była gotowa wydać ten album. Doskonale dopracowany pod względem technicznym krążek to zwieńczenie wielu lat pracy artystki, które obfitowały w wiele singli, kolaboracji i gościnnych występów. Dostrzec można parę muzycznych wpadek, ale jak wiemy tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. Jest dobrze, a może być tylko lepiej.

Mateusz Kiejnig

 

Dodaj komentarz