Skandynawia szkicowana na dwa instrumenty, czyli recenzja „Sketches from the North” Michała Tomaszczyka i Pettera Olofssona

Nasz ocena

“Sketches from the North” to najnowsza płyta polsko-szwedzkiego duetu – Michał Tomaszczyk & Petter Olofsson, zawierająca kompozycje Tomaszczyka, inspirowane naturą północnej Skandynawii, która stała się jego nowym domem.

Album ukazał się 10 listopada 2020, a dziś prezentujemy recenzję tego wydarzenia.

Recenzja płyty  “Sketches from the North” – Michał Tomaszczyk & Petter Olofsson (2020)

Wydawnictwa muzyczne inspirowane miejscami mają w sobie coś szczególnego. Zbiór kilku utworów zyskuje wówczas niespotykaną umiejętność, która najczęściej tyczy się książek – teleportuje słuchacza w najdalsze zakątki globu, jeśli tylko takie było życzenie muzyka. Taką płytą jest „Sketches form the North” duetu Michał Tomaszczyk i Petter Olofsson.

Album ukazał się 10 listopada i zapewnia odbiorcom 43 minuty fantastycznej podróży w kierunku północnej Skandynawii. Towarzyszami wyprawy są puzon i kontrabas. Dla fanów polskiej i międzynarodowej sceny jazzowej, nazwiska autorów są doskonale znane. Muzycy od lat współpracują w zespole Norrbotten Big Band, Michał Tomaszczyk zaś udziela się w rodzimych produkcjach muzycznych z otwartością na eksperymenty (o czym świadczy choćby obecność na albumie „Albo inaczej”, na którym słyszymy jazzowe aranżacje polskich utworów rapowych).

Ci, którzy liczyli na porcję wyśmienitego materiału muzycznego nie zawiedli się. Muzycy w dwunastu kompozycjach zatrzymali krystaliczny chłód Skandynawii, zdobiąc go nawiązaniami do wód i lądów. Całość w kojący sposób opowiada jak duet wyobraża sobie te miejsca. Utwory są zgrabnie wyważone – tam gdzie chwilę temu na pierwszym planie był puzon, doświadczamy ustąpienia miejsca kontrabasowi, a wszystko to w pełni klasy charakterystycznej dla obu instrumentów. Kompozycje są ciekawie zbudowane na różnorodnych tematach, wykorzystują zmiany tempa, dzięki czemu nie sposób oderwać od nich uwagi.

Jeżeli ktoś zna wcześniejsze poczynania artystów, ten wie, że obaj pozostawili w tych kompozycjach znaczącą część własnej indywidualności. Charakterystyka nie odnosi się jedynie do instrumentów, którymi obaj Panowie się posługują. Dlatego nie chodzi tylko o genialne harmonizowanie się puzonu z kontrabasem, ale o dialogi muzyczne, które tworzą pewną dramaturgię (“Mountain Voices”). Na tej zasadzie zdarzają się też bardziej malownicze motywy, obrazujące muzykę w sposób bezpośredni (“Red House in the Middle of the Forest”).

Na koniec pozostaje jedynie małe pragnienie: jeszcze! „Sketches from the North” jest wspaniałą propozycją na nadchodzące chłodne miesiące. Będzie wspaniałym tłem dla domowego zacisza, jak i tematem głównym, gdy zechcemy się zrelaksować. Album ten polecam nie tylko koneserom jazzu – utwory są przyjemne w odbiorze i z pewnością zachęcą do siebie szerszą publiczność.

Daria Trojanowska

 

 

Jedna odpowiedź do “Skandynawia szkicowana na dwa instrumenty, czyli recenzja „Sketches from the North” Michała Tomaszczyka i Pettera Olofssona”

Dodaj komentarz