Kamil Hamulczyk – “Passion” [RECENZJA]

Nasz ocena

21 października na portalach streamingowych ukazał się minialbum instrumentalisty i kompozytora Kamila Hamulczyka pt. “Passion”. Dziś prezentujemy naszą recenzję tego nietuzinkowego wydarzenia.

fot. okładka albumu

Recenzja EP “Passion” – Kamil Hamulczyk (2020)

Kamil Hamulczyk to kompozytor muzyki ilustracyjnej, która doskonale odnalazłaby się w wielu produkcjach filmowych. Podobnie jest z premierowym materiałem na EPce „Passion”, będąca pełnią ukazania własnych możliwości i niezwykle istotnego artyzmu. A wszystko to zostało emocjonalnie rozpisane na chór i orkiestrację.

Pomimo malowniczego i rozbudowanego brzmienia, ten materiał ma intymny klimat, a także bardziej osobliwe dźwięki, z powodzeniem mogące odnaleźć się w wysokobudżetowych produkcjach, ale też w domowym zaciszu. Artysta posiada lekkość do pisania tak zaawansowanych, a przy tym mających ludzki pierwiastek kompozycji. Pewien uniwersalizm oddaje emocje, które sprawiają, że nie mamy do czynienia z przedsięwzięciem hermetycznym i skierowanym jedynie do określonego grona słuchaczy.

Klasycyzm jest punktem wyjścia do szerszego spojrzenia na specyfikę tego projektu. Wartościowa muzyka zawsze wychodzi poza pewną przewidywalność i skojarzenia z określonym gatunkiem muzycznym. Ciekawostką jest ponowne nagranie tych trzech utworów w systemie 8D Audio, co jest właściwie rzadkością, by umieszczać całość jeszcze raz w dodatkowej formie jako bonus. Jest to o tyle istotne, że wspomniany system pozwala na jeszcze bliższe obcowanie z muzyką, bo przy odpowiednio spełnionych warunkach, możemy mieć pogłębione uczucie otoczenia dźwiękiem. 8D czyli system wielokanałowy, wykorzystywany jest najczęściej w salach kinowych i ma ogromne znaczenie właśnie w takiej produkcji, jaką zaprezentował nam Kamil Hamulczyk na EP „Passion”. Dzięki temu jesteśmy w stanie dotrzeć do jej sedna, a tym samym rośnie nasza świadomość jako odbiorcy. Potwierdzeniem jakości tego wydarzenia jest współpraca ze światowej klasy producentem i inżynierem dźwięku Rami Abdou, nagradzanym chociażby w Nowym Jorku.

W tych kompozycjach jest odrobina patosu, ale wynika ona z koncepcji minialbumu, a nie z braku świadomości twórczej. Nie jest to więc zarzut, bo podniosłość muzyki nie przynosi przerysowanych treści, a jedynie staje się elementem uwypuklającym emocjonalność poszczególnych utworów. To treść zbudowała formę, a nie odwrotnie. Dzięki temu „Passion” to jedna z ciekawszych propozycji muzyki ilustracyjnej, jakie powstały na przestrzeni ostatnich miesięcy w Polsce. Ta muzyka z powodzeniem mogłaby konkurować z podobnymi projektami na arenie międzynarodowej. Przy okazji to być może zapowiedź czegoś większego, bo póki co dostaliśmy trzy kompozycje, które zostały zaprezentowane w sposób niezwykle przykuwający uwagę.

Łukasz Dębowski

 

Jedna odpowiedź do “Kamil Hamulczyk – “Passion” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz