“Potrzebowałam impulsu, żeby uwierzyć w siebie” – nasz wywiad z Marią Tyszkiewicz

“Ufam sobie” to debiutancka płyta Marii Tyszkiewicz, która swoją premierę miała na początku czerwca. Zapraszamy na nasz wywiad z artystką, z którego dowiecie się kilka ciekawych informacji na temat płyty, pracy w Teatrze Buffo i udziału w programie TTBZ.

Skończyłaś szkołę muzyczną, współpracujesz z Teatrem Buffo, wzięłaś udział w programie Twoja Twarz Brzmi Znajomo, śpiewałaś piosenki Agnieszki Osieckiej. Które z wydarzeń w Twoim artystycznym życiu było najważniejsze? Co doprowadziło Cię do nagrania debiutanckiej płyty?

fot. materiały prasowe

Na pewno trzynaście lat pracy w Teatrze Studio Buffo miało gigantyczny wpływ. Przed dostaniem się do teatru nie miałam nawet takich marzeń związanych z solową karierą. Przez lata uczyłam się pracy na scenie, pracy nad swoim głosem. Później udział w programie Twoja Twarz Brzmi Znajomo bardzo mnie otworzył. Po wygraniu pojawiły się pierwsze myśli w mojej głowie o wydaniu płyty.

Czy po programie Twoja Twarz Brzmi Znajomo pojawiło się więcej propozycji artystycznych?

Faktycznie trochę ich było. Przede wszystkim po półtora roku odezwała się do mnie wytwórnia FONOBO Label i wszystko się zaczęło.

Czy czujesz też, że udział w programie pozwolił Ci zdobyć więcej pewności siebie?

Oj, zdecydowanie. Bardzo potrzebowałam impulsu, żeby uwierzyć w siebie, a dostałam o wiele więcej. Mnóstwo pozytywnej energii w moją stronę, cudownych komentarzy na mój temat i coraz częstszych oczekiwań od widzów i fanów związanych z wydaniem czegoś solowego. Poczułam, że przez te kilka miesięcy pracy bardzo rozwinęłam się jako artystka i wokalistka, która poznała na co ją stać. Sporo pozytywnego zadziało się również w mojej głowie.

Czy od początku wiedziałaś jaką płytę chcesz nagrać? Miałaś w głowie pierwsze melodie i pomysły na piosenki?

Nie miałam nic. Jedyne czego byłam pewna, to to, że chcę nagrywać taką muzykę, której sama chciałabym słuchać.

W nagraniu płyty „Ufam sobie” wzięło udział wielu niezwykle zdolnych producentów. Jak do nich wszystkich docierałaś? Czy od początku wszyscy byli otwarci na współpracę z Tobą?

Duża była w tym zasługa wytwórni FONOBO Label, która spiknęła mnie z tymi wszystkimi osobami. Miałam wielkie szczęście, że tacy artyści jak Ras, Meek, Oh Why? Czy Wishlake chcieli ze mną współpracować. Byli otwarci i zainspirowani czymś nowym.

 

 

Pierwszym singlem zwiastującym album był utwór tytułowy, który powstał z Wishlakeiem. Jak doszło do tej współpracy? I czy to był pierwszy utwór, który powstał na Twój album?

Przed „Ufam sobie” szukałam siebie, kombinowaliśmy z innymi producentami, szukaliśmy odpowiedniej ścieżki. Kiedy dostałam prevkę od Wishlake’a, wiedziałam ze to jest właśnie to. Moja wrażliwość, mój vibe. Później już wszystko było łatwiejsze.

Potrafisz śpiewać altem, sopranem i mezzosopranem. Czy nagranie płyty elektropopowej wymagało jeszcze innego podejścia do tych piosenek od strony wokalnej? Czy czujesz, że wykorzystałaś w tych piosenkach pełnię swoich możliwości wokalnych?

Przy pracy nad płytą musiałam się sporo dowiedzieć, jak pracować ze swoim głosem przy tego typu muzyce. Starałam się robić to naturalnie, chciałam, żeby ta płyta była nostalgiczna, chilloutowa. Wiem natomiast, że będę jeszcze odkrywać sporo swoich możliwości przy kolejnych singlach. Drzemie we mnie sporo energii którą na pewno wyśpiewam.

Czy nagranie takiej płyty było trochę ucieczką od tej Marii, którą znamy z telewizji i z teatru? Czy miałaś jakieś założenia przed nagraniem tego albumu?

Na pewno nie było ucieczką, raczej podróżą w nieznane i odkrywaniem kolejnych ścieżek. Nigdy nie chciałam zmieniać swojego wizerunku w stu procentach. Nadal jestem aktorką musicalową, nadal biorę udział w teatralnych produkcjach i nadal mnie to fascynuje. Chciałabym jednak, żeby ludzie mnie nie szufladkowali jako kolejną śpiewającą aktorkę. Jestem inna na scenie teatru, inna na swojej płycie, a jednak nadal jestem sobą i wszystko, co robię, jest szczere. A z resztą, moje playlisty to odwzorowują. Kocham musicale, muzykę filmową, soul i hip hop.

Czy album „Ufam sobie” jest odzwierciedleniem Twoich fascynacji muzycznych? Słuchasz polskiej muzyki, w tym rapu w stylu Meek, Oh Why?

Jasne! Słucham sporo polskiej muzyki, w tym także rapu i electropopu. Oprócz tego ostatnio jestem zafascynowana artystami takimi jak Masego, Sabrina Claudio, Sinead Harnett, Mahalia, Sampha i Jorja Smith. Od zawsze uwielbiam Beyonce, Solange i Whitney Houston.

Niektóre teksty zostały napisane przez innych autorów. W jaki sposób przekazywałaś wskazówki piszącym teksty na ten album? Czy zdarzyło się tak, że jakiś tekstów nie zaakceptowałaś, bo nie spełniały Twoich oczekiwań?

Zdarzyło się tak na początku, kiedy szukałam kierunku dla siebie. Później jeden z tekstów napisał Ras z Rasmetalism. Współpraca z nim była ciekawa, bo chciał najpierw ode mnie obrazy, fragmenty filmów i zdjęcia, które jakoś wyrażają mnie, moje emocje lub mój pomysł na tekst. Później były rozmowy i powstał utwór tak bardzo mój i o mnie, że nie mogłam w to uwierzyć. Z Wishlakiem, który tez pisał niektóre teksty, bardzo się dogadujemy i rozumiemy, więc też nie miałam żadnych zastrzeżeń. Później teksty pisałam sama lub ze swoim chłopakiem i pewnie wtedy pojawiło się najwięcej oczekiwań, które w końcu udało nam się zrealizować.

W jaki sposób nawiązałaś współpracę z wytwórnią FONOBO Label, która jest wydawcą Twojej debiutanckiej płyty?

FONOBO Label samo mnie znalazło. Zgadaliśmy się półtora roku po mojej wygranej w programie TTBZ. Od razu im zaufałam.

Czy praca nad płytą oraz dalsze konsekwencje z tym związane zmusiły Cię do tego, że musiałaś zrezygnować z innych planów zawodowych?

Przez ostatni roku udawało mi się to łączyć, co na pewno nie było łatwe. Zobaczymy jak będzie w przyszłości. Z pewnością będę poświęcała coraz więcej czasu na pracę przy mojej muzyce. Już trochę wiem z czym to się je i jak bardzo zależy mi na kolejnych albumach, koncertach itd. Satysfakcja z wydawania autorskiej muzyki jest nie do opisania.

 

fot. materiały prasowe

Dodaj komentarz