Hedone – “RARE 92-20” [RECENZJA]

Nasz ocena

Ekspresyjna podróż przez niemal trzy dekady nieoczywistej twórczości łódzkiego Hedone. Od pierwszych nagrań demo, przez remiksy i odrzuty z katalogowych płyt po najnowszy utwór zwiastujący premierowy materiał. Prezentujemy naszą recenzję albumu “RARE 92-20”, który już jest w sprzedaży.

fot. okładka płyty

Recenzja płyty “RARE 92-20” – Hedone (GAD Records, 2020)

Industrial z syntetycznym cięciem i rockową duszą nigdy nie był nadmiernie eksponowany w Polsce. Stanowił raczej muzykę podziemia, która pomimo drugiego obiegu potrafiła zjednać sobie publiczność. Za przedstawiciela gatunku trzeba uznać zespół Hedone, podsumowujący dotychczasową działalność niebanalnym zestawieniem utworów – “RARE 92-20”.

Hedone to zespół wielowymiarowy, co w sposób nieoczywisty odzwierciedla ten album. Na nim znalazły się mało znane lub niepublikowane wersje niektórych utworów – od wersji demo, aż po remiksy i odrzuty z wcześniejszych płyt. Przy okazji takie chronologiczne zestawienie pokazuje drogę jaką przeszedł zespół na przestrzeni wielu lat.

Grupa Macieja Werka wywodzi się z muzycznego undergroundu, a poprzez pewną konsekwencję, ale też uciekanie schematom wyszła z niego, zasilając szeregi artystycznej pop-alternatywy. Już po pierwszych, szorstkich w odbiorze nagraniach („Tongue”) zespół oddalił się od oczekiwań i przewidywalności. Z rockowej energii i industrialnych brzmień nie wyłoniło się techno, ale równie mroczne, podrasowane syntetyczną elektroniką kompozycje. W tym wszystkim była jednak spójność i melodyka, co potwierdza akustyczna wersja „To Madness”.

Z biegiem lat zespół wyznaczył nowy kierunek, co potwierdziła doskonała płyta „Sanctvarium”, na której pojawił się największy przebój łódzkiego bandu. „Zapach” z Renatą Przemyk – bo o nim mowa – znalazł się także w repertuarze samej artystki. Na tej płycie znajdziemy bardziej podkręconą, mocno wciągającą zremiksowaną wersję tego utworu.

Jeszcze inną muzykę panowie (po kilku zmianach składu) uprawiali w połowie lat 00., kiedy to ukazał się krążek „Playboy”. Na płycie „RARE” nie znajdziemy jednak wizytówki z tamtego czasu, czyli „To tylko miłość”. Ten okres wyznacza nieco bardziej oszczędny, ale jakże przeszywający „Sad Love Song” (zaśpiewany przez Joannę Prykowską), rockowa niejednoznaczność w postaci oszczędnego (mix one) „Jezu” i wydany jedynie na singlu „Honey” (aż żal, gdyby poszedł w zapomnienie).

Hedone to zespół nieoczywisty, poszukujący, czasem odrzucający podejściem do formy muzycznej, a jednocześnie magnetycznie przyciągający swobodą wyzwalania energii i pogłębiania klimatu. Za każdym razem niezwykle świadomy i pewny tego, co ma do przekazania. Warto to podkreślić, bo Maciej Werk zapowiada ciąg dalszy. Dowodem na to jest premierowy, duszny w swej melancholii, ale wciąż wzbudzający poruszenie, bo mający dzisiejszy sznyt utwór „What Dickens Says About Loneliness”.

Warto dodać, że całość „RARE 92-20” została na tyle odświeżona, by świetnie prezentowała się w dzisiejszych czasach. To nie tylko ciekawa retrospekcja, ale współczesne przypomnienie oryginalnej historii tego, co nigdy nie powinno pójść w zapomnienie. Tym bardziej, że twórczość Hedone nigdy nie stała się zdehumanizowana.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz