Kępisty Quartet – “Marulia” [RECENZJA]

Nasz ocena

“Marulia” to pierwszy album zespołu Kępisty Quartet. Niedawno materiał z tej płyty trafił do serwisów cyfrowych. Dziewczęta znane są także z projektu Siostry Łotry.

Zespół założony przez siostry Julię oraz Marię Kępisty w 2010 roku w Szczecinie. Działał w latach 2010-2015.

Recenzja płyty “Marulia” – Kępisty Quartet (2014/2020)

Kępisty Quartet to dwie siostry – wokalistka Julia i wibrafonistka Maria. Ich jedyna płyta „Marulia” ukazała się w 2014 roku, ale dopiero niedawno trafiła ona do serwisów cyfrowych. To dobry moment na przypomnienie tej niezwykle interesującej pozycji, tym bardziej, że wkrótce siostry powrócą z nowym projektem.

Im ciężej sklasyfikować jakąś muzykę, tym ciekawiej. I to stwierdzenie sprawdza się w odniesieniu do tego projektu. Obok elementów folkowej alternatywy pojawia się przecież coś znacznie więcej. Mamy to odrobinę elektroniki, ale napięcie buduje po prostu forma samej piosenki, która przy zmianach tempa żywych instrumentów (kontrabas, skrzypce, wibrafon, cymbałki) i porywającym brzmieniu ich akustyki, tworzy klimat oryginalności tej płyty.

Dochodzą do tego wstawki lekko jazzujące, które dodają całości niebywałego kunsztu. Czasem przypomina to dokonania nieodżałowanego zespołu Muzykoterapia (genialny album „Muzykoterapia” z 2006 roku). Inaczej prezentuje się jednak sam wokal, który pełen jest dziewczęcego uroku, jakby delikatnej naiwności w głosie. Nie znaczy to też, że Julia nie pozwala sobie na większą eksploatację wokalu („Miasto”), co potwierdza świadomość interpretacji tekstów.

W tych piosenkach jest niewspółczesna elegancja, nawet vintage’owa swoboda. Istnieje w tym urok artystycznej ucieczki, nawet w rejony bardziej klasyczne („Latawiec”). Album „Marulia” stroni od przewidywalności i może powstał trochę za wcześnie, stąd dobrze wrócić do niego po tych kilku latach. Nie stracił on w żaden sposób na swojej autentyczności, bo to muzyka daleka od jakichkolwiek modnych fanaberii. To piosenka minimalistyczna, ale przy tym piękna w swej efektywności.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz