Olena – “…w świetle gwiazd” [RECENZJA]

Nasz ocena

5 czerwca ukazała się płyta Oleny „…w świetle gwiazd…”. Album pojawił się pod naszym patronatem medialnym. Dziś prezentujemy recenzję tego jakże ciekawego debiutu.

Olena to absolwentka łódzkiej Akademii Muzycznej w klasie skrzypiec, jednak od zawsze pasjonował ją śpiew i kompozycja. Jako solowa wokalistka i songwriter na polskim rynku muzycznym obecna jest od roku 2016. Olena znana jest z utworu “Demon”, który był hitem ogólnopolskich rozgłośni radiowych.

Recenzja płyty “…w świetle gwiazd…” – Olena (Olena Records, 2020)

„…w świetle gwiazd…” to debiutancki album Oleny. Płyta nasycona jest kobiecymi emocjami, które zostały uwypuklone na tle popowej produkcji. Chociaż w tym przypadku „popowy” nie znaczy – banalny.

Owszem wszystkie piosenki zostały zaprezentowane w przystępny sposób, lecz nie brakuje w nich elementu zaskoczenia. Należy zacząć od tego, że każda propozycja od strony muzycznej to nieco inna opowieść. Każda kompozycja została nagrana według odmiennej receptury, przez co płyta nie nudzi się nawet po kilkakrotnym przesłuchaniu.

Łączy je jednak specyficzny i melodyjny głos samej wokalistki. To Olena spaja poszczególne momenty w nasyconą dojrzałością całość. Niektóre z utworów mają duży potencjał radiowy („Ukradłeś serce”, „Mów do mnie”). Znajdziemy też odrobinę bardziej wytrawnych, oszczędnych, ale jakże pięknych dźwięków („Running Free”). Inny anglojęzyczny numer to znów efekt współpracy z Andrzejem „Fonai” Piszakiem, który na tle elektroniki dodał mu świeżości („Losing My Breath”).

Warto dodać, że obok dobrze zgranego zespołu, często usłyszymy skrzypce poprowadzone przez samą Olenę. W końcu artystka jest absolwentką łódzkiej Akademii Muzycznej w klasie skrzypiec, stąd nieprzypadkowa obecność tego instrumentu (ładnie wpleciony motyw chociażby w „Mów do mnie”).

Nie brakuje w tych kompozycjach rozmachu, ale również bardziej konstruktywnego spojrzenia na formę piosenki. Zachwyca też prostota, która pojawia się w bardziej spokojnych momentach. Płyta „…w świetle gwiazd…” to poszukiwanie własnego artystycznego „ja”. Może rozrzut stylistyczny jest niemały, ale niemal każdy utwór potrafi przykuwać uwagę na dłużej. To także rozliczenie się Oleny z pewnymi sprawami w dopracowanych tekstach. Ten album to dobry początek, a przy tym znaczący debiut, który w tych kilku piosenkach kwitnie faktyczną mnogością doznań.

Łukasz Dębowski

 

fot. materiały prasowe

Dodaj komentarz