“Szacunek i współpraca jest podstawą tworzenia” – wywiad z kompozytorem Marcinem Partyką

“Popiół” to najnowsza propozycja Izabeli Szafrańskiej, która znalazła się na płycie “Z bursztynu”. Twórcą muzyki na ten album jest wybitny kompozytor i aranżer Marcin Partyka, któremu mieliśmy okazję zadać kilka pytań. Zachęcamy do lektury i obejrzenia klipu.

fot. Sandra Babij

Jak doszło do Pana współpracy z Izabelą Szafrańską? Czy wspólna praca nad tym albumem wyszła bezpośrednio od wokalistki?

Poznaliśmy się w Studio Piosenki Teatru Polskiego Radia – Iza śpiewała, ja grałem. Pomysł, aby stworzyć ten album, narodził się w szarym Oplu Astrze Kasi Walentynowicz – producenta płyty. Wracaliśmy wspólnie (Iza, Kasia i ja) z Wrocławia, z przedstawienia, do którego napisałem muzykę i od słowa do słowa doszliśmy do wniosku „robimy to”.

Czy komponowanie muzyki na album „Z bursztynu” wymagało innego podejścia niż do tworzenia muzyki jako np. oprawy muzycznej do spektakli? Można wskazać takie różnice?

Muzyka w spektaklach teatralnych ma inne założenia niż piosenki. W teatrze ma zadanie narracyjne, musi łączyć się z myślą wszystkich realizatorów, podkreślać lub działać na kontrze, nadawać przebieg. Piosenka jest dużo prostszą formą. Tu jest zderzenie tekstu i muzyki, które – wypadałoby – istotnie ze sobą współistnieją. Jest jeszcze wykonawca – bez niego piosenka nie istnieje.

Jak od strony technicznej wyglądało tworzenie kompozycji na ten album? Najpierw przychodzi pomysł na melodię i następnie obudowuje się ją instrumentami, zapraszając kolejnych muzyków?

Wszystkie piosenki na płytę powstały przy fortepianie. Po ustaleniu tonacji, pojawiały się pomysły aranżacyjne i pierwsze wersje „demo” nagrywane przez Izę. Później tego słuchaliśmy i wyciągaliśmy wnioski – w którą stronę pójść. Jestem małym „hitlerkiem” i bardzo pilnuję tego, żeby było po mojemu – i w większości przypadków było. Ale to był proces. Czasami trzeba było przespać się z jakimś pomysłem, aby mieć pewność, że droga jest słuszna. Rzadko była kręta. Świetnie się z Izą współpracowało. Muzycy pojawili się na samym końcu. Przygotowałem partytury, zrobiliśmy próby i weszliśmy do studia.

Czy proces tworzenia kompozycji można w jakiś sposób opisać? Czy najpierw powstają w Pana głowie jakieś obrazy, czy też dzieje się to czysto intuicyjnie, opierając proces tworzenia wyłącznie na emocjach?

Zabrzmi to potwornie nieskromnie, ale jakoś łatwo wychodzi mi wymyślanie melodii. Nie widzę żadnych obrazów. Robię to technicznie. Czytam tekst, szukam rytmu i sensu.”Intuicja” jest tutaj właściwym słowem. „Emocja” tak samo. Nie mnie oceniać, czy moja muzyka trafia do czyichś serc, myśli, czy sumień. Pewnym jest, że jeśli sam nie jestem zadowolony z własnej pracy, świat tego nie ujrzy.

Jak wyglądało zaangażowanie w proces tworzenia kompozycji samej wokalistki Izabeli Szafrańskiej?

Iza miała bardzo dobre propozycje i rozwiązania, które znalazły się na płycie. I zgodne były z tym, co ja czuję! Szacunek i współpraca jest podstawą tworzenia – w tym wypadku wypadło to celująco.

Czy pisanie muzyki do tak wybitnych tekstów stwarza jakąś większą presję? Czy można mówić o tremie w procesie tworzenia i posyłania tych kompozycji w świat? Czy raczej jest to jakiś rodzaj ekscytacji?

Ekscytacji na pewno. Presji – niekoniecznie. Wielką frajdą dla mnie była współpraca z każdym z autorów. Ekscytacja zwłaszcza z tymi, z którymi pracowałem po raz pierwszy jako  kompozytor: Kondrakiem, Tomczakiem, Walczakiem i Wołkiem. I debiutującymi paniami : Szafrańską i Walentynowicz.

Czy spotkał się Pan z opiniowaniem Pana muzyki na ten album przez samych autorów tekstów? 

To raczej nie opiniowanie, ale wymiana myśli i słów. Ja byłem szczęśliwy, że takie piękne i mądre teksty napisali, a oni mówili pozytywnie o mojej muzyce. Wszyscy cieszyliśmy się, że ta płyta powstaje.

Ile trwał proces twórczy nad stworzeniem całego repertuaru na płytę „Z bursztynu”? Czy piosenki powstały sukcesywnie wraz z docieraniem tekstów? Czy też zdarzyło się tak, że to teksty powstawały pod Pana muzykę?

Trzy miesiące od pomysłu, do realizacji. Piosenki powstawały sukcesywnie. Z wyjątkiem jednej – „Bursztynowa Królowa”, którą skomponowałem i napisałem dużo wcześniej, ale nie dla Izy! Pokazałem jej kiedyś i powiedziała „chcę”. To mój debiut fonograficzny, jeśli chodzi o tekst. Dwa teksty „Kołysanka z dna… DNA” (sł. Justyna Holm) oraz „Popiół” (sł. Jan Wołek), zostały dopisane już do mojej muzyki – ale tej, z myślą o płycie Izy.

Na płycie „Z bursztynu” znalazło się 12 kompozycji. Czy są to wszystkie kompozycje, które Pan zaproponował, czy też powstało ich więcej, ale z jakiegoś powodu nie znalazły się one na tym albumie?

Wszystkie 12 piosenek (prócz „Bursztynowej Królowej”) napisanych było specjalnie dla Izy Szafrańskiej. Nie było innych piosenek.

Czy trudno jest spojrzeć na własną twórczość z dystansu? Potrafiłby Pan wskazać szczególne dla Pana piosenki, które znalazły się na tej płycie? Szczególne ze względu na muzykę, ale też na tekst.

Bardzo łatwe jest patrzenie na własną twórczość z dystansu. Wielokrotnie przekonałem się o tym, że wielu osobom nie po drodze jest z moją muzyką. Nie wszystkim się ona podoba, czasami wręcz jej nie lubią. Całe szczęście (sic). Robię to już blisko dwadzieścia lat i skóra trochę zgrubiała. 

Każda piosenka na płycie Izy jest dla mnie szczególna. Bez wyjątku.

Czy zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że album „Z bursztynu” jest wypełnieniem jakiejś luki na polskim rynku muzycznym? Czy tak zaangażowanej piosenki poetyckiej brakuje Panu w dzisiejszych czasach?

Nie zgodzę się z twierdzeniem, że album „Z bursztynu” wypełnia jakieś luki. Chciałbym wierzyć, że jest potrzebny! W sekrecie twierdzę, że jest.  Ja bardzo lubię piosenkę poetycką, zresztą wykonuję ten gatunek kilkanaście lat.  W dzisiejszych czasach jest dużo dobrej i wartościowej muzyki, sporo jest też nie najlepszej – to moje zdanie oczywiście, ale uważam, że jest jej za dużo w ogóle i wszystko się miesza. Mamy internet i tam jest wszystko, jeden wielki bigos. Doceniam słuchaczy, którzy potrafią doszukać się subtelności zarówno w internecie, jak i w serduchu. I chyba dla nich jest ta płyta.

Jakie Pan mógłby wskazać główne walory albumu Izabeli Szafrańskiej?

Szawińska, Wojciechowska, Holm, Kondrak, Wołek, Kukuła, Oszajca, Tomczak Szafrańska, Walczak, Walentynowicz, Partyka – w kolejności występowania na płycie.

Czy mógłby Pan powiedzieć, jaką osobą od strony artystycznej, ale też od strony prywatnej jest Izabela Szafrańska?

Prywatnie to przemiła i  energiczna dziewczyna, która wszystkim za bardzo się przejmuje. Artystycznie – jedna z lepszych „glin”, które miałem przyjemność „lepić”.

Jakie są Pana najbliższe plany? Czy jest Pan otwarty na tworzenie muzyki dla jeszcze innych artystów?

Oczywiście, że jestem otwarty na każdą współpracę. Jeśli chodzi o plany, to chciałbym przetrwać pandemię, gdyż zaczyna brakować pieniędzy. Na szczęście, pojawiły się przyszłościowe propozycje z kilku teatrów, więc z głodu nie umrę – przynajmniej kiedyś 🙂

*****

Płytę “Z bursztynu” Izabeli Szafrańskiej możecie kupić tutaj:

https://sklep.nutkazkropka.pl/produkt/plyta-izabeli-szafranskiej-z-bursztynu-w-wersji-cyfrowej-mp3/

 

.

Dodaj komentarz