Piotr Smała – “Krasnoludy i kosmici” [RECENZJA]

Nasz ocena

5 maj to data oficjalnej premiery nowej płyty Piotra Smały – “Krasnoludy i kosmici”. To inna muzyczna opowieść. Tym razem artysta postawił na nieanalogowe instrumenty. Poznajcie naszą recenzję tego wydarzenia.

“Płyta „Krasnoludy i Kosmici” jest koncept albumem traktującym o tematach i zagadnieniach takich jak: kosmos i kosmici, krasnoludy, twórczość jako taka, czy cenzura /piosenka pt.: „Bo Zamkną!”/.

Od strony muzycznej jest to 12 piosenek bazujących na mniej lub bardziej oczywistych melodiach oraz instrumentach nieanalogowych.

Na nagraniach znajdziemy z tzw. „żywych instrumentów” tylko gitarkę basową, która często jest przesterowana, a tak to są to różnego rodzaju brzmienia syntetyczne oraz loopy perkusyjne.” – jak informuje artysta.

Recenzja płyty “Krasnoludy i kosmici” – Piotr Smała (2020)

Muzyka elektroniczna nie musi być zachowawcza i przewidywalna. Zabawa syntezatorami niekoniecznie prowadzi do ugładzonych melodii, które budują klimatyczne piosenki. Tutaj syntezatory wychodzącą z podziemia niosąc ze sobą coś więcej. Słuchając nowej płyty Piotra Smały, zatytułowanej „Krasnoludy i kosmici”, można właśnie odkryć nieco inną stronę takich na swój sposób obrazowych, ale zupełnie nieprzewidywalnych kompozycji.

Na tej płycie mamy do czynienia z syntezą mrocznych, nieco kosmicznych brzmień, które korespondują raczej z pesymistycznymi tekstami („Apopsis”). W końcu nikt nie wie, co wydarzy się jutro żyjąc w takiej, a nie innej rzeczywistości. To takie opowieści będące zderzeniem wspomnień chwil, tego co znamy, z tematyką wykraczającą poza przyziemne problemy. Wszystko jednak osadzone w realiach („Zabawa trwa”).

Okraszenie tych historii kwaśnym tańcem dźwięków i gorzkimi emocjami staje się największym atutem tego materiału. Dochodzi do tego brudny, nieugładzony wokal artysty, który wykracza poza to, co moglibyśmy oczekiwać od wokalistów. To raczej kreator, „łapacz” pewnych doznań niż sprawny szansonista.

Jedynym żywym elementem tych utworów jest przesterowany bas. Kiedy przyzwyczaimy się do takiej formy, przelatuje kolejny tajfun, w którym odzywa się właśnie ten element ekspresyjnego dopełnienia („Melodie”). Tylko chwilami całość zwalnia w jeszcze innym, jakby bardziej zimnofalowym kierunku („Ciekawość”). Częściej otrzymujemy jednak wytrawny syntetyzm tnący prostą, ale na swój sposób charakterystyczną formą. Ważne jest, że album „Krasnoludy i kosmici” trzyma w napięciu od początku do końca.

Oczywiście dla wielu taka produkcja nie będzie do zaakceptowania, bo wykracza poza przyjęte, współczesne normy „podkoloryzowania” muzyki. Pewnie można też bardziej czytelnie poukładać wszystko na tej płycie, jednak ingerencja w taki zamysł artystyczny mogłaby coś tym kompozycjom zabrać. Szkoda, że wciąż ten album pozostanie tylko w głębokim undergroundzie, bo słuchając tego albumu poszerzamy własne horyzonty.

Wychodząc poza przyjęte normy można stworzyć coś zupełnie nie do podrobienia. Za to należy docenić działalność Piotra Smały, który tym razem uciekając od rock’n’rolla, dał nam inny kawałek własnej wizji muzyki. Przykuwa uwagę też postrzeganie świata w nieco abstrakcyjnej, ale nieoderwanej od rzeczywistości formie. Siarczysta muzycznie i tekstowo płyta na niełatwe czasy.

Łukasz Dębowski

 

Posłuchaj płyty w serwisach cyfrowych: https://open.spotify.com/album/6CLBroWMnKHYfyBJx2NTrz

 

fot. materiały promocyjne

 

 

Dodaj komentarz