Świetliki i premiera utworu “Jimi Czeczen” z Bogusławem Lindą

“Jimi Czeczen” to premierowy utwór zespołu Świetliki, do którego powstała etiuda filmowa. W roli głównej możemy zobaczyć Bogusława Lindę, który z grupą współpracował już w przeszłości, przy piosence ‘’Filandia”.

“Tytuł płyty Wake ME Up Before You Fuck Me. Tytuł po angielsku, ale jak ktoś nie lubi po angielsku, to polska wersja brzmi „Zbudź mię zanim pocałujesz”.

Na płycie jest tzw. utworów czternaście, w tym jeden bez tekstu, a inny z tekstem długim jak wąż i nielirycznym jak przepisy BHP.

fot. Andrzej Pilichowski – Ragno

Teksty są smutne i groza istnienia z nich się wyłania. Muzyka jest melancholijna dość. Jednakowoż to nie z powodu epidemii, tylko z powodów głębszych. Ale element nadziei gdzieś tam na dnie pulsuje i ze smutkiem się ładnie przeplata. I warkocz udatny z tego się robi, nie jakiś koczek męski modny, tylko raczej Warkocz Bereniki.’’

“WMUBYFM” nie bardzo w trendy modne się wpisuje. Żaden modny producent płyty nie wyprodukował, modne gwiazdy estrady nie wystąpiły gościnnie, żaden chciwy sponsor, deweloper dusz i umysłów za nami nie stoi. Bo jesteśmy już starzy i niczego nie musimy. Bo jest czas rozbuchania, gromadnego pączkowania i ekstrawertycznej ekspansji. Ale jest też czas introwertycznej implozji oraz kameralnej kondensacji i krystalizacji. A poza tym są granice metroseksualizmu (żeby nie powiedzieć gorzej), których przekraczać się nie powinno.

MÓWI ŚWIETLICKI:

Jakich treści możecie się spodziewać na nowej płycie zespołu ŚWIETLIKI – zespół brutalnych doświadczeń zatytułowanej WAKE ME UP BEFORE YOU FUCK ME? Już szczegółowo wyjaśniam – piosenka JIMI CZECZEN jest nihilistyczna, żywcem w kulturze śmierci umieszczona, ULICA SZARLATANÓW jest czule bluźniercza, ale to nie moje bluźnierstwa, tylko Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, PARTERY to pieśń ekologiczna lub antyekologiczna, zależy kto słucha, ŚMIERTELNE PIOSENKI to błahy optymistyczny hicior na lato, NIE OTWIERAJ NIKOMU – filozofujący traktat o izolacji w czasach zarazy, O WOJNIE to ponura refleksja o mentalności ludzkiej w obliczu zagrożenia, DYNDEŁE to utwór filosemicki lub antysemicki, zależy kto słucha. A MONOCHRON to minimalistyczna impresja o wieczności. Natomiast BASSSSO CONTINUO to instrumental i jego autorzy tylko wiedzą, o czym jest. SIERPIEŃ W MIEŚCIE to pieśń polityczna na wskroś. PCHAJ SWÓJ JURNY WELOCYPED… traktuje o Kosmosie i marności bytu, STUBIEGÓNUWKA jest piosenką o śmierci, a finalna LEPSZA WERSJA o życiu po śmierci. Całość wieńczy INFOTRAK, w którym Doktor Dyduch wygłasza istotne przemówienie. Tak więc – piosenek o kobietach tu nie ma, o mężczyznach też nie za bardzo, zwierzęta w nich występują minimalnie. Płytą rządzi groza i upiorny śmiech słychać na niej. Nie jest na pewno płytą dla każdego. Ale Każdy to postać nieciekawa.

 

Dodaj komentarz