Beata Szałwińska – “Her Portrait” [RECENZJA]

Nasz ocena

Beata Szałwińska, polska pianistka z Luksemburga wydała nową płytę, która zachwyci jej wielbicieli, oraz poruszy serca wszystkich tych, którzy kochają największe światowe i polskie przeboje. Album ukazał się pod naszym patronatem medialnym. Poznajcie naszą recenzję tego wydarzenia.

Wszystkie utwory to transkrypcje na fortepian, przygotowane przez wybitnych muzyków specjalnie dla Beaty Szałwińskiej.

Recenzja płyty “Her Portrait” – Beata Szałwińska (Aconcagua Project ASBL, 2020)

Beata Szałwińska to wybitna pianistka, która powraca tym razem ze swoimi ulubionymi kompozycjami w całkowicie solowej odsłonie. Wszystkie znalazły się na starannie wydanej płycie „Her Portrait”.

 

Artystka kształciła się muzycznie w Warszawie na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w klasie fortepianu. Później wyjechała do Luksemburga, gdzie wzięła udział w wielu projektach, propagując chociażby twórczość Astora Piazzolli. Nigdy nie zapominała jednak o polskiej publiczności, gdzie często powracała z koncertami. Jednym z nich miał być promujący ten wyjątkowy album z ukochanymi przez artystkę utworami. Koncert nie zdążył się odbyć, jednak ukazała się płyta pełna pasji, kunsztu muzycznego i artystycznej wrażliwości.

Na krążku zostały zarejestrowane interpretacje w bardzo oszczędnej, ale jakże poruszającej formie. Brzmienie fortepianu i wydobycie poruszających dźwięków wystarczyło, by nazwać to wydarzenie doskonałym przeżyciem. Znalazły się tu chociażby takie kompozycje jak, m.in. „Danny Boy (Londonderry Air)”, „My Funny Valentine” i „A Time For Love”. Do tego dochodzą dwa rodzynki, będące artystycznym deserem. Klasycznie pięknie poprowadzone z dzisiejszą świeżością, ale z możliwością dotarcia do ich tętniącego emocjami sedna. Chodzi mianowicie o „Pejzaż bez Ciebie”, wybitna kompozycja Jerzego Wasowskiego i „Jej portret” Włodzimierza Nahornego, będący tytułem tego albumu (w angielskim odpowiedniku).

Artystka pokazała istotę własnych dokonań, gdzie najdrobniejszy szczegół ma swoje znaczenie. Umiejętność ubierania emocji w dźwięki to nie tylko w tym przypadku kwestia talentu, ale także pewnego trudnego do opisania uduchowienia. Każdy element na tej płycie nie nosi jednak znamion patetyczności.

Wszystkie kompozycje prezentują się niezwykle naturalnie, wręcz organicznie. I właśnie oszczędność w wyrazie dodaje temu wydarzeniu autentyczności. Do tego dochodzi umiejętność stosowania pauzy, gdzie nawet przepływ powietrza pomiędzy dźwiękami ma znaczenie i tworzy coś emocjonalnie głębokiego („Over The Rainbow”). Cisza pomiędzy dźwiękami też może być fragmentem sztuki. Precyzja nie zabija przyjemności jej odbioru, gdyż Beata Szałwińska z dużą lekkością wykonuje poszczególne kompozycje. Przy tym otrzymujemy najwyższą formę zaangażowania.

„Her Portrait” płyta nie tylko dla wielbicieli muzyki klasycznej, ale dla wszystkich tych, którzy traktują muzykę jako naturalny element wyrażania siebie i własnych emocji. Taką muzyką artystka przełamuje jakiekolwiek granice muzyki dzielącej się na gatunki. To żywo pulsująca energia, której odbierać mógłby nauczyć się każdy, kto posiada elementarną wrażliwość, nie tylko tą artystyczną. Choć owszem, takiej muzyki trzeba nauczyć się słuchać. Szlachetne, ponadczasowe w swej wymowie interpretacje potwierdzające także artyzm i klasę samej Beaty Szałwińskiej.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz