Jazz podany na mainstreamowo – płyta „Naprawdę” Basi Dratwińskiej [RECENZJA]

Nasz ocena

24 lutego 2020 roku miała miejsce premiera debiutanckiej płyty “Naprawdę” Basi Dratwińskiej. Album ukazał się w ramach Lotos Jazz Festival 22. Bielskiej Zadymki Jazzowej. Poznajcie naszą recenzję tego wydarzenia.

fot. okładka płyty (Wiktoria Kaleta, Daniel Kusak)

Recenzja płyty “Naprawdę” – Basia Dratwińska (2020)

Jak nagrać płytę, by brzmiała świeżo i lekko, ale oprzeć ją na solidnych, tradycyjnych fundamentach? Odpowiedź na to pytanie zna na pewno Basia Dratwińska wraz ze swoim producentem, Nikodemem Sikorskim, którzy 24 lutego wydali album zatytułowany „Naprawdę”.

Choć jest to dla wokalistki fonograficzny debiut, a sama ma dopiero 23 lata, to album, nad którym pracowała przez ostatnie pół roku jest bardzo dojrzałą syntezą brzmień, w których gustuje. Doświadczenie zebrane przez lata nauki w szkołach muzycznych, poprzez różnorakie warsztaty, aż po studia wokalne nie poszło na marne!

„Naprawdę” to 43 minuty melodii i wplecionych w nie słów, stworzonych samodzielnie przez wokalistkę. Początkowo album ten przywiódł mi na myśl polskie brzmienia pierwszej dekady XXI wieku, po głowie plątały się skojarzenia z Sistars, Mariką czy Kayah. Zaskoczona tym strumieniem myśli, doszłam jednak do konkluzji, że nie są to mylne skojarzenia – Basia również czerpie w swej muzyce z funku, soulu, czy R&B. Bazą jej muzyki jest jednak nieokiełznany, dla wielu wciąż jeszcze egzotyczny i niezrozumiały jazz, dzięki któremu nagrania te pozbawione są przewidywalności i monotonii. A jednak, synteza tradycji z nowoczesnością, brzmień elektronicznych i klasycznych dała w efekcie coś zakrawającego o muzykę popularną, ale jakże przyjemną w odbiorze i różnorodną!

Oklaski należą się instrumentalistom występującym w nagraniach: Jakubowi Byczkowi (gitara elektryczna), Mateuszowi Siry (gitara basowa), Pawłowi Stępniowi (perkusja), Fabianowi Klimankowi (trąbka), Robertowi Wypaskowi (saksofon) – doskonale stworzyli nastrój, który zapisany w nagraniach udziela się słuchaczowi. Ta instrumentalna rozmaitość nadała utworom Basi niesamowitej przebojowości.

Moim faworytem okazał się półmetek albumu – numer piąty na liście, utwór „Zimy nie będzie”. Taneczna forma wpada w ucho i zachęca do rytmicznego tupania pod stołem, tekst, prosty, ale nie pozbawiony poetyzmu, namawia do nieodkładania na później uczuć. Trzeba przyznać, że nie jest to jedyny zgrabny liryczny popis wokalistki. Teksty Basi są przyjemne, lekkie, nie przytłacza ich niepotrzebny patos, brzmią autentycznie w ustach studentki, która wciąż jeszcze odkrywa wiele aspektów życia. Udana warstwa tekstowa, to wciąż jeszcze rzadka cecha w polskiej muzyce ostatnich lat, dlatego też debiutantce należą się za to szczególne gratulacje.

Jeśli chodzi o śpiew, mam wrażenie że Basia nie pokazała nam jeszcze stu procent swoich możliwości. Tak dopieszczone kompozycyjnie utwory momentami aż się proszą o jakiś wokalny strzał, widocznie zaznaczający moment ich kulminacyjny. Być może młodzi twórcy bali się, by nie przedobrzyć, w efekcie dostaliśmy więc bardzo poprawne i grzeczne linie melodyczne. W piosenkach Basi jest jednak dużo miejsca na wokalne wariacje i zabawę z improwizacją, mam nadzieję że wykorzysta to na koncertach, kiedy przepływ energii między muzykami pobudza kreatywność.

Płyta „Naprawdę” Basi Dratwińskiej to smacznie podany jazz przyprawiony funkiem, soulem, R&B, a finalnie ocierający się o pop. Wyczyn trudny, ale jak widać wykonalny, jeśli nie brak jest młodzieńczej inwencji wspartej na fundamencie z wiedzy o klasyce. Płytę z czystym sumieniem polecę nie tylko fanatykom jazzu, ale i melomanom wszelkiej maści, a sama na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę!

Daria Trojanowska

 

Lista utworów:

  1. Naprawdę
  2. Kiwi
  3. Nierealnie
  4. Sen
  5. Zimy nie będzie
  6. Późno (ft. Max Miszczyk)
  7. Dziękuję.
  8. Wezmę udział
  9. Halo!?
  10. Mów do mnie

 

Dodaj komentarz