Magda Ruta – “Nie wiem, czy będę” [RECENZJA]

Nasz ocena

27 marca ukazała się debiutancka płyta “Nie wiem, czy będę” Magdy Ruty. Album pojawił się pod naszym patronatem medialnym. Dziś prezentujemy naszą recenzję tego wydawnictwa.

Magda Ruta to nowa postać na warszawskiej scenie muzycznej. Jej piosenki są wynikiem aktualnych przeżyć. Dźwięki zrodziły się ze spotkania z Tomaszem Serkiem Krawczykiem.

Recenzja płyty “Nie wiem, czy będę” – Magda Ruta (Fonobo Label, 2020)

Magda Ruta to młoda wokalistka, która świadomie wkracza na polski rynek muzyczny, czego potwierdzeniem jest płyta „Nie wiem, czy będę”. Chociaż rytmiczny retro pop nie jest już czymś zaskakującym, to w tym przypadku nie można zarzucić artystce własnej wizji takiej muzyki.

Nie bez znaczenia jest to, że Magda współpracowała przy tych piosenkach z Tomkiem „Serkiem” Krawczykiem. Ten doświadczony muzyk, mający na koncie współpracę z wieloma popularnymi wykonawcami, współtworzył także zespół Bisquit. I nie da się ukryć, że wiele z tych kompozycji przypomina poczynania tamtej grupy („Jak to będzie”). Proste, urokliwe i bezpretensjonalne granie, łączy się w piosenkach z osobistymi oraz całkiem zmyślnymi tekstami.

Niemal wszystkie utwory wyróżniają się piękną melodyką, umiejętnie poprowadzonymi harmoniami i błyskiem inteligentnego chwytania dźwięków. Zawsze wychodzi to na korzyść każdej z piosenek, pomimo niebezpiecznego zbliżania się chwilami w zbyt trywialną stronę („Sanatoria”). Całość zamknięta jest w przestrzeni kameralnego retro stylu, nawet jeśli wyraźniej odzywają się syntezatory („Zamarznę”).  Jednak to te zaciszne, zbudowane na żywym brzmieniu kompozycje wypadają najbardziej przekonująco („Blask”).

Kobieca wrażliwość wyraźnie naznaczyła te piosenki, a to świadczy o tym, że Magda jest charyzmatyczną artystką. I choć dopiero rozwija własną świadomość artystyczną, to już dziś dzieli się nią z dużą sprawnością. Płyta „Nie wiem, czy będę” wymaga odrobiny wyciszenia i zasłuchania, chociaż nie przetacza się przez nią emocjonalne tornado.

To szlachetny pop, na wysokim poziomie, który przynosi refleksję i wiele przyjemności. Szkoda, że zachowawcze rozgłośnie radiowe boją się grać tak zdolnych debiutantów, bo zdecydowanie wokalistka zasługuje na większe zainteresowanie, nie tylko to medialne. Ten album powinien być początkiem długiej artystycznej drogi Magdy Ruty. Oby tak się stało.

Łukasz Dębowski

 

Tracklista:

1. Wybujałe
2. Rzeki
3. Sanatoria
4. Zamarznę
5. 22
6. Jak to będzie
7. Niebiescy
8. Blask
9. Nie popędzaj
10. Patchwork
11. Dobre zakończenie

 

Jedna odpowiedź do “Magda Ruta – “Nie wiem, czy będę” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz