“Na płycie znajdziemy różne odcienie miłości” – nasz wywiad z Izabelą Szafrańską

“Z bursztynu” to debiutancka płyta Izabeli Szafrańskiej z muzyką Marcina Partyki. Zawiera 12 nowych piosenek do tekstów wybitnych autorów i poetów. Z okazji premiery zadaliśmy artystce kilka pytań nie tylko odnośnie najnowszego albumu.

fot. Renata Świątecka

Płyta „Z bursztynu” to efekt współpracy z kompozytorem Marcinem Partyką. Jak to się stało, że razem zaczęliście współpracować, czego efektem jest ten album?

Marcina Partykę poznałam podczas pracy nad płytą „Znaki Zodiaku” do słów Jacka Kaczmarskiego z muzyką Zbigniewa Łapińskiego i Marcina Partyki. Zbyszek był wybitnym kompozytorem i pianistą, znany głównie z występów razem z Jackiem Kaczmarskim i Przemysławem Gintrowskim. Marcin Partyka był Jego uczniem i tak nasze drogi muzyczne się powiązały.  Wtedy też poznałam Katarzynę Walentynowicz, która później niespodziewanie została wydawczynią mojej debiutanckiej płyty. Pomysł, aby ta płyta powstała, narodził się podczas wspólnej podróży mojej, Kasi i Marcina do Teatru Polskiego we Wrocławiu na spektakl pt. „Xięgi Schulza”, który wyreżyserował nasz wspólny przyjaciel Jan Szurmiej. Oczywiście muzykę do spektaklu skomponował Marcin Partyka.  W drodze bardzo dużo rozmawialiśmy o mojej działalności artystycznej i doszliśmy do wniosku, że we trójkę możemy stworzyć coś naprawdę wartościowego.  Praca nad płytą zaczęła się od razu po naszym powrocie, więc bardzo szybko.

Jaki wpływ miałaś na warstwę muzyczną całej płyty? Czy dokonywałaś selekcji utworów, które Marcin Partyka dla Ciebie tworzył?

Marcin Partyka zaprosił do współpracy znakomitych muzyków, stworzył naprawdę cudowną, niebanalną muzykę i aranżacje.  Jeśli chodzi o warstwę muzyczną, znałam możliwości Marcina i jego podejście do muzyki. Zaufałam mu w 100%, więc miał swoją nietykalną przestrzeń. Natomiast razem, we trójkę, wybieraliśmy autorów słów oraz  naszym zdaniem najlepsze teksty (niektórzy autorzy pisali po kilka), które ostatecznie miały znaleźć się w albumie.

Jak długo pracuje się nad nagraniem takiej płyty? I czy wydarzyło się coś podczas jej nagrywania, co było zaskakujące?

Myślę, że w normalnych warunkach praca nad płytą z tak wymagającym materiałem trwa do roku  (jak nie dłużej). Zaskakujące było to, w jakim czasie my stworzyliśmy tę płytę. Zaledwie w trzy miesiące!  Dokonaliśmy wręcz niemożliwego.

Niezwykle ważną częścią wszystkich utworów są teksty, które stworzyli wybitni tekściarze i poeci. Jak to się stało, że udało się zebrać tak wielu różnych autorów na jednej płycie?

Jako młoda dziewczyna brałam udział w wielu konkursach i festiwalach piosenki poetyckiej, literackiej i aktorskiej. Miałam to szczęście poznać wybitnych twórców słowa, którzy oceniali mnie i wręczali mi nagrody. Niektórych z nich poznawałam na koncertach. Znali moje możliwości wokalne i sceniczne. Bardzo pozytywnie i z wielkim entuzjazmem przyjęli zaproszenie do współtworzenia tej płyty.  Byłam przeszczęśliwa, że tak wspaniali ludzie jak Justyna Holm, Jan Wołek, o. Wacław Oszajca, Mirka Szawińska, Małgorzata Wojciechowska, Jan Kondrak, Grzegorz Walczak, Grzegorz Tomczak i Janusz Kukuła zechcieli mi pomóc i włożyli w ten projekt tyle serca. Niesamowite.

Czy nie było obaw, że każdy tekst od innego twórcy może zakłócić spójność całej płyty?

Każdy z twórców poprzez słowo przedstawił inną miłość. Na płycie znajdziemy różne odcienie miłości: miłość niewinna, namiętna, nieszczęśliwa, miłość do kraju, ojczyzny i pochodzenia. Przed procesem tworzenia z większością autorów rozmawiałam, na czym mi zależy i jaką miłość chciałabym, żeby przedstawili. Były też wyjątki, ponieważ cztery teksty, które znalazły się na płycie, powstały znacznie wcześniej („Aniele słabych”, „Mój kraj”, „Ślub” oraz „Bursztynowa Królowa”).

Należy także zwrócić uwagę, że jeden tekst jest Twojego autorstwa. Czy utwór „Miałaś być” to wyjątkowy dla Ciebie utwór ze względu na autorski tekst? I dlaczego zdecydowałaś się zamieścić tylko jeden własny tekst?

Piosenka „Miałaś być” to mój debiut poetycki. To szczególny utwór, bardzo intymny. Cieszę się, że mogłam pokazać coś swojego i stałam się również twórcą. W zasadzie dzięki temu, że odważyłam się pokazać ten tekst światu, uaktywniłam się jako poetka i coraz więcej piszę. Koncepcja płyty była taka, żeby przedstawić 12 rożnych historii o tematyce miłosnej. Biorąc pod uwagę, że na swojej drodze miałam  okazję poznać wspaniałych poetów, wymarzyłam sobie, żeby każdy tekst miał innego, ale nieprzypadkowego autora. I tak też się stało 🙂

Czy jeszcze któryś z tych utworów jest dla Ciebie szczególny?

Każdy utwór, który znalazł się na tej płycie, jest dla mnie wyjątkowy. Każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju i opisuje swoją miłosną, niepowtarzalną historię. Nie potrafię wybrać tego, który jest mi najbliższy. Z każdym z nich się utożsamiam i wchodzę w niego całą sobą, aby jak najprawdziwiej  przekazać zawartą w nim historię.

Ten album świadczy o dużej świadomości i umiejętności oddawania głębokich emocji. Czy na co dzień czytasz poezję? Masz swoich ulubionych poetów?

Tak jak wspomniałam wcześniej, bardzo często jeździłam na festiwale i konkursy piosenki literackiej, poetyckiej i aktorskiej.  W zasadzie to Jan Kondrak (autor piosenki „Tajemne tatuaże”, która znalazła się również na moim albumie) zaraził mnie swoją pasją do takiego rodzaju muzyki i miłością do pięknej i mądrej poezji. Przez ostatnie lata  miałam do czynienia z poezją, poznawałam i odkrywałam przeróżnych autorów tekstów, czytałam dużo wierszy.  Poznawałam wspaniałych twórców i kompozytorów, ale chyba najbardziej w mojej pamięci pozostanie osoba Zbyszka Łapińskiego. Zawdzięczam mu wiele. Na pewno nauczył mnie nietuzinkowego podejścia do muzyki i słowa. Bardzo często koncertuję z programem piosenek literackich, gdzie wykonuję  różnorodny repertuar wybitnych twórców słowa m.in. : Bułata Okudżawy, Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego, Jeremiego Przybory, czy Jacka Kaczmarskiego. Odpowiadając na pytanie o moich ulubionych poetów, śmiało odpowiem, że są to Ci twórcy, którzy stali się częścią mojej płyty.

Wiele z tych piosenek wydaje się silnie emocjonalnych także poprzez interpretacje. Jakie emocje wywoływało nagrywanie tych utworów w studiu nagraniowym? Czy z którymś z nich miałaś większe problemy ze względu właśnie na stronę interpretacyjną?

Uwielbiam ten stan, gdzie mogę obcować z czymś wyjątkowym, niebanalnym i emocjonalnym. To chyba najpiękniejszy czas dla Artysty, Twórcy, gdy może wyrazić siebie poprzez słowo i dźwięk. Biorąc pod uwagę, że to był pełny, debiutancki materiał na płytę, emocje przy nagrywaniu sięgały zenitu. Cieszyłam się ogromnie, ponieważ właśnie spełniało się moje największe marzenie. To był niezwykły czas.  Największy problem miałam chyba z utworem Marcina Partyki – „Bursztynowa Królowa”. Przed nagraniami często płakałam, słuchając go.  To nieprawdopodobnie mocny i emocjonalny utwór. Nigdy wcześniej czegoś tak ambitnego, trudnego i namiętnego nie wykonywałam. Myślę, że te emocje spotęgowała praca nad wideoklipem właśnie do tego utworu, który stworzyliśmy nad morzem, w Gdyni. Niezapomniane przeżycie.

 

Czy przygotowujesz się w jakiś szczególny sposób do koncertów związanych z tym materiałem?

Materiał mam opanowany bardzo dobrze, więc przygotowanie nie różni się w zasadzie niczym od przygotowania do innych koncertów. Na pewno przed koncertem oszczędzam głos, bo jest to jednak wymagający repertuar i staram się dużo odpoczywać.

Wcześniej współpracowałaś z własnym zespołem El Saffron. Czy nagranie solowego materiału oznacza, że tamten zespół zawiesił działalność?

Zespół El Saffron jest, był i będzie gdzieś głęboko w moim sercu. To był piękny projekt z muzyką sefardyjską i żydowską. Nasze siostrzane drogi na pewnym etapie życia gdzieś się rozłączyły. Odmienne poglądy, inne priorytety i odległość, która nas dzieliła, spowodowały, że projekt samoistnie się przerwał. Aktualnie skupiam się na działalności solowej i na razie nie planuję innej drogi artystycznej.  Od niedawna występuję z moim zespołem, z którym koncertuję po całej Polsce. Są to wspaniali i zdolni muzycy, z którymi świetnie mi się współpracuje. Moim przyjacielem muzycznym jest cudowny pianista i aranżer Przemek Zalewski. Towarzyszy mi od kilku lat i razem zaczęliśmy muzyczną przygodę po rozstaniu z El Saffron.

Jak z perspektywy czasu patrzysz na swój udział w programach „Must Be The Music” i „The Voice of Poland”? Czy czujesz, że wyniosłaś coś tylko dla siebie z tamtych programów?

Udział w programach komercyjnych przyniósł mi na pewno większą rozpoznawalność. Zobaczyłam, jak naprawdę wyglądają programy typu talent show od kuchni. To była ciężka praca, nie ukrywam, ale z pewnością to były ciekawe doświadczenia i nowa, niezapomniana przygoda.

Płytę “Z bursztynu” można zamówić tutaj:

https://sklep.nutkazkropka.pl/produkt/plyta-izabeli-szafranskiej-z-bursztynu-z-muzyka-marcina-partyki/

 

fot. Renata Świątecka

Dodaj komentarz