Piotr Lato – “Dust Bowl Desert Night Fantasies” [RECENZJA]

Nasz ocena

Po niemal 19 latach w formie fizycznej ukazała się debiutancka płyta Piotra Lato “Dust Bowl Desert Night Fantasies”, której recenzję znajdziecie na naszym portalu.

okładka płyty – Charles Ford

Wokalista w końcowym etapie prac nad albumem zdecydował się na crowfunding, dzięki któremu udało się sfinalizować cały projekt.

Recenzja płyty – “Dust Bowl Desert Night Fantasies” (wydanie własne, 2020)

Piotr Lato zaskoczył. W momencie, gdy wszyscy już zapomnieli, że miał wydać płytę, on powrócił na własnych zasadach. Efektem tego jest całkiem niezły album „Dust Bowl Desert Night Fantasies”.

Prawie 19 lat to całkiem sporo, szczególnie biorąc pod uwagę dzisiejszą promocję muzyki, kiedy to po kilku miesiącach, a czasem tygodniach płyta idzie w zapomnienie. A Piotr zupełnie nie zważając na prawa rynku muzycznego idzie pod prąd i okazuje się, że te 19 lat oczekiwania to wcale nie tak dużo, tym bardziej, że nagrał piosenki, które są poza pierwszym obiegiem muzycznym.

Najpierw poznaliśmy jego pierwszy singiel „Sicario”, który artysta wypuścił prawie 5 lat temu. I jak się okazuje życie tej piosenki zostało przedłużone. Wiele osób sięgnęło po nią na YouTube przy okazji premiery albumu, którego nie kupicie w sklepach i nie posłuchacie w serwisach cyfrowych. Można powiedzieć, że łamanie wszelkich zasad promocji, też jest jej dobrą metodą. Nie o tu jednak chodzi. Bo tak naprawdę chodzi o muzykę.

Kompozycje w wyraźny sposób odwołują się do muzyki gitarowej, ale właśnie tej bardziej klasycznej, kiedy rock miała czystą duszę. Lata 90., rozciągnięte melodie, malownicze obrazy muzyczne, ale też wciągająca gitarowa energia, która wyraźniej uwidacznia się w odpowiednich momentach. Można mieć nawet wątpliwości czy Piotrek nie spędził tych wszystkich lat na amerykańskiej prerii, z dala od mainstreamu, ale też słowiańskiej nostalgii.

Można się doczepić, że nie ma na tej płycie nic odkrywczego, gdyż zawiera wiele czytelnych inspiracji niedzisiejszą muzyką rockową (chociaż grunge też nie jest mu obcy). Nie staje się to jednak zarzutem, bo nie można odmówić jej siły przebicia i całkiem sporo emocji, które unoszą te utwory wysoko ponad przeciętność. Ba! Znajdziemy nawet takie kompozycje, których nie powstydziłby się Ray Wilson (pięknie utkana melodyka „Locky”), John Porter (ta zadziorność w „Sicario”), a nawet Me And That Man („Bohemian Flower”). Mamy też krwisto-mroczną balladę („Danadelion Rd 60”) i trochę rockowej poezji („Zapach Twoich rąk”), w której usłyszymy kobiecy wokal Karoliny Charko.

Nie da się ukryć, że wiele wnieśli zaproszeni goście i oni także odpowiadają za wszystko, co na tej płycie się wydarzyło. A tych było – uwaga! – 35. Trudno wymienić wszystkich, ale są to doskonali wykonawcy i muzycy. Aż dziwne, że wśród tych wspaniałych postaci nie ma Zbigniewa Hołdysa, który był niezwykle istotny na artystycznej drodze Piotra. Choć trzeba przyznać, że panowie mają podobne wyczucie w wielu kwestiach artystycznych.

Jeszcze trzeba wspomnieć o samym wydaniu fizycznym, jasno korespondującym z muzyką. Twarda oprawa, gruba książeczka, a w niej wiele zdjęć, słów od Piotra na temat rozważań nad tą muzyką (trzeba przyznać, “gaduła” z niego😊), opisy muzyków itd.

Kiedy kurz hałasu dnia powszedniego opada, ten album zaczyna smakować jeszcze lepiej, stąd dobrze jest go słuchać wieczorową porą (nieprzypadkowy podtytuł – „Night Fantasies”). Bezkompromisowy kawał istotnej muzyki, która w czytelny sposób odsłania wrażliwość Piotra Lato. To nie jakieś bigbrother’owe „pitu pitu”, ale pełna muzyczna odsłona debiutującego, choć dojrzałego już artysty. „Wierzę, że ta muzyka odnajdzie swoją ścieżkę do ludzi, którzy ją mocno poczują i wydaje się być sensownym iść dalej w tym kierunku, w którym idę”. Odpowiadając na słowa Piotra – nie ma innej opcji, nagrywaj dalej muzykę. Kilku niedowiarków już przekonałeś, że warto było czekać. Także czekamy na więcej.

Łukasz Dębowski

 

P.S. Gdybyście mieli ochotę zdobyć tę płytę, zaglądajcie na FB Piotra. Tam wszystkie szczegóły:

https://www.facebook.com/Piotr-Lato-234442666585573/

 

fot. Anna Zamoyska

Jedna odpowiedź do “Piotr Lato – “Dust Bowl Desert Night Fantasies” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz