Bajzel w interpretacji utworu “Już nie ma dzikich plaż”

Bajzel prezentuje nowe opracowanie hitu lat 80. „Już nie ma dzikich plaż”.
Autor odświeża oryginalną wersję i oddaje hołd Irenie Santor. Nowe opracowanie przenosi nas (oryginalnie) z „Juraty” na wyspę „Uznam” (Świnoujście), a głównym bohaterem narracji staje się postać męska.

Teledysk to sentymentalna podróż bohatera po pozostałościach prawdziwie nadmorskiego krajobrazu, coraz rzadziej spotykanego w skomercjalizowanych kurortach nadbałtyckich.

fot. materiały promocyjne

Mowa o Świnoujściu, gdzie nasz rodzimy protagonista Bajzel zabiera widzów i słuchaczy w sentymentalną i osobistą podróż po pozostałościach prawdziwie nadmorskiego krajobrazu, coraz rzadziej spotykanego w skomercjalizowanych kurortach nadbałtyckich. Powiedzmy sobie szczerze, ten opis jest ważny, bo wyjaśnia idee ponownego podejścia do szlagierowej piosenki. Tworzy się narracja, powstaje komentarz łączący pokolenia.

Jest trochę ludków, które oddały swoje serca czerwone, aby zaczarować okoliczności i doprowadzić do realizacji tego projektu. Jedni spalili skórę na słońcu, inni zatrzymywali statki, a jeszcze inni wstrzykiwali sobie kofeinę żeby skończyć na czas. Oj tak dużo tego…” – jak informuje artysta w mediach społecznościowych.

Irena Santor opowiadała, że już po nagraniu piosenki Już nie ma dzikich plaż spotkała Agnieszkę Osiecką, ta powiedziała: to jest tekst w moim klimacie, to ja powinnam go napisać. Gratuluję autorowi. Taki komplement, z takich ust to doprawdy zaszczyt. Ów pochwalony autor nazywa się Krzysztof Logan-Tomaszewski i rzeczywiście w połowie lat osiemdziesiątych miał nie tylko erupcję talentu, ale i dużo szczęścia. Choć ci, którzy znają Krzyśka wiedzą, że znacznie owemu szczęściu pomaga jego siła przebicia i pewien rodzaj trochę dziecięcej, natarczywości. Mało kto pamięta, że propozycję napisania muzyki do tego tekstu otrzymał… Czesław Niemen. Jednak ten zrezygnował, bo wychodził mu jedynie walczyk (informacje zaczerpnięte z Biblioteki Piosenki).

 

Dodaj komentarz