Izabela Szafrańska – “Z bursztynu” [RECENZJA]

Nasz ocena

“Z bursztynu” to debiutancka płyta Izabeli Szafrańskiej z muzyką Marcina Partyki. Zawiera 12 nowych piosenek do tekstów wybitnych autorów i poetów. Prezentujemy naszą recenzję tego albumu.

Recenzja płyty “Z bursztynu” – Izabela Szafrańska (2019)

„Z bursztynu” to debiutancka płyta Izabeli Szafrańskiej, do której muzykę stworzył wybitny kompozytor Marcin Partyka. Chociaż muzyka krąży wokół piosenki poetyckiej, to jej rozmach wykracza poza przyjętą formę. Stąd wiele na tym albumie piosenek nakreślonych aktorską interpretacją, teatralnymi ilustracjami, a nawet folkową wielobarwnością.

O tyle nie jest to zaskakujące, że Marcin Partyka jest kierownikiem muzycznym Studia Piosenki Teatru Polskiego Radia i pisał muzykę do wielu spektakli teatralnych. Stąd precyzja z jaką została zaaranżowana każda kompozycja na ten album budzi duży podziw. Przełożyło się to na doskonałą jakość, którą podnosi dodatkowo sam wokal niezwykle charakterystycznej i zdolnej wokalistki.

Do tego artystka w wyjątkowy sposób interpretuje teksty wielu doskonałych poetów. Autorami tekstów zostali:  Justyna Holm, Jan Wołek, o. Wacław Oszajcy, Grzegorz Tomczak, Jan Kondrak, Grzegorz Walczak, Mirka Szawińska, Małgorzata Wojciechowska, Janusz Kukuła, Katarzyna Walentynowicz, Marcin Partyka oraz sama Izabela Szafrańska. Takie grono twórców budzi ogromny szacunek i faktycznie słowo ma tu swoją dodatkową wartość.

Należy wsłuchać się w przekaz, który staje istotną częścią każdego utworu i dowodzi temu, że mamy do czynienia z czymś ponadprzeciętnym. Być może czasem wpadamy w zbyt patetyczny ton, niemniej wynika to z elegancji, w jaką zostały ubrane poszczególne kompozycje („Popiół”). Nie brakuje im jednak dużej swobody i przyjaznego charakteru, co sprawia, że całości słucha się w sposób niewymuszony („Mój kraj”). Folkowe elementy dostrzeżemy w jakże porywającej piosence „Stromą granią”. Bardziej nostalgiczny nastrój dopada nas w mądrym tekście Grzegorza Walczaka i delikatnej kompozycji „Aniele Słabych”.

Ten album stoi z daleka od modnych i typowo komercyjnych projektów, których nadmiar staje się czasem przytłaczający. To zwrot w stronę kompozycji, gdzie główne role odgrywają żywe brzmienia instrumentów (fortepian, skrzypce, akordeon, altówka, wiolonczela, obój, kontrabas) i istota samego słowa.

„Z bursztynu” to 12 ważnych dla mnie i bardzo osobistych utworów. Każdy z nich chowa w sobie, niczym bursztyn, różne tajemnice i historie dotykające ludzkiego serca” – jak informuje artystka. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Każdy z utworów niesie przesłanie, które może być bliskie każdemu z nas. Z daleka od nadmiernego hałasu medialnego powstała płyta wysmakowana, ważna dla słuchacza, który szuka w muzyce czegoś więcej. Choć niełatwa do wysłuchania i zrozumienia za pierwszym razem, to zyskująca przy każdym kolejnym odsłuchu.

Łukasz Dębowski

 

fot. materiały prasowe

Dodaj komentarz