Dorota Osińska – “Cześć, to ja” [RECENZJA]

Nasz ocena

Płyta “Cześć, to ja” to najbardziej autorskie spośród wszystkich dotychczasowych wydawnictw Doroty Osińskiej. Każdy tekst oraz muzykę do każdego z utworów artystka napisała sama. Album jest intymny i refleksyjny. Poznajcie naszą recenzję tego wydarzenia.

Recenzja płyty “Cześć, to ja” – Dorota Osińska (MTJ, 2020)

„Cześć, to ja” to najnowsza i nieco inna od poprzednich płyta Doroty Osińskiej. To jednocześnie najbardziej autorski album wokalistki. Artystka tym razem sama odpowiada za wszystkie kompozycje i słowa.

Od strony muzycznej mamy do czynienia z prostą formą i oszczędnymi aranżacjami, które wydobywają melodię opartą na żywym brzmieniu instrumentów.  Dzięki temu łatwo je zaklasyfikować i określić ich charakter.

W kompozycjach znajdziemy wiele naleciałości amerykańskiej muzyki folkowej, a nawet alt country i vintage popu. Nie bez znaczenia jest też wokalistka Eva Cassidy, którą artystka bywa w Teatrze Rampa. To wszystko przełożyło się na obraz całkiem zmyślnie stworzonych piosenek. Przy tak oszczędnych środkach wyrazu należy jednak uważać na inne aspekty.

Czasami silny wokal Doroty przejmuje nadmierne dowodzenie. Nie od dziś wiadomo, że mamy do czynienia ze świetną wokalistką, która potrafi przyćmić niejedną popularną piosenkarkę w naszym kraju. Niemniej przy żywych i dosyć surowych, często bardziej zacisznych chwilach głos wokalistki staje się zbyt przenikliwy. Nie jest trudno to zrozumieć, bo jednak każda piosenka opiera się na emocjach samej artystki, które jak się okazuje ciężko ujarzmić w wokalizach.

Niekiedy można uznać taki przekaz za uzasadniony, jeśli nie staje się on na każdym kroku wiodący („Krótki sen”). Warto zwrócić uwagę na skromniejsze, bardziej zaciszne momenty, gdzie uroku dodają poszczególne instrumenty np. ukulele („Sentymentalna”) lub nakreślone do minimum gitary („Muszę iść”). Ładnie prezentują się też świadomie zaprezentowane ballady („Ostatnia myśl”).

Teksty odzwierciedlają osobiste przemyślenia, stąd przepełnione są liryzmem. I nawet jeśli nie są one oznaką wyrafinowanej poezji, to na swój sposób stają się przekonujące. Często słowa tną rzewnością i kierują w stronę niewymuszonego romantyzmu.

„Cześć, to ja” to ładna płyta, przepełniona prostymi, choć urokliwymi melodiami. Mająca w sobie trochę za mało siły przebicia, ale będąca najbardziej czytelną i osobistą odsłoną Doroty Osińskiej. Bez komercyjnego podtekstu i wieloznacznych wątków powstał album, pod którym w końcu w pełni może podpisać się artystka. Dzięki temu słucha się tego albumu z przyjemnością.

Łukasz Dębowski

 

fot. Bartosz Kuśmierski

Dodaj komentarz