Leski na House Gig, czyli mikołajkowy wieczór w Gliwicach

Mikołajkowy wieczór. Gliwice. Mieszkanie na pierwszym piętrze odnowionej kamienicy, kilka kroków od rynku. W takich niecodziennych okolicznościach odbył się akustyczny koncert Leskiego – artysty, który uczynił ten wieczór absolutnie wyjątkowym.

fot. materiały prasowe

Kameralny koncert w Gliwicach był częścią grudniowej trasy Leskiego z serii House Gig, czyli koncertów odbywających się w mieszkaniach, cieszących się od pewnego czasu coraz większą popularnością. Chęć uczestnictwa w koncercie należało zgłosić już w październiku, nie dziwi zatem lista rezerwowa uczestników, którzy ze względu na ograniczoną liczbę miejsc musieli obejść się smakiem. W tym jednak cała wyjątkowość idei House Gig, że uczestniczy w nich dosłownie kilkanaście osób.

Atmosfera na koncercie w Gliwicach była niepowtarzalna. Jeśli ktoś uczestniczył w tego typu wydarzeniu po raz pierwszy, tak jak było w naszym przypadku, odczuje wyjątkowość całej sytuacji podwójnie. Jak to wyglądało? Klasyczny duży pokój w kamienicy, dwa rzędy kilkunastu krzeseł, kilka poduszek do siedzenia na podłodze, a tuż przed nimi dwa miejsca dla artystów, trzy instrumenty, mikrofon i niewielkie oprzyrządowanie.

Kameralny koncert w mieszkaniu niewiele ma wspólnego z regularnym koncertem na dużej scenie. Przede wszystkim nie odczuwa się jakiejkolwiek bariery w relacji artysta-publiczność. Zapewne wiele też zależy od usposobienia samego artysty, ale Leski był jednym z nas. Nie było żadnego oficjalnego wejścia, dopinania wszystkiego na ostatni guzik; wszystko działo się naturalnie.

W tym cała magia koncertu, że wszystkie piosenki zostały zaaranżowane nie dość, że akustycznie, to jeszcze całkowicie minimalistycznie. Leski dysponował wyłącznie klasyczną gitarą i swoim własnym głosem, natomiast jego współtowarzysz grał na banjo i zadbał o rozmaite efekty dźwiękowe. Już przy pierwszej piosence było wiadomo, że ten występ będzie ogromnym emocjonalnym przeżyciem; każda kolejna tylko nas w tym przekonaniu utwierdzała. Pojawiły się piosenki z obu długogrających płyt Leskiego – „Splot” oraz „Miłość. Strona B”, ale nie zabrakło też utworów z debiutanckiej EP-ki artysty. Co więcej, ze względu na charakter występu i możliwość interakcji z wokalistą, ten mikołajkowy wieczór był idealną okazją do spełniania muzycznych marzeń. Takim oto sposobem Leski na życzenie zaśpiewał „Dezertera” ze wspomnianej EP-ki.

Piękny to był występ – emocjonalny, a przy tym niebywale relaksujący. Leski czaruje swoim głosem, zabiera publiczność do swojego świata, śpiewając opowiada historie. Nie sposób było się nie wzruszyć, nie wsłuchać w konkretne słowa, nie poddać ich refleksji. Grudniowa trasa z serii House Gig została wyprzedana, ale gdyby kiedykolwiek jeszcze pojawiła się szansa uczestniczenia w podobnym koncercie – nie trzeba się wahać ani chwili. Tymczasem czekamy na nowości od Leskiego i kolejne poruszające koncerty.

Jonatan Paszkiewicz

 

fot. materiały prasowe

Dodaj komentarz