“To co słychać w tych utworach to nieustanny dialog między nami” – wywiad z duetem Cukier

Amadeusz Krebs i Bartek Caboń to artyści znani do tej pory ze współpracy z największymi gwiazdami polskiej sceny, teraz tworzą i występują razem pod nazwą CUKIER. Dotychczas poznaliśmy ich dwie propozycje – “Dom” i “Łachmany”. 12 grudnia pojawi się kolejny singiel zespołu.

Promocją ich piosenek od razu zainteresowała się jedna z najważniejszych polskich wytwórni Kayax. Utwory zespołu ukazały się w ramach projektu dla młodych artystów My Name Is New.

fot. materiały prasowe

Czy powstanie duetu Cukier świadczy o tym, że trochę znudziły Wam się wcześniejsze zajęcia i teraz rezygnujecie z nich na rzecz tworzenia i koncertowania razem?

Absolutnie nie znudziły nam się nasze zajęcia. Zaczęliśmy naturalną drogą myśleć też o sobie. Gdzieś do tej pory nasza artystyczna indywidualna droga schodziła na drugi plan, ale mimo codziennych obowiązków robienia rzeczy dla innych, nie znikała. Nawet rosła w doświadczenia. Wpadliśmy tym samym w system wzajemnej motywacji, czyli jeden drugiego trzyma w tym, do czego być może sam nie miałby siły. Dlatego powstają nowe utwory Cukru chociaż nie przestaliśmy grać i tworzyć dla innych.

Czy to prawda, że Cukier powstał trochę przez przypadek, bo początkowo był zamysłem na zupełnie inny projekt z gośćmi z różnych stron świata? I czy z pierwotnego zamysłu już całkowicie zrezygnowaliście?

To prawda chociaż podobno nie ma przypadków. Pierwotnym zamysłem był udział różnych artystów, którzy mieliby się odnaleźć w muzyce Amka i po prostu nagrać swoje. Amek poprosił mnie o napisanie tekstu, potem o nagranie tego tekstu, a potem stało się jasne, że tak też będzie z kolejnymi utworami.

Dotychczas poznaliśmy dwa nieco inne utwory – „Dom” i „Łachmany”. Który z nich bardziej zdradza Wasze kolejne wspólne poczynania?

Te utwory są tematycznie zupełnie różne. To też cukrowa cecha. Amek bardzo szeroko myśli o muzyce i często posługuje się bardzo różnymi producenckimi narzędziami. Ktoś może zarzucić mu to, że nie określa się w jednym stylu, ale to jest właśnie jego styl, otwartość na style. Jeśli chodzi o wartość tekstową tych dwóch utworów, to oczywiście też prawda, że są różne. Przyłapałem się na tym, że piszę teksty w trzech płaszczyznach: – społeczna, gdzie jestem narratorem, patrzę z boku na sprawy – humorystyczna, gdzie opisuję rzeczy z wyraźnym dystansem, przymrużeniem oka i – mocno osobista, terapeutyczna niemalże płaszczyzna, gdzie wchodzę głęboko, nie ma lekko.

Przypisuje Wam się łatkę „elektroniczny hip-hop”, jednak „Dom” zdradza znacznie więcej inspiracji muzycznych. Usłyszeć w nim można także żywe instrumenty. Co jest punktem wyjścia w tworzeniu Waszej muzyki?

Potraktuj instrumenty, które u nas słyszysz jak narzędzia. Takie dobraliśmy do wyrażenia tego co chcieliśmy w tym momencie wyrazić. W dzisiejszych czasach gitarzysta, który gra świetnie na gitarze często nie ma pracy. Pracę ma ktoś, kto gra na gitarze gorzej niż wirtuoz, ale gra też na pianinie i śpiewa. To jest początek Cukru. Moment, kiedy Amek będąc świetnym bębniarzem wyszedł poza schemat gościa, który tłucze w bębny i nie rozmawia się z nim o harmonii czy o tekście. Takie czasy już minęły. Na szczęście.

 

Cukier wydaje się trudny do jednoznacznego określenia. Czy można mówić, że ten projekt jest zbiorem Waszych wspólnych inspiracji, które znajdują ujście w kolejnych utworach?

Oczywiście. To co słychać w tych utworach to nieustanny dialog między nami, kłótnie, kompromisy, ale i zaufanie, pasja, zaangażowanie, oczywiście inspiracje. A tych nam nie brakuje. Przyłapaliśmy się przy okazji innego wywiadu, że wracamy często do lat 90tych. Dekada bardzo różnych gatunków, które jeszcze wtedy tak się nie przenikały. Grunge to był grunge z muzyki, z ubioru, podobnie hip hop, poznałeś od razu, że ktoś słucha rapu. Metalowcy to była też zupełnie hermetyczna grupa. Łączenie stylów dopiero kiełkowało. Teraz wszystko jest wymieszane a hip hop jest często klejem w łączeniu tych stylów.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że Bartek Caboń jest trenerem wokalnym. W Waszej twórczości słychać przykładanie dużej wagi do staranności muzycznej wypowiedzi, wokalu i słowa. Czy dbałość o tego typu szczegóły jest czymś, na co mocno stawiacie?

Na szczęście są to sprawy, nad którymi prawie w ogóle się nie zastanawiamy. Bartek, przez swoje doświadczenie, nie musi myśleć jakiej techniki użyć, mocno się skupiać na takich sprawach. Używa świadomie głosu, więc mamy pełen komfort kombinowania jak coś powinno zabrzmieć, jaki chcemy osiągnąć cel (a nie za pomocą czego).

Co Wam przeszkadza i nie podoba się we współczesnej muzyce popowej, elektronicznej, ale też hip-hopowej?

Powtarzalność, w momencie, gdy popularny jest jeden gatunek czy subgatunek artyści z jego nurtu nagle wyrastają jak grzyby po deszczu a i ci już znani po cichu chcą się wkleić.

Czuć w tym, co robicie naturalność i lekkość w podejściu do słowa. Czy pisanie tekstów przychodzi Wam z dużą łatwością?

To bardzo miłe, że to doceniliście. Ciekawe, że można się dziś wyróżnić pisząc po prostu porządne, składne, zgodne z zasadami języka teksty. Wychowałem się na piosenkach, gdzie nie można było sadzić ‘baboli’, bo tekst był ważny. Nawet jak był uliczny, prosty czy lekki i z humorem, to nie mógł być przypadkowy i miałki. Że tak powiem, można było dostać w gębę na moim osiedlu za częstochowskie rymy albo ruskie akcenty. Wychowałem się nad samą Ukrainą i akcent na ostatnią sylabę oznaczał, że sprzedajesz fajki na bazarze. A teraz leci reklama, gdzie koleżanka śpiewa: medià ekspèrt i jest ok. Wciąż mi daleko w tekstach do moich mistrzów i nie czuje jakiegoś specjalnego kunsztu. Po prostu jest tyle złych tekstów w koło, że łatwo się wyróżnić pisząc te trochę lepsze.

12 grudnia 2019 to data premiery Waszego nowego teledysku „Kobiety”. Czym ten utwór różni się od Waszych wcześniejszych propozycji i co chcielibyście w nim przekazać?

Każdy nasz utwór jest trochę ‘z innej parafii’. Kobiety to vintage’owe brzmienie, nie ma tu rapowania. Buntownicze ‘wyrzyganie’ brzydkiej prawdy 🙂

Czy Wasz projekt to sytuacja jednorazowa, która ma zmierzać do nagrania płyty? Czy nastawiacie na długotrwałą współpracę i koncerty?

Cukier jest zdecydowanie sytuacją długodystansową. Mamy nadzieje, że będziemy mogli zaprosić nasze jeszcze nienarodzone dzieci do grania razem z nami na scenie jako ten zespół!

 

fot. materiały prasowe

 

 

Dodaj komentarz