Gardenia – “Neony twarze samochody” [RECENZJA]

Nasz ocena

„Opowiem ci historię, którą dobrze znam, o wyprawie do miejsca gdzie każdy jest sam…” Pierwsza linijka tytułowej piosenki otwierającej płytę Gardenii określa jej charakter: to muzyczna podróż. To także dźwiękowa kronika trzydziestu lat istnienia warszawskiego zespołu. Poznajcie naszą recenzję tego albumu.

Recenzja płyty “Neony twarze samochody” – Gardenia (Music and More, 2019)

„Neony twarze samochody” zespołu Gardenia to płyta po części podsumowująca ich dotychczasowy dorobek. To także historia, trochę zmarginalizowanej grupy, która od 1986 istniała i tworzyła zawsze poza jakimikolwiek zapatrywaniami muzycznymi, które w danym okresie były modne.

 

Podsumowanie 30 lat w postaci tej płyty było potrzebne, a to chociażby ze względu na to, że wiele z tych utworów nie jest już dostępnych (chociażby z krążka „Gardenia” – rok 1988).

Historia zespołu nie zamyka się w paśmie sukcesów i wzmożonej popularności. W latach 80., gdzie nowa fala zdobywała dużą słuchalność, oni wciąż funkcjonowali z boku, występując głównie w małych klubach. Być może to efekt trudnej do sprecyzowania formy muzycznej. Pojawili się jednak na festiwalu w Jarocinie i gdyńskiej Nowej Scenie. Trudno powiedzieć z czego wynikała też niewielka ilość nagranych płyt (nagrali 5 albumów).

Z jednej strony płynęli na wspomnianej zimnej fali, a z drugiej wyzierała z ich twórczości punkowa swoboda i gitarowa psychodelia sięgająca lat 70. Własne niedociągnięcia, a nawet potknięcia traktowali jako zaletę. Ciekawostką są „breaki”, które powstały z powodu wyłączania się zepsutego wzmacniacza. Pozostały one na stałe częścią utworu „Inny rytm”.

W ich muzyce jest wolność, totalna autonomiczność, a może nawet niezamierzona improwizacja. Każde potknięcie pokazuje, że zawsze mieliśmy do czynienia z pozbawionym retuszu żywym organizmem. Nigdy też Gardenia nie miała zamysłu prześcigania się z innymi zespołami w zręcznym tworzeniu rzeczy wybitnych.

Powyższa antologia pokazuje przekrój twórczości grupy, na której znalazły się także niepublikowane wcześniej utwory, na czele z totalnie energetycznym kawałkiem tytułowym („Neony twarze samochody”). Ich twórczość była na tyle szalona, że zahaczała o reggae („Radio reggae”), a nawet gotycki mrok („Siedem”). Wiele z tych propozycji broni się na swój sposób do dzisiaj, w tym najbardziej znana kompozycja „Papierosy i zapałki”. Być może dzisiaj ugładzone zyskałyby bardziej przebojowy sznyt, ale przecież tej naturalności nie należałoby tłamsić lepszymi produkcjami.

Ten album jest przykładem totalnej bezkompromisowości i niepoddawaniu się oczekiwaniom w nadmiernie schematycznym świecie. To muzyka podziemia, która z perspektywy czasu zasługuje na zauważenie, większe docenienie i szacunek. Nawet jeśli niedoskonałość Gardenii nie pozwoli na totalny brak krytyki pod ich adresem.

Łukasz Dębowski

 

Tracklista:
1. NEONY-TWARZE-SAMOCHODY
2. KRWAWY KSIĘŻYC
3. INNY RYTM
4. RADIO REGGAE
5. ULTRAFIOLET
6. PAPIEROSY I ZAPAŁKI
7. ŻYJEMY W CIENIU
8. NOWY HORYZONT
9. SIEDEM
10. ALKOHOLOWE DNI
11. SOBOTA. CZWARTA RANO
12. DEMONY
13. DŁUGA ŁÓDŹ
14. GŁOSY
15. HALUCYNACJA
16. CZARNY POKÓJ
17. REWOLUCJA
18. WAHADŁO
19. UPALNA NOC

 

Dodaj komentarz